W dniu 22 września 2021 r. miała miejsce prezentacja koncepcji Armii Nowego Wzoru (ANW) która została przygotowana przez zespół Strategy&Future.

Przedsięwzięcie bezdyskusyjnie nowatorskie, ambitne i miejmy nadzieję, otwierające drzwi do istotnych przemian w systemie bezpieczeństwa państwa. I tak jak każda koncepcja „wywracająca stolik” budzi skrajne emocje. Zarówno pozytywne jak i negatywne.

Uważna lektura Koncepcji Armii Nowego Wzoru, a szczególnie towarzyszącego jej prezentacji wystąpienia dr Jacka Bartosiaka prowadzi do wniosku, że autorzy koncepcji, pomimo jej modernistycznego/nowatorskiego/charakteru, w kilku miejscach trącą jednak Armią Starego Typu. Dotyczy to szczególnie rodzaju sił zbrojnych bliskiego memu sercu, czyli Marynarki Wojennej.

Faktem jest, że Marynarce Wojennej nie poświęcono, podczas prezentacji koncepcji, wiele czasu, niemal wcale, ale jak już jej poświęcono to tak żeby ją szczególnie zdeprecjonować. I właściwie trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie, dlaczego.

Nie podejrzewam autorów koncepcji ANW, a szczególnie dr Bartosiaka o osobistą awersję czy też niechęć do MW, dlatego jedynym możliwym wyjaśnieniem może być wyłącznie brak wiedzy do czego służą siły morskie i jak należy ich używać, a w konsekwencji postrzeganie ich wyłącznie przez pryzmat obrony, z pominięciem szeroko pojętej domeny bezpieczeństwa państwa.

Potwierdzeniem tego może być fakt, że autorzy Koncepcji ANW, w odniesieniu do sił morskich, są niekonsekwentni w swoich opiniach, a w niektórych przypadkach stawiają sprzeczne tezy.

Nigdy z góry nie możemy być pewni, w którym momencie, czy w pełnym zakresie i czy w ogóle art. 5 traktatu NATO zostanie uruchomiony.

Koncepcja ANW – slajd 17

Pojawienie się okrętu w określonym miejscu, już od wieków, jest niczym innym jak jednym ze szczebli drabiny eskalacyjnej. Państwo w ten sposób sygnalizuje swoją gotowość (obecność okrętu) do określonych działań lub obrony istotnych interesów. Z drugiej strony, brak takiej obecności jest sygnałem braku zainteresowania lub rezygnacji.

Warto w tym miejscu wspomnieć o testowaniu przez siły morskie tzw. „Prawa do swobodnego przepływu” w rejonie Krymu czy też w Cieśninie Tajwańskiej celem przekazania sygnału politycznego.

Zamiast deprecjonować sens realizacji programu Miecznik powinniśmy zabiegać, aby razem z fregatami Polska pozyskała zdolności TLAM (Tactical Land Attack Missile) czyli pociski Tomahawk.

Wyrażenie przez Polskę woli pozyskania pocisków Tomahawk i reakcja na taki wniosek byłyby testem wiarygodności Stanów Zjednoczonych w zakresie wspierania Polski jako państwa frontowego NATO, a jednocześnie doskonałym probierzem reakcji pozostałych krajów sojuszniczych.

Ale to co najważniejsze, to pozyskanie pocisków zdolnych do przenoszenia ładunków jądrowych pozwoliłoby na otwarcie poważnych rozmów w zakresie wejścia Polski do programu „nuclear sharing”. A „okno strategiczne” może się wkrótce otworzyć, gdy w Niemczech zostanie sformowany rząd z udziałem Zielonych i rozpocznie się u naszego zachodniego sąsiada debata na temat broni jądrowej.

Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby dr Bartosiak rzucił więcej światła na wypowiedź „generała USA” który stwierdził, że taki okręt przetrwa co najwyżej 15 minut. Jestem ciekaw jego wiedzy specjalistycznej o siłach okrętowych i morskiej sztuce operacyjnej.

Ja przypomnę, że już mieliśmy autorytety które twierdziły, że fregata przetrwa 40 sekund, a potem okazało się że nie mają podstawowej wiedzy o prowadzeniu działań na morzu.

Armia Nowego Wzoru ma na celu zabezpieczanie przepływów strategicznych i ochronę przed skutkami manipulowania przepływami strategicznymi.

Koncepcja ANW – slajd 39

Pomimo wieloletnich chińskich wysiłków w zakresie budowy Pasa i Szlaku wolumen transportu kolejowego i drogowego pomiędzy Chinami i Europą wciąż stanowi promil wolumenu transportu morskiego i nic nie zapowiada, aby miało to ulec istotnej zmianie w ciągu najbliższych dwóch-trzech dekad. Co więcej, na drodze Pasa i Szlaku pojawia się coraz więcej problemów, a jednym z kluczowych jest dług zaangażowanych w ten projekt państw, którego skumulowana wartość zbliża się do poziomu 400 mld USD.

To co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Polski to fakt, że zachwianie lub wstrzymanie przez Rosję przepływów strategicznych drogą lądową nie będzie miało odczuwalnego wpływu na naszą gospodarkę, a co za tym idzie nie będzie narzędziem lewarowania na nasze bezpieczeństwo.

Zupełnie inaczej wygląda to na kierunku morskim. Suwerenność energetyczna Polski wiedzie wyłącznie przez morze, bez względu czy są to dostawy LNG czy też dostawy poprzez Baltic Pipe.

I tu mamy kolejny paradoks związany z Koncepcją ANW.

Pomimo odmieniania przez wszystkie przypadki takich pojęć jak „wojna nowej generacji” czy „działania poniżej progu Art.5”, „przepływy strategiczne” autorzy Koncepcji całkowicie pomijają możliwość przyjścia zagrożenia z kierunku morskiego. A prawdopodobny scenariusz jest bardzo prosty, tym bardziej że przywódca Rosji ma duży apetyt na ryzyko wiedząc, że zarówno w NATO jak i w UE brak jest jednomyślności.

Polska gospodarka uzależniona od dostaw surowców energetycznych drogą morską może stanąć w obliczu blokady morskiej zorganizowanej przez Rosję. Pod wydumanym pretekstem Marynarka Wojenna Federacji Rosyjskiej rozpocznie prowadzenie działań blokadowych na podejściu do Cieśnin Duńskich. Zatrzymywane będą wszystkie statki zmierzające do polskich portów z dostawami surowców energetycznych. Jednocześnie zostanie utrzymana swobody żeglugi dla statków zmierzających do pozostałych portów na Bałtyku. Dziwnym zrządzeniem losu awarii ulegnie podmorski odcinek Baltic Pipe.

Rosja nie będzie musiała prowadzić jakichkolwiek działań na lądzie, a Polska zostanie osamotniona, z gospodarką zmierzającą ku przepaści.

Blokada nie będzie dotykać ekonomicznie żadnego z krajów sojuszniczych. Tym bardziej nie będzie podstaw do uruchomienia Artykułu 5. Nikt nie będzie zainteresowany udziałem w tym konflikcie.

I w tym miejscu należy zadać pytanie w jaki sposób państwo polskie zareaguje? Jakimi narzędziami odpowiedzi poza „Białymi Słoniami” będzie dysponować?

Odpowiedź jest jedna. Żadnymi.

Biały słoń to idiom dla cennego, ale uciążliwego posiadania, którego właściciel nie może się pozbyć i którego koszt jest nieproporcjonalny do jego przydatności lub wartości.

W kontekście historycznym dr Bartosiak odwołał się do doświadczeń MW z września 1939 r. Natomiast w kontekście współczesnym ocenił, że utrata fregaty spowoduje szok i utratę morale wśród walczących wojsk. Pominę kontekst historyczny, gdyż jestem przekonany że następny konflikt będzie takim jakiego nigdy wcześniej nie było i wszelkie odwołania do przeszłości są chybione. Skupmy się zatem na kontekście współczesnym.

Ja przypomnę, że jedna bateria systemu Patriot wraz z jednostką ognia i pakietem logistycznym będzie kosztować polskiego podatnika 4,4 miliarda USD.

Okręt z programu Miecznik, zakładając wariant kosztowo pesymistyczny, będzie kosztował wraz z pakietem logistycznym około 1,1 mld Euro. Dodając do tego najbardziej „wypasioną” konfigurację jednostki ognia dojdziemy do kwoty 1,5-1,7 mld Euro.

W efekcie, za 40% ceny baterii Patriot otrzymamy okręt który posiada wielokrotność jej zdolności operacyjnych. Do tego nie musimy czekać na radar obserwacji dookrężnej bo takowe funkcjonują na okrętach od dziesiątek lat.

Wprowadzenie do linii okrętów z programu Miecznik, zdolnych do prowadzenia strefowej obrony powietrznej i rakietowej, do tego wyposażonych w zdolności TLAM, diametralnie zmieni sytuację polskiego bezpieczeństwa na Bałtyku i w rejonach przybrzeżnych w całym spektrum zagrożeń, od zarządzania kryzysowego po konflikt pełnoskalowy.

Owszem, okręty nie są niezniszczalne. Ale jednocześnie pamiętajmy, że potencjalny przeciwnik nie dysponuje nieskończoną liczbą środków rażenia. Istnieje coś takiego jak ekonomika działań bojowych oraz wartościowanie celów. A co najważniejsze, w przypadku starcia z Rosją, bez tych „Białych Słoni” siły okrętowe nie wykonają żadnego zadania bojowego ze względu na brak osłony.

Autor: Mirosław Ogrodniczuk