Norwegowie unifikują flotę. Salt i Kongsberg zaprojektują nowe okręty dla Sjøforsvaret

30 marca norweska agencja Forsvarsmateriell podpisała umowę z firmami Salt Ship Design AS i Kongsberg Defence & Aerospace AS na opracowanie projektu nowej generacji okrętów w znormalizowanej wersji (standardised vessels) dla sił morskich Norwegii. To program, który w kolejnych latach ma stać się jednym z filarów przebudowy tamtejszej floty nawodnej.
W artykule
Jedna flota, wspólne rozwiązania
W praktyce norweska Sjøforsvaret chce odejść od rozproszonej struktury floty, opartej dziś na ponad dziesięciu klasach i typach jednostek, na rzecz bardziej uporządkowanego modelu. Celem jest budowa sił morskich wykorzystujących wspólne rozwiązania technologiczne, co ma uprościć eksploatację, ograniczyć koszty utrzymania i ułatwić zabezpieczenie logistyczne. Program obejmuje do 28 jednostek w dwóch wielkościach — pełnomorskiej i przybrzeżnej — przeznaczonych zarówno dla marynarki wojennej, jak i straży przybrzeżnej. Jak wynika z komunikatu Forsvarsmateriell, nowe jednostki mają powstać w dwóch wariantach: większym, o długości około 90 metrów, oraz mniejszym, liczącym około 55 metrów.
Postępowanie miało charakter krajowy. Nie był to przypadek, lecz świadoma decyzja Oslo, które postawiło na bezpieczeństwo dostaw, gotowość i wsparcie rodzimego przemysłu oraz rozwój krajowych kompetencji projektowych. W postępowaniu uczestniczyło jedenaście biur projektowych, z których sześć dopuszczono do dalszego etapu. Oferty końcowe złożyło trzech wykonawców. O wyborze zdecydowały kompetencje, zdolność do opracowania projektu, poziom przygotowania proponowanych rozwiązań oraz cena. Najwyżej oceniono duet Salt i Kongsberg.
Cywilne standardy, wojskowe wymagania
Przed wybranym zespołem stoi kluczowa część pracy. Wspólnie z Forsvarsmateriell i przedstawicielami sił zbrojnych ma on przygotować pełne założenia koncepcyjne oraz techniczną podstawę postępowania, które w kolejnym kroku wyłoni stocznię budującą nowe okręty. To istotne, bo projekt nie ma być tworzony pod jednego wykonawcę. Ma pozostać otwarty dla wszystkich oferentów dopuszczonych do następnego etapu, z zachowaniem zasady równego traktowania i bez pola do konfliktu interesów.
Co ciekawe, Norwegowie od początku zakładają, że nowe okręty będą w możliwie szerokim zakresie oparte na standardach cywilnych i technologiach dostępnych komercyjnie. Towarzyszy temu zasada: tyle rozwiązań cywilnych, ile się da, tyle wojskowych, ile naprawdę trzeba. Nie oznacza to jednak prostego „cywilnego kadłuba z banderą wojenną”. Założenia obejmują także modułowość, współdziałanie z systemami bezzałogowymi oraz dużą elastyczność użycia, czyli cechy, które coraz mocniej wyznaczają kierunek rozwoju współczesnych sił morskich.
Norweski projekt i ambicje eksportowe
Z perspektywy przemysłowej jest to program znacznie szerszy niż tylko potrzeby samej Norwegii. Oslo otwarcie mówi o eksporcie tych jednostek do państw sojuszniczych. Kongsberg podkreśla zresztą, że projekt ma stworzyć podstawę pod międzynarodową rodzinę okrętów w znormalizowanej wersji. Norweski rząd wiąże z tym programem nie tylko lepszą współpracę z flotami państw sojuszniczych, lecz także wzmocnienie własnego przemysłu morskiego i obronnego. W tle pojawiają się już wątki brytyjskie i litewskie, co pokazuje, że Oslo traktuje ten program również jako narzędzie budowy wpływów przemysłowych i politycznych.
Harmonogram jest ambitny. Zgodnie z obecnymi założeniami opracowanie wymagań i projektu referencyjnego ma zostać zakończone do końca tego roku. Następnie ma ruszyć przetarg na budowę, a podpisanie kontraktu przewidywane jest w 2027 roku. Dostawę pierwszego okrętu zaplanowano na 2030 rok.









