Huti grożą Hajfie: nowy front morskiego zastraszania

Kryzys na Bliskim Wschodzie ponownie się zaostrza. Jemeńscy rebelianci Huti, wspierani przez Iran, ogłosili rozpoczęcie „blokady morskiej” izraelskiego portu w Hajfie. To kolejne uderzenie w międzynarodowy handel morski na tle trwającej wojny w Strefie Gazy. Tym razem celem stał się strategiczny węzeł komunikacyjny — największy port morski Izraela.

Groźby Huti – strach na morzu, chaos w powietrzu

W opublikowanym komunikacie rzecznik ruchu Ahmad Salah zapowiedział, że każda jednostka cywilna wchodząca do portu w Hajfie, bądź powiązana z izraelskim handlem, zostanie uznana za cel militarny. Zablokowana ma zostać możliwość swobodnego przejścia przez Morze Czerwone, cieśninę Bab al-Mandab, Zatokę Adeńską oraz szlaki łączące te wody z Oceanem Indyjskim. To deklaracja mająca potencjał wywrzeć presję na międzynarodowych armatorach i ubezpieczycielach.

Nie jest to pierwsza taka zapowiedź ze strony Huti. Wcześniej ogłosili „blokadę” międzynarodowego lotniska Ben Guriona, która jednak – poza jednym trafieniem rakiety balistycznej na obrzeżach portu lotniczego – nie przełożyła się na jego realne wyłączenie z użytkowania. Mimo to, część zagranicznych przewoźników zawiesiła loty do Izraela, a działania Huti uznano za element szeroko zakrojonej wojny psychologicznej.

Faktyczne możliwości jemeńskich rebeliantów

Choć Huti nie dysponują flotą zdolną do fizycznej blokady portów we wschodniej części Morza Śródziemnego, to ich działania mają namacalne skutki operacyjne. Od czasu wznowienia ofensywy izraelskiej w Strefie Gazy, rebelianci wystrzelili na Izrael ponad 30 rakiet balistycznych i kilkanaście dronów. Większość z nich została przechwycona, lecz niektóre – jak w przypadku Ben Guriona – dotarły do celu.

Co więcej, Huti przeprowadzili ponad 100 ataków na statki handlowe w rejonie Zatoki Adeńskiej i Morza Czerwonego, z czasem rozszerzając cele również na jednostki neutralne. Efektem była fala przekierowań — armatorzy masowo zaczęli omijać Kanał Sueski, decydując się na kosztowne i czasochłonne opłynięcie Afryki.

Rozejm z USA, wojna z Izraelem – morska wojna hybrydowa

Zawarte na początku maja zawieszenie broni między Huti a Stanami Zjednoczonymi nie objęło celów izraelskich, co jemeńscy rebelianci jasno zaznaczyli. Ich działania w regionie przybrały formę wojny hybrydowej, której celem nie jest wyłącznie fizyczne zniszczenie, lecz także destabilizacja szlaków handlowych i wywieranie presji politycznej poprzez zakłócenia w żegludze międzynarodowej. Port w Hajfie stał się najnowszym symbolem tej strategii – nie jako punkt ataku zbrojnego, lecz jako element większej gry, w której logistyka morska staje się narzędziem nacisku.

Autor: Mariusz Dasiewicz

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Jeden komentarz

  1. Oceniając potencjalne konsekwencje ataku, należy zwrócić uwagę na globalne łańcuchy dostaw ropy i gazu. Przez Cieśninę Ormuz przepływa ok. 20% światowego eksportu ropy, a Iran może zablokować ten szlak morskimi minami lub rakietami przeciwokrętowymi. Spowodowałoby to natychmiastowy wzrost cen surowców i zakłócenia w transporcie międzynarodowym. Szczególnie wrażliwe byłyby kraje azjatyckie – jak Japonia, Korea Południowa i Indie – które importują znaczną część energii z Zatoki Perskiej. Długofalowo mogłoby to również wpłynąć na inflację i zaburzenia gospodarcze w krajach UE i USA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Polska na czele Stałego Zespołu Obrony Przeciwminowej NATO na Bałtyku

    Polska na czele Stałego Zespołu Obrony Przeciwminowej NATO na Bałtyku

    8 stycznia w Rydze odbyła się uroczystość przekazania dowodzenia nad Stałym Zespołem Sił Obrony Przeciwminowej NATO Grupa 1 (SNMCMG1). Dowództwo nad jednym z czterech stałych zespołów okrętowych Sojuszu objął oficer Marynarki Wojennej RP, komandor porucznik Kacper Sterne.

