Prowadzicie procesy restrukturyzacji, od połowy zeszłego roku działacie również w branży stoczniowej za sprawą przejęcia Stoczni Gdańsk i GSG Towers. Kiedy jest najlepszy moment, żeby powiedzieć „sprawdzam” i ocenić pierwsze efekty?

To oczywiście zależy od konkretnego przypadku. Zazwyczaj to 2-3 lata. W portfelu kapitałowym Agencji Rozwoju Przemysłu jest kilka firm, które taki proces z powodzeniem przeszły, to między innymi Świętokrzyskie Kopalnie Surowców Mineralnych, czy H. Cegielski Fabryka Pojazdów Szynowych. Tutaj pierwsze efekty widać było po mniej więcej dwóch latach od rozpoczęcia realizacji planu restrukturyzacji. ŚKSM przejmowaliśmy od syndyka na początku 2016 roku, z końcem roku spółka odnotowała 16 milionów straty. 2017 był już o wiele lepszy, bo Kieleckie Marmury wypracowały 800 tysięcy zysku. To między innymi efekt przeprowadzonej restrukturyzacji majątkowej, optymalizacji kosztów usług zewnętrznych, czy poprawy efektywność procesów biznesowych. W 2018 roku ŚKSM miał 10 mln zł zysku, a już w połowie tego roku wiemy, że ten wynik będzie jeszcze lepszy. Podobnie było z FPS Cegielski, sytuacja zakładu była bardzo trudna – w efekcie kar umownych, spółka znalazła się na granicy bankructwa. W 2016 rozpoczęliśmy proces naprawczy. Cegielski stopniowo odzyskiwał wiarygodność rynku, dzisiaj spółka ma portfel zamówień na prawie miliard złotych i szuka możliwości dywersyfikacji działalności tak, żeby nie koncentrować się wyłącznie na toborze kolejowym.

W przypadku Stoczni Gdańsk i GSG Towers sytuacja jest skomplikowana, bo obie spółki są obciążone balastem wieloletnich zaniedbań. Kiedy pod koniec lipca 2018 roku przejęliśmy akcje i udziały spółek, portfel zamówień był praktycznie pusty, a „branża” zapomniała o ich istnieniu, zapytania ofertowe przestały przychodzić. Od tego czasu wiele się zmieniło. W ARP robimy wszystko, żeby Stocznia Gdańsk i GSG Towers mogły w pełni rozwinąć skrzydła. Myślę, że perspektywa najbliższych dwóch lat pozwoli ocenić działanie planu restrukturyzacji.

Jak oceniłby Pan pierwszy rok działalności w stoczniach? Czy wyniki finansowe są zgodne z oczekiwaniami?

Restrukturyzacja to proces złożony i wieloetapowy. My jesteśmy cały czas na początku tej drogi, bo