Andrzej Kensbok, wiceprezes ARP: zbudujemy nowe przewagi Stoczni Gdańsk [WYWIAD]

 – Myślimy o nowych technologiach oraz o nowej przestrzeni, które będą wykorzystywane do montażu jednostek. Będziemy rozwijać stocznię stopniowo. Najpierw rozwiniemy moce produkcyjne w zakresie budowy kadłubów, następnie dotyczące ich wyposażania. Finalnie chcemy, aby stocznia samodzielnie budowała gotowe jednostki – w rozmowie z Portalem Stoczniowym mówi Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.

 

Portal Stoczniowy: Jaką sytuację Agencja Rozwoju Przemysłu zastała w Stoczni Gdańsk i spółce GSG Towers? Mam na myśli sytuację finansową, stan zatrudnienia, portfel zamówień.

Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu: ARP jest obecna w obu tych spółkach od wielu lat. Dlatego przed przejęciem pełnej kontroli znaliśmy ich aktualną sytuację Wiedzieliśmy, że brakuje zleceń przede wszystkim na wieże wiatrowe. Niestety, obecnie spółka GSG Towers, nie ma żadnego zamówienia na tego typu produkcję. Stronie ukraińskiej nie udało się pozyskać nowych kontraktów. Z drugiej strony wiedzieliśmy również, że z jakiegoś powodu inwestor ukraiński nie był zainteresowany rozwijaniem produkcji okrętowej w Stoczni Gdańsk. Nie wiemy, dlaczego tak było. A należy podkreślić, że produkcja okrętowa była możliwa do realizacji, ale nie była podejmowana przez spółkę. Nie mam na myśli produkcji gotowych statków, ale chociażby kooperacji. Na szczęście w stoczni utrzymano ciągłość produkcji w charakterze podwykonawcy, ale w naszej ocenie potencjał przemysłowy tego przedsiębiorstwa nie był dostatecznie wykorzystywany. Dlatego sytuacja w Stoczni Gdańsk nadal jest trudna, ponieważ na samym podwykonawstwie nie da się oprzeć funkcjonowania tak dużego podmiotu, jest to produkcja o zbyt niskiej marży. Niemniej jednak, jeżeli chodzi o sytuację finansową, to stocznia w tej chwili jest operacyjnie na plusie. Inaczej jest w GSG Towers. Pracownicy tej spółki, z uwagi na brak zamówień specjalistycznych, zostali przesunięci do produkcji okrętowej. Kondycja tych dwóch firm jest różna, dlatego liczymy się z tym, że jeszcze przez jakiś czas, bardzo krótki, będziemy musieli finansować działalność bieżącą.

Zobacz też: Zastępca szefa BBN: rozważamy zakup Adelajd, żeby podtrzymać zdolności marynarki wojennej.

Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu ARP S.A., fot.: ARP.

Takie przejęcia zawsze rodzą obawy załogi o utrzymanie posad. Jak wygląda stan zatrudnienia i czy nowy właściciel zamierza podjąć jakieś działania restrukturyzacyjne w tym zakresie?

Nie planujemy żadnych zwolnień, a wręcz przeciwnie, stocznia szuka ludzi. Obecnie w stoczni pracuje około 850 pracowników i jest to zdecydowanie za mało. Szukamy nowych specjalistów, na bieżąco publikujemy ogłoszenia rekrutacyjne, które spotykają się z dużym zainteresowaniem rynku. Nie jest jednak tajemnicą, że w stoczni zastaliśmy nie do końca korzystny, z punktu widzenia pracowników, system płacowy. Ponadto system ten różni się od tego, który obowiązuje w spółce GSG Towers. Pierwszym zadaniem zarządu jest dlatego uwspólnienie systemów wynagradzania, dzięki czemu pracownicy będą zatrudnieni na satysfakcjonujących, rynkowych warunkach. Chcę jednak podkreślić, że dla wszystkich pracowników obu firm jest praca przy realizacji zleceń. Obecny portfel zamówień gwarantuje ciągłość zatrudnienia co najmniej do końca roku. Ale chodzi o to, żeby zdobywać nowe kontrakty, zarówno w obszarze okrętowym, jak i dotyczącym produkcji wież wiatrowych. Ponadto, jak już mówiłem, Stocznia Gdańsk zatrudnia nowe osoby, ponieważ ma zlecenia na pomocniczą produkcję okrętową. To produkcja elementów kadłubów, sekcji, dużych elementów. Na przykład obecnie w stoczni jest wykańczana duża sekcja statku rybackiego.