    Tym samym Polska po raz szósty w historii przejęła odpowiedzialność za kierowanie wielonarodowym zespołem obrony przeciwminowej, stale operującym na akwenach Europy.

    Objęcie dowodzenia nad SNMCMG1 oznacza rozpoczęcie realizacji zasadniczego zadania Polskiego Kontyngentu Wojskowego Czernicki 2026. Zespół będzie formowany rotacyjnie z okrętów i załóg kilku państw Sojuszu, co pozostaje jednym z najbardziej praktycznych przykładów interoperacyjności sił morskich NATO w codziennej służbie na morzu.

    Pół roku odpowiedzialności za bezpieczeństwo na morzu

    Przez najbliższe sześć miesięcy komandor porucznik Sterne będzie kierował działalnością zespołu z pokładu okrętu flagowego – ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Trzon sztabu dowodzenia stanowią polscy oficerowie i podoficerowie wydzieleni z jednostek 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. Działania zespołu obejmą przede wszystkim Morze Bałtyckie, które w obecnych realiach stało się jednym z istotnych akwenów dla bezpieczeństwa NATO.

    Bałtyk pozostaje akwenem o dużym nasyceniu infrastruktury krytycznej, intensywnej żegludze oraz złożonych uwarunkowaniach hydrograficznych. To właśnie w takim środowisku zespoły obrony przeciwminowej pełnią rolę jednego z filarów morskiego bezpieczeństwa, działając w sposób ciągły, a nie wyłącznie w reakcji na kryzysy.

    Dowodzenie jako wyraz zaufania sojuszniczego

    Podczas ceremonii w Rydze nowy dowódca SNMCMG1 podkreślił znaczenie powierzonej funkcji zarówno dla Marynarki Wojennej RP, jak i całych Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.

    To dla mnie wielki zaszczyt i honor objąć dowództwo nad Stałym Zespołem Sił Obrony Przeciwminowej NATO Grupa Pierwsza. Jest to powód do dumy dla Marynarki Wojennej oraz Sił Zbrojnych RP. Nasz kraj obejmuje dowodzenie tym zespołem po raz szósty, co stanowi wyraźny dowód zaufania, jakim sojusznicy darzą polskich marynarzy, ich profesjonalizm oraz doświadczenie.

    komandor porucznik Kacper Sterne

    Komandor porucznik Sterne jest szóstym oficerem Marynarki Wojennej RP, któremu powierzono dowodzenie Stałym Zespołem Sił Obrony Przeciwminowej NATO. Sojusz utrzymuje cztery takie zespoły w stałej rotacji. Dwa z nich stanowią zespoły uderzeniowych okrętów nawodnych, natomiast dwa kolejne przeznaczone są do realizacji zadań obrony przeciwminowej. Grupa pierwsza operuje zazwyczaj na północnych akwenach Europy, podczas gdy grupa druga koncentruje się na południowej części kontynentu.

    „Tarcza przeciwminowa” w praktyce

    Głównym zadaniem SNMCMG1 pozostaje utrzymanie bezpieczeństwa żeglugi poprzez poszukiwanie, wykrywanie oraz neutralizację niebezpiecznych obiektów podwodnych. W ten sposób zespół współtworzy system obrony przeciwminowej, określany w strukturach NATO mianem „Tarczy Przeciwminowej” dla europejskich akwenów.

    Równie istotnym wymiarem działalności zespołu jest demonstrowanie solidarności sojuszniczej oraz stałej obecności NATO na morzu. Okręty SNMCMG1 pozostają w gotowości do reagowania na zagrożenia wobec infrastruktury krytycznej, potencjalne akty sabotażowe, a także do wsparcia operacji antyterrorystycznych, działań ratowniczych i reagowania kryzysowego. Zespoły te należą do najbardziej dyspozycyjnych elementów Sił Reagowania NATO, będąc znaczną część czasu w morzu, realizując zadania operacyjne oraz uczestnicząc w ćwiczeniach z siłami morskimi państw sojuszniczych i partnerskich.

    Stała obecność, nie incydentalne działanie

    Przejęcie dowodzenia nad SNMCMG1 przez Polskę kolejny raz pokazuje długofalowe zaangażowanie Marynarki Wojennej RP w budowanie bezpieczeństwa morskiego Europy. Nie jest to wyłącznie wydarzenie ceremonialne, lecz realna odpowiedzialność za koordynację działań zespołu, którego obecność na Bałtyku ma charakter ciągły i przewidywalny. W obecnych uwarunkowaniach to właśnie taka forma obecności pozostaje jednym z kluczowych elementów stabilności i odstraszania na północnych akwenach Sojuszu.