Prezes Polskiego LNG: budujemy nowe moce Świnoujścia [WYWIAD]

O rozwoju branży związanej z LNG, programie rozbudowy terminala w Świnoujściu oraz o znaczeniu gazoportu dla bezpieczeństwa energetycznego Polski w rozmowie z Portalem Stoczniowym mówi Paweł Jakubowski, prezes spółki Polskie LNG.
Portal Stoczniowy: Spółka Polskie LNG stoi dzisiaj przed dużymi wyzwaniami. Jaka jest kondycja spółki, jak wygląda dynamika jej rozwoju?
Paweł Jakubowski, prezes Polskiego LNG: Nasza firma powstała jako spółka celowa o ściśle określonym celu. Tym celem było wybudowanie terminala. Kiedy budowa dobiegła końca, w ramach Gaz-Systemu zapadła decyzja, żeby spółka Polskie LNG była również wehikułem odpowiedzialnym za bieżącą eksploatację terminala. W związku z tym Polskie LNG od momentu oddania obiektu w Świnoujściu do użytku nie odgrywa już roli czysto deweloperskiej, tylko pełni funkcję operatora. To nakłada na spółkę zupełnie nowe obowiązki. Od ponad dwóch lat wszystkie obowiązki związane np. z eksploatacją, bieżącymi naprawami i rozbudową są prowadzone przez odpowiednie służby w spółce. Powstały też nowe komórki, np. komórka odpowiedzialna za eksploatację. Charakter firmy więc mocno się zmienił. Co więcej, w ramach grupy kapitałowej zapadła decyzja o rozbudowie terminalu. Oznacza to, że dołączają do nas odpowiednie osoby. W tej chwili rozbudowujemy grupę odpowiedzialną za proces inwestycyjny. W pewnym sensie spółka nabiera nowego życia, ponieważ z jednej strony mamy komponent stały związany z bieżąca działalnością operacyjną wynikającą z funkcji operatora, a z drugiej strony mamy program inwestycyjny, który będzie skutkował nie tylko zwiększeniem mocy regazyfikacyjnej, ale też zbudowaniem zupełnie nowych usług. Jeżeli chodzi o kondycję spółki, to jest ona bardzo dobra. Nasza firma działa w obszarze regulowanym, a świadczona przez nas usługa jest taryfowana. Spółka Polskie LNG rozwija się także pod względem stanu zatrudnienia. Zatrudniamy kolejnych inżynierów, którzy będą z nami realizowali program rozbudowy. Ostatnio do firmy dołączyło kilka osób z kompetencjami w obszarze inwestycyjnym. Na dzień dzisiejszy spółka zatrudnia około 180 pracowników. Przewidujemy, że w najbliższym czasie może do nas dołączyć jeszcze kilku fachowców o unikatowych kompetencjach. Proszę pamiętać, że branża LNG w Polsce jest stosunkowo słabo rozwinięta, dlatego szukamy ekspertów także na rynkach zagranicznych. Zresztą firma również na etapie budowy terminala współpracowała z ekspertami zagranicznymi.
Zobacz też: Offshore: Francuzi zajmą się energią z nowej farmy wiatrowej na Bałtyku.
W ubiegły piątek w Świnoujściu po raz pierwszy załadowano gaz skroplony do ISO-kontenera. To mały przełom w funkcjonowaniu terminala. Na czym on polega?
