Fot. Messins/AFP

Komisja Europejska nie otrzymała dotychczas od państw członkowskich UE żadnych ofert przyjęcia uchodźców z Włoch po tym, jak setki ludzi przybyły w weekend łodzią na włoską wyspę Lampedusa – poinformował we wtorek rzecznik KE Adalbert Jahnz.

Skontaktowaliśmy się z kilkoma państwami członkowskimi. Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnego konkretnego zobowiązania dotyczącego np. relokacji” – powiedział rzecznik na konferencji prasowej w Brukseli.

W poniedziałek unijna komisarz do spraw wewnętrznych Ylva Johansson wezwała państwa członkowskie UE do okazania solidarności z Włochami i wsparcia relokacji uchodźców.

Ponad 2100 osób przypłynęło w ciągu niecałych dwóch dni weekendu na włoską wyspę Lampedusa. To raptowne nasilenie się fali migracyjnej budzi coraz większe zaniepokojenie, zwłaszcza lokalnych władz.

Nawet co kilkadziesiąt minut na Lampedusę przypływały ostatnio zarówno małe łodzie z kilkudziesięcioma migrantami, jak i duże kutry rybackie z kilkuset ludźmi na pokładzie. Niemal wszystkie jednostki przypłynęły z Libii. W niedzielę było 16 łodzi z około 1500 osobami, a w poniedziałek cztery z ponad 600.

Całkowicie przepełniony jest punkt rejestracji uchodźców na Lampedusie, choć są oni regularnie przewożeni na stojące w pobliżu promy, gdzie odbywają kwarantannę. Minionej nocy 700 migrantów koczowało na molo przy porcie z powodu braku miejsc w ośrodku pobytu.

Przewodniczący władz regionu Sycylia Nello Musumeci zaapelował do rządu w Rzymie i do Unii Europejskiej o podjęcie działań. Twierdzi, że “wszyscy zostawili samą Sycylię z Lampedusą na czele w obliczu tej niekończącej się tragedii”.

“Samą dobrą wolą nie rozwiąże się dramatu uchodźców na Morzu Śródziemnym. Wszyscy wiedzą, że w najbliższych tygodniach zginą następne niewinne osoby, niemal zawsze kobiety i dzieci, podczas desperackiej podróży na sycylijskie wybrzeża, ale nikt nie chce nawet kiwnąć palcem, ani w Rzymie, ani w Brukseli” – oświadczył Musumeci.

Źródło: PAP