Skoro ARP kupiła te dwie firmy, to rozumiem, że zidentyfikowała je jako przedsiębiorstwa z potencjałem rozwojowym. Jakie Stocznia Gdańsk i GST Towers mają przewagi konkurencyjne, dzięki którym będą budować swoją pozycję na rynku?

Te przewagi konkurencyjne to przede wszystkim tradycja, która ma duże znaczenie w branży stoczniowej i offshore. Poza tym hala produkcyjna K1. To jeden z niewielu obiektów w rejonie Bałtyku, który umożliwia budowę gotowych sekcji kadłubów. Kolejna przewaga to wyposażenie tej hali w ciąg sekcji płaskich. Ponadto stocznia znajduje się w sąsiedztwie Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, co również ma duże znaczenie, gdyż umożliwia wykorzystanie nabrzeży jako placów montażowych. Stocznia posiada także bardzo dobrą malarnię. Potencjał jest więc duży i będziemy go rozwijać. Firma jest w pełni przygotowana do produkcji częściowo wyposażonych kadłubów, przy czym mam na myśli mniejsze jednostki o długości do 150 metrów. Ponadto Stocznia Gdańsk znajduje się na tej części nabrzeża, która położona jest bezpośrednio przy głębi kanału. To stwarza możliwość wodowania ciężkich elementów, np. kadłubów, statków, części farm wiatrowych czy mostów, wielkich megabloków.

Co dalej? Jaki pomysł na modernizację infrastruktury przemysłowej stoczni ma ARP?

Przygotowujemy plan rozwojowy dla stoczni, który będzie określał konkretne działania i zakupy w zakresie modernizacji parku maszynowego. Mam nadzieję, że wkrótce ogłosimy wspólne działania z Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną w ramach podpisanego listu intencyjnego. Myślimy więc o nowych technologiach oraz o nowej przestrzeni, które będą wykorzystywane do montażu jednostek. Będziemy rozwijać stocznię stopniowo. Najpierw rozwiniemy moce produkcyjne w zakresie budowy kadłubów, następnie dotyczące ich wyposażania. Finalnie chcemy, aby stocznia samodzielnie budowała gotowe jednostki. Patrzymy przy tym na rynek i będziemy inwestować w te technologie, które przygotują stocznię do produkcji nowoczesnej i konkurencyjnej. Chcemy dopasować jej ofertę do oczekiwań armatorów.

Zobacz też: Włoski gigant stoczniowy ma w portfelu zamówienia na budowę 109 statków.

Ostatnio dużo mówi się o przejęciu nadzoru nad stoczniami przez Fundusz Rozwoju Spółek, kontrolowany przez ministerstwo gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Czy zatem Stocznia Gdańsk i GSG Towers pozostaną pod skrzydłami ARP na dłużej?

W tej chwili przygotowywana jest kompleksowa strategia stoczniowa. Rozważamy różne scenariusze. Przejęcie Stoczni Gdańsk i GSG Towers to element reindustrializacji kraju, wpisanej w Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju premiera Mateusza Morawieckiego. Program stoczniowy jest bardzo ważny dla pana premiera i czujemy jego wsparcie. Chcemy, aby stocznia już wkrótce stała się stabilna i samodzielna finansowo. W ARP mamy też spółki, które mogą współpracować z firmami stoczniowymi i generować synergie. To chociażby Centrum Zaopatrzenia Hutnictwa w Katowicach czy Energop w Sochaczewie. Ale synergie pojawiają się też w innych obszarach, np. informatycznym czy szkoleniowym.

Podpis: łp

Przemysł stoczniowy – więcej wiadomości z branży znajdziesz tutaj.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Pierwszy OPV nowej generacji dla Marine nationale zwodowany

    Pierwszy OPV nowej generacji dla Marine nationale zwodowany

    5 lutego w stoczni Piriou w Concarneau na wodę trafił Trolley de Prévaux – pierwszy z dziesięciu pełnomorskich okrętów patrolowych (OPV) nowej generacji przeznaczonych dla Marine nationale. To początek wymiany wysłużonych jednostek typu A69, które przez dekady pełniły służbę na wodach przybrzeżnych.

    Następca A69 i początek szerszego programu

    Nowe okręty, określane jako Patrouilleur Hauturier, mają przejąć zadania realizowane dotąd przez jednostki typu A69 (D’Estienne d’Orves), które w najbliższym czasie zostaną ostatecznie wycofane z linii. 17 listopada 2023 r. francuska Direction Générale de l’Armement podpisała kontrakt na siedem jednostek tego typu. Ich przekazywanie marynarce zaplanowano na lata 2027–2030. Trzy kolejne mają zostać dostarczone do 2035 r.

    Program realizuje konsorcjum trzech stoczni: Piriou (Concarneau), CMN z Cherbourga oraz Socarenam z Boulogne-sur-Mer. Za projekt i integrację systemów odpowiada Naval Group, natomiast wyposażenie w zakresie sensorów – radarów, stacji hydrolokacyjnych i systemów walki elektronicznej – zapewnia Thales.

    Harmonogram i kolejne jednostki OPV

    Budowę prototypu rozpoczęto 20 maja 2024 r., a położenie stępki nastąpiło 3 września 2024 r. Próby morskie zaplanowano na wrzesień bieżącego roku, natomiast przekazanie okrętu flocie – na kwiecień 2027 r. Wejście do służby przewidziano na 2028 r., a portem macierzystym będzie Brest.

    Równolegle powstają już kolejne jednostki: D’Estienne d’OrvesÉmilienne Moreau oraz Premier maître Yves Nonen. Cięcie blach pod ich budowę odbyło się odpowiednio w styczniu, lutym i sierpniu 2025 r. Następne okręty otrzymają nazwy: Commandant DucuingQuartier maître AnquetilJeanne BohecAndrée BorrelÎle de Sein oraz Jacqueline Carsignol.

    Konstrukcja i przeznaczenie

    Nowe patrolowce zaprojektowano z myślą o 35-letnim okresie eksploatacji i wysokiej dostępności – do 300 dni w roku. Przy wyporności około 2400 ton otrzymały kadłub o długości 92 m i szerokości 14,2 m. Spalinowo-elektryczny układ napędowy o mocy 2 × 3850 kW ma zapewnić prędkość maksymalną 21 węzłów. Zasięg określono na 6000 mil morskich przy prędkości ekonomicznej 12 węzłów, a autonomiczność – na 30 dni.

    Załoga na okręcie ma liczyć 54 marynarzy, z możliwością przyjęcia dodatkowych 30 osób personelu zadaniowego. Oznacza to wyraźne nastawienie na elastyczność użycia – od zadań patrolowych, przez ochronę żeglugi i morskiej infrastruktury, po wsparcie operacji specjalnych.

    Uzbrojenie obejmie armatę 40 mm RAPIDFire oraz zestaw przeciwlotniczy SIMBAD-RC z pociskami MISTRAL 3. Okręty otrzymają hangar i pokład lotniczy przystosowany do przyjęcia śmigłowca H160M Guépard oraz bezzałogowych statków powietrznych, w tym Airbus VSR700. Przewidziano także wnęki dla dwóch półsztywnych łodzi RHIB o długości 8,5 m.

    O potencjale tych jednostek nie decyduje jednak wyłącznie uzbrojenie. Równie istotne są systemy dowodzenia i rozpoznania. System walki SETIS-C, radar Thales NS54 z anteną aktywną (AESA) oraz kadłubowa stacja hydrolokacyjna Bluewatcher pokazują, że nie są to wyłącznie klasyczne okręty patrolowe. Ich konfiguracja pozwala na realizację zadań dozoru morskiego, osłony baz oraz wsparcia sił morskich, w tym ochrony rejonów operowania francuskich okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi.

    Francuska konsekwencja w uzupełnianiu floty

    Francuski program budowy OPV wpisuje się w szerszą modernizację Marine nationale. Paryż nie odnawia wyłącznie fregat i dużych okrętów bojowych. Równolegle wzmacnia segment jednostek odpowiedzialnych za codzienną obecność na morzu – tam, gdzie zaczyna się większość realnych problemów.

    Jeszcze niedawno OPV postrzegano jako okręty drugiego planu. Dziś widać wyraźnie, że to one najczęściej są pierwsze na miejscu zdarzenia. To one prowadzą dozór, reagują na incydenty i pokazują banderę w rejonach, gdzie sytuacja bywa niejednoznaczna. Fregata jest narzędziem wysokiej intensywności natomiast OPV to narzędzie stałej obecności na wodach przybrzeżnych.

    To, co robi dziś Francja, dobrze pokazuje, że OPV nie wracają do łask z powodu mody. Paryż nie kupuje ich „zamiast” większych okrętów, lecz traktuje je jako uzupełnienie całej floty. Równolegle modernizuje komponent odstraszania podwodnego i buduje jednostki, które mają być na morzu każdego dnia.

    Nie chodzi o jeden efektowny kontrakt. Chodzi o to, by flota działała jako całość – od lotniskowca, przez okręty podwodne i fregaty, po patrolowce pilnujące codziennego porządku na wodach przybrzeżnych.