To przełom, ponieważ do tej pory terminal obsługiwał funkcję regazyfikacyjną oraz przeładunek gazu w formie ciekłej na autocysterny. Mamy trzy stanowiska obsługujące ten proces. Teraz tak zmodyfikowaliśmy te stanowiska, że można używać nie tylko nalewaków tylnych, ale również nalewaków bocznych. Dzięki temu możemy obsługiwać ISO-kontenery. Szczególnie istotne jest, że załadowany ISO-kontener można przewozić w zasadzie dowolnym środkiem transportu, nie musi być to ciężarówka. Może to być mała barka, statek kontenerowy czy pociąg. I faktycznie w ostatni czwartek (20 września br.) po raz pierwszy udało nam się załadować pierwszy ISO-kontener z wykorzystaniem naszych stanowisk przeładunkowych. W przyszłości zamierzamy rozwijać tę funkcjonalność, ponieważ bardzo nam zależy, żeby klienci widzieli nowe możliwości. Rynek oczekuje coraz więcej LNG, a terminal musi się dostosowywać do zmian, jakie na nim zachodzą. Możliwość ładowania skroplonym gazem ISO-kontenerów oznacza większą elastyczność oferty naszej spółki. Myślę, że będzie to bardzo dobrze przyjęte przez rynek. Chcę także zwrócić uwagę, że usługa przeładunku na autocysterny rozwija się w naszym terminalu absolutnie fantastycznie. Terminal przeładował już ponad trzy tysiące autocystern. W 2017 roku przeładowaliśmy najwięcej LNG na autocysterny w całej Europie. Wiodące europejskie terminale, które funkcjonują od 30 lat, nie osiągnęły takiego wyniku. To pokazuje, jak ogromny potencjał ma LNG jako surowiec. Trzeba podkreślić, że przeładowując LNG na autocysterny, możemy dostarczać gaz ziemny w takie miejsca, w których sieć przesyłowa nie jest dostępna. Z taką sytuacją mamy do czynienia np. na Mazurach. Ełk, Pisz czy Suwałki mają lokalne sieci dystrybucyjne, które nie są podłączone do gazociągów przyłączeniowych. To wyspy, na które trzeba dowieść gaz. LNG w takiej sytuacji jest doskonałą alternatywą w stosunku do kapitałochłonnych inwestycji związanych z budową sieci przesyłowej. LNG, który ma objętość 600-krotnie mniejszą od gazu w tradycyjnej formie, może być punktowo dostarczany do lokalnych stacji regazyfikacyjnych, a następnie wpuszczany do mniejszych sieci.

Do gazoportu wpływa coraz więcej statków z LNG. Kiedy terminal w Świnoujściu osiągnie szczyt swoich mocy?
Ostatnio w Świnoujściu przyjęliśmy 40. tankowiec od momentu uruchomienia terminala. W tym roku będzie on użytkowany z intensywnością na poziomie ok. 60 proc. mocy nominalnych, więc jest jeszcze przestrzeń do wykorzystania. Ale 100 proc. pojemności jest zarezerwowana dla naszego jedynego klienta, który sprowadza gaz z różnych kierunków świata, czyli z Kataru, Stanów Zjednoczonych oraz z Norwegii. Roczna przepustowość terminala to około 5 miliardów metrów sześciennych. To mniej więcej jedna trzecia krajowego zapotrzebowania na gaz ziemny. W tej chwili polski rynek konsumuje około 17 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie.
Podczas forum w Krynicy dużo mówiło się o rozbudowie terminala w Świnoujściu. Jeżeli teraz gazoport może dostarczyć do sieci jedną trzecią polskiego zapotrzebowania na gaz, to o ile wzrośnie jego przepustowość po zakończeniu planu inwestycyjnego?
Jednym z elementów programu inwestycyjnego, do którego realizacji przystępujemy, jest właśnie podniesienie mocy regazyfikacyjnych do poziomu 7,5 miliarda metrów sześciennych gazu rocznie. To blisko 50 proc. rocznego zapotrzebowania naszej gospodarki. Otrzymaliśmy już związane z tym pozwolenie budowlane. Uruchomiliśmy też przetargi dotyczące zakupu kluczowych urządzeń. Spodziewamy się, że w połowie przyszłego roku etap przetargowy będzie zamknięty i rozpoczniemy współpracę z wykonawcą, który rozbuduje ciąg technologiczny.
Zobacz też: Morska Stocznia Remontowa Gryfia z lepszym wynikiem, ale bez prezesa.
Oznacza to, że gazoport będzie mógł wprowadzić do gospodarki dodatkowe 2,5 miliarda metrów sześciennych gazu. Z dotychczas ujawnionych informacji wynika jednak, że program rozbudowy nie ogranicza się tylko do zwiększenia mocy regazyfikacyjnych.
Program rozbudowy składa się z czterech elementów. Pierwszy z nich to rozbudowa infrastruktury regazyfikacyjnej. Mówiąc inaczej, w Świnoujściu będą nowe, dodatkowe urządzenia, w których gaz będzie fizycznie zmieniał stan skupienia ze skroplonego na gazowy. LNG, który przetrzymywany jest w temperaturze minus 162 stopnie Celsjusza będzie w nich technologicznie podgrzewany.
Drugim elementem programu jest budowa drugiego nabrzeża. W tej chwili terminal funkcjonuje z jednym stanowiskiem odbiorczym, ale chcemy mieć drugie nabrzeże, które będzie dostosowane nie tylko do dużych statków, ale będzie dawało możliwość odbioru LNG z mniejszych jednostek. To ważne. Widzimy, jak zachowuje się rynek LNG. Pojawia się coraz więcej klientów na małe ilości skroplonego gazu. Drugie nabrzeże będzie miało możliwość obsługi zarówno bardzo dużych jednostek, jak i tych mniejszych. Co bardzo istotne, chcemy, żeby przy tym nabrzeżu statki mogły cumować z obydwu stron. To pozwoli nam na uruchomienie nowej funkcjonalności. Mam na myśli przeładunek LNG metodą ze statku na statek (z ang. ship-to-ship) z pominięciem ciągu technologicznego na terenie terminala. Dzięki temu będzie można przeładować LNG bezpośrednio na inny statek, np. na bunkierkę. Drugie nabrzeże będzie więc służyło nie tylko od odbioru, ale także do załadunku LNG. To bardzo ważne, ponieważ w basenie Morza Bałtyckiego istnieją mniejsze terminale, a także planowane są projekty, które będą potrzebowały mniejszych ilości LNG. Dzięki drugiemu nabrzeżu będziemy mogli oferować usługę zaopatrywania tych mniejszych terminali w surowiec ze Świnoujścia. Już teraz obserwujemy zainteresowanie uczestników rynku w tym zakresie i prowadzimy rozmowy w tej sprawie. Można powiedzieć, że trwa pewnego rodzaju wyścig w tym segmencie branży LNG. Istotne jest również to, że drugie nabrzeże da nam możliwość bunkrowania statków LNG oraz tankowania bunkierek, które będą dowoziły paliwo w miejsce docelowe.
Trzecim elementem programu inwestycyjnego jest budowa nowego zbiornika. Dzisiaj w Świnoujściu są dwa zbiorniki o pojemności 160 tysięcy metrów sześciennych każdy. Możliwość budowy trzeciego zbiornika została przewidziana już na etapie projektu budowy terminala. Zakładamy, że będzie to zbiornik o większej pojemności, około 180 tysięcy metrów sześciennych. Dzięki niemu terminal będzie miał bardzo dużą elastyczność w oferowaniu nowych usług.
Czwartym elementem rozbudowy terminalu będzie stworzenie możliwości wykorzystywania bocznicy kolejowej do ładowania LNG na wagony. Przyda nam się w tym doświadczenie, które obecnie nabywamy z ISO-kontenerami. To bardzo perspektywiczny obszar, ponieważ na rynku są odbiorcy przemysłowi, którzy są zainteresowani stworzeniem wirtualnego gazociągu w postaci wahadła kolejowego.
Te cztery elementy programu rozbudowy terminala w Świnoujściu otworzą przed nami możliwość oferowania nowych usług na rynku. LNG staje się coraz bardziej atrakcyjnym towarem, mającym potencjał nie tylko jako źródło gazu dla gospodarki czy paliwo żeglugowe. Wokół LNG tworzą się nowe segmenty, związane na przykład z transportem samochodowym. Ustawa o elektromobliności mówi o tym, że do 2025 roku porty powinny być wyposażone w infrastrukturę do bunkrowania LNG. Planujemy zrealizować program inwestycyjny do 2022 roku. Program ten jest elementem koncepcji, która została nazwana Bramą Północną. Brama Północna składa się z dwóch projektów: terminala LNG w Świnoujściu oraz budowy gazociągu Baltic Pipe. Koncepcja ta zakłada, że dzięki tym dwóm elementom będzie można sprowadzić do Polski około 17,5 miliarda metrów sześciennych gazu z nowych źródeł. Oznacza to, że z Bramy Północnej będzie można pokryć całe dzisiejsze zapotrzebowanie polskiej gospodarki na gaz ziemny.

Powiedział pan, że wkrótce gazoport będzie mógł oferować nowe usługi. Z punktu widzenia transportu morskiego niewątpliwie najpilniejszą potrzebą jest umożliwienie statkom bunkrowania LNG. Jaki jest pomysł Polskiego LNG na zagospodarowanie tego segmentu branży LNG?
Zakładamy, że spółka Polskie LNG musi działać w sposób przewidywalny na przyszłość. Dzisiaj myślimy o projektach, które będziemy mogli realizować po zakończeniu rozbudowy terminala. Mamy kilka projektów w opracowaniu. Jednym z nich jest projekt związany z bunkierką, ale teraz jeszcze nie mogę zdradzić szczegółów. Jest to projekt, który bardzo poważnie bierzemy pod uwagę, ponieważ pozwoli on na zbudowanie nowych funkcjonalności terminala. Byłby to projekt podobny do tego, który dotyczy budowy wirtualnego gazociągu z wykorzystaniem wahadła kolejowego. Chcę jednak podkreślić, że kiedy sam program inwestycyjny zostanie zrealizowany, w Świnoujściu będzie już możliwość bunkrowania LNG przy drugim nabrzeżu.
Zobacz też: ORP Piast zwodowany w PGZ Stoczni Wojennej. Remont na finiszu.
Jaki dzisiaj jest strategiczny kierunek, z którego przyjmujemy dostawy LNG?
Funkcjonowanie terminala pokazuje, jak ważny jest dostęp do nowych, niezależnych źródeł gazu. Dotychczas, nie mając gazoportu, w zasadzie nie mieliśmy żadnej elastyczności. Dzięki terminalowi możemy odbierać gaz z dowolnego miejsca na świecie. Mówiono o tym, że kierunek katarski to jakaś egzotyka. Katar jest dzisiaj największym producentem LNG na całym świecie. I to nie jest egzotyka, tylko współpraca z największymi podmiotami w branży LNG na świecie. Jako spółka przyglądamy się także realizacji projektów LNG w Australii, które będą mogły mieć duży wpływ na rynek europejski, a także na to, co będzie działo się w Świnoujściu. Wynika to z tego, że Australia najprawdopodobniej już w przyszłym roku zdetronizuje Katar w produkcji LNG i będzie globalnym liderem w tym zakresie. Oznacza to, że w Europie w najbliższym czasie pojawi się większa dostępność LNG. Do tego dochodzi kierunek amerykański. Stany Zjednoczone, które jeszcze niedawno były największym odbiorcą gazu na świecie, dzisiaj są jego eksporterem. Wszystko to może spowodować, że Europa będzie się stawać coraz bardziej atrakcyjnym i konkurencyjnym rynkiem zbytu LNG. Rozbudowując infrastrukturę w Świnoujściu, stwarzamy możliwość importowania LNG po atrakcyjnych cenach i w takich ilościach, które będą nas interesowały. Także dla klientów spoza Polski.
Rozmawiał Łukasz Prus
AW189 i S-92 w irlandzkim systemie ratownictwa morskiego

Rosnąca liczba interwencji irlandzkiej Straży Przybrzeżnej, zmiany w lotniczym komponencie systemu SAR oraz sposób wykorzystania śmigłowców ratowniczych stały się przedmiotem coraz częstszej debaty.
W artykule
W irlandzkich realiach decyzje sprzętowe nie zawsze są jednoznacznie postrzegane jako wzmocnienie zdolności operacyjnych, co wynika ze specyfiki działań prowadzonych na wodach Atlantyku.
W jednej z dyskusji pod naszym wcześniejszym artykułem (link do tekstu), dotyczącym rosnącej liczby interwencji irlandzkiej Straży Przybrzeżnej prowadzonych w wymagających warunkach u wybrzeży Irlandii, pojawiły się uwagi naszego czytelnika z portalu X – Wojtka. Zwrócił on uwagę, że zastąpienie wykorzystywanych dotychczas śmigłowców S-92 maszynami typu AW189 nie musi być jednoznacznie postrzegane jako wzmocnienie systemu SAR, a w praktyce może oznaczać zmianę profilu operacyjnego irlandzkiego ratownictwa morskiego.
Analiza dostępnych danych technicznych obu maszyn pokazuje, że ta uwaga nie jest pozbawiona podstaw, choć jej pełne znaczenie ujawnia się dopiero w zestawieniu realnych scenariuszy działań prowadzonych w trudnych warunkach pogodowych i daleko od linii brzegowej. To właśnie ten kontekst stał się punktem wyjścia do szerszego spojrzenia na temat zmian w irlandzkim morskim komponencie lotniczym SAR.
Geografia, która nie wybacza uproszczeń
Irlandia należy do państw o wyjątkowo wymagających warunkach prowadzenia morskich akcji ratowniczych. Otwarty Atlantyk, długa i skalista linia brzegowa, liczne klify oraz wyspy oddalone od stałego lądu sprawiają, że ratownictwo morskie ma tu charakter nie tylko przybrzeżny, lecz często oceaniczny. W takich warunkach margines błędu podczas akcji ratunkowych bywa niewielki, a decyzje sprzętowe nabierają znaczenia, które trudno porównać z realiami Bałtyku czy Morza Północnego.
To właśnie dlatego w Irlandii każda zmiana w systemie SAR – zwłaszcza dotycząca lotnictwa – jest analizowana nie tylko przez specjalistów, lecz także przez byłych dowódców, ratowników oraz środowisko morskie.
Przypadek statku rybackiego Fastnet jako punkt odniesienia
Dobrym przykładem tej dyskusji jest akcja ratownicza z 15 grudnia 2025 roku przeprowadzona przy francuskim kutrze rybackim Fastnet, który po awarii silnika osiadł na skałach w rejonie Dingle. Z pokładu jednostki ewakuowano 14 członków załogi przy użyciu śmigłowca ratowniczego bazującego w Shannon. Operacja była prowadzona w trudnych warunkach pogodowych, przy silnym wietrze oraz wysokiej fali, a całe podjęcie trwało około 20 minut.
Akcja zakończyła się powodzeniem, jednak – co istotne – wymagała dwóch podejść śmigłowca. W komentarzach pojawiły się głosy, że w przypadku wcześniej wykorzystywanych maszyn używanych przez irlandzką Straż Przybrzeżną możliwe byłoby jednorazowe zabranie całej załogi, co stało się punktem wyjścia do debaty nad przydatnością poszczególnych typów śmigłowców w działaniach irlandzkiego systemu SAR.
Gdzie kończy się „wystarczająco dobrze”
Były dyrektor irlandzkiej Straży Przybrzeżnej zwrócił uwagę, że akcja przy Fastnet przebiegała blisko brzegu. W jego ocenie podobne zdarzenie, lecz mające miejsce kilkaset mil morskich od lądu, mogłoby mieć zupełnie inny finał. W takich warunkach liczba osób możliwych do ewakuacji podczas jednego podejścia śmigłowca przestaje być detalem technicznym, a staje się kwestią życia i śmierci.
W tym kontekście zasadna pozostaje uwaga, że samo wprowadzenie czterech śmigłowców AW189 nie musi automatycznie oznaczać wzmocnienia zdolności irlandzkiej Straży Przybrzeżnej. Zastąpienie wcześniej wykorzystywanych cięższych śmigłowców S-92 inną konstrukcją, zaprojektowaną pod odmienny profil zadań, oznacza zmianę charakteru operacyjnego systemu ratownictwa. Dlatego krytyczne głosy pojawiające się wokół tej decyzji nie odnoszą się do jakości samej maszyny, lecz do konsekwencji jej wykorzystania w trudnych warunkach środowiskowych, typowych dla irlandzkiego wybrzeża.
Właśnie w tym miejscu różnice pomiędzy poszczególnymi typami maszyn zaczynają mieć znaczenie operacyjne, a nie tylko katalogowe. Dodatkowy lot, który przy brzegu jest możliwy, na otwartym Atlantyku może już nie wchodzić w grę.
Leonardo AW189 – charakterystyka konstrukcji i zastosowanie
Leonardo AW189 to cywilny, dwusilnikowy śmigłowiec wielozadaniowy, rozwijany przez europejski koncern Leonardo od 2011 roku. Konstrukcja została zaprojektowana z myślą o szerokim spektrum zastosowań, obejmujących zadania transportowe, operacje offshore oraz misje poszukiwawczo-ratownicze. Maszyna charakteryzuje się maksymalną masą startową na poziomie około 8,6 tony oraz kabiną umożliwiającą elastyczną konfigurację pod kątem transportu osób lub wyposażenia specjalistycznego.
AW189 są wykorzystywane w zadaniach poszukiwawczo-ratowniczych przez użytkowników cywilnych i państwowych. W zależności od konfiguracji śmigłowce te mogą przenosić wyposażenie medyczne oraz sprzęt do ewakuacji poszkodowanych z użyciem wciągarki. Konstrukcja AW189 znajduje zastosowanie w działaniach prowadzonych zarówno w rejonach przybrzeżnych, jak i w głębi morza.
Sikorsky S-92 – cięższa platforma dla zadań offshore i SAR
Sikorsky S-92 to dwusilnikowy śmigłowiec zaprojektowany z myślą o długotrwałych operacjach nad morzem, w szczególności na potrzeby przemysłu wydobywczego oraz służb ratowniczych. Konstrukcja charakteryzuje się większymi wymiarami kadłuba oraz obszerną kabiną, co umożliwia jednorazowy transport większej liczby osób lub rozbudowanego wyposażenia medycznego i ratowniczego.
Śmigłowce S-92 od lat są wykorzystywane w zadaniach poszukiwawczo-ratowniczych w takich państwach jak Irlandia, Wielka Brytania czy Republika Korei, zarówno przez służby państwowe, jak i operatorów cywilnych realizujących kontrakty rządowe. Konstrukcja ta znalazła szerokie zastosowanie w operacjach offshore, gdzie istotne znaczenie mają duży zasięg oraz długi czas lotu, szczególnie przy działaniach prowadzonych daleko od linii brzegowej.
Porównanie śmigłowców AW189 i S-92
Parametr Leonardo AW189 Sikorsky S-92 Typ śmigłowca dwusilnikowy, wielozadaniowy dwusilnikowy, wielozadaniowy Producent Leonardo Sikorsky Długość ok. 17,6 m ok. 17,1 m Wysokość ok. 5,1 m ok. 5,0 m Średnica wirnika nośnego ok. 14,6 m ok. 17,2 m Maksymalna masa startowa ok. 8 600 kg ok. 12 000 kg Prędkość przelotowa ok. 260 km/h ok. 280 km/h Pułap praktyczny ok. 4 600 m ok. 4 600 m Zasięg maksymalny ok. 900 km ok. 1 000 km Pojemność kabiny do ok. 19 osób (zależnie od konfiguracji) do ok. 19 osób (większa przestrzeń) Dlaczego Irlandia patrzy na to inaczej niż reszta Europy
To, co w innych państwach uznawane jest za akceptowalny kompromis, w irlandzkich realiach bywa oceniane znacznie surowiej. Wynika to nie tylko z geografii, lecz także z charakteru zdarzeń, z jakimi służby mierzą się na co dzień. Duża część interwencji dotyczy jednostek rybackich i handlowych operujących daleko od lądu, często w warunkach szybko pogarszającej się pogody.
W takich sytuacjach zdolność do jednorazowego podjęcia większej liczby rozbitków ma znaczenie kluczowe. Nie zawsze istnieje możliwość powrotu po kolejnych poszkodowanych, nawet jeśli teoretycznie czas dolotu na to pozwala.
Dyskusja, która jeszcze się nie zakończyła
Zmiany w irlandzkim systemie ratownictwa lotniczego pozostają przedmiotem ożywionej debaty, ponieważ dotyczą nie tylko używanego sprzętu, lecz także realnych możliwości prowadzenia akcji ratowniczych w jednym z najbardziej wymagających akwenów Europy. Przykład interwencji przy Fastnet pokazuje, że różnice pomiędzy wykorzystywanymi konstrukcjami śmigłowców mają wymiar praktyczny i bezpośrednio wpływają na przebieg działań poszukiwawczo-ratowniczych.
Zestawienie śmigłowców różniących się gabarytami, masą oraz przestrzenią kabiny unaocznia, że nie każda zmiana sprzętowa oznacza automatyczne wzmocnienie zdolności operacyjnych. W warunkach, w których kluczowe znaczenie ma jednorazowe podjęcie jak największej liczby osób lub prowadzenie działań daleko od brzegu, charakterystyka i możliwości nabiera szczególnego znaczenia.
Obecnie lotniczy komponent irlandzkiego systemu SAR przechodzi etap zmian związanych z realizacją rządowego kontraktu przez operatora Bristow Ireland. W jego ramach dotychczas wykorzystywane śmigłowce Sikorsky S-92 są stopniowo zastępowane maszynami Leonardo AW189. Pierwsze śmigłowce nowego typu zostały już wprowadzone do służby, jednak proces pełnego przejścia na nową flotę wciąż trwa.
Wracając do punktu wyjścia, w którym nasz czytelnik zwrócił uwagę na niejednoznaczną ocenę zmian w irlandzkim lotniczym komponencie SAR, zasadne pozostaje pytanie o długofalowe konsekwencje tej decyzji. Czy w dłuższej perspektywie zmiana wykorzystywanych śmigłowców na wariant morski AW189 rzeczywiście przełoży się na wzrost skuteczności ratownictwa morskiego w warunkach częstych sztormów i szybko zmieniającej się pogody u wybrzeży Irlandii, czy też przyniesie nowe wyzwania organizacyjne i operacyjne dla irlandzkiej Straży Przybrzeżnej? Odpowiedź na to pytanie przyniosą zapewne najbliższe lata, pokazując w praktyce, czy ta ryzykowna decyzja przyniosła zamierzony efekt, czy też ujawniła swoje ograniczenia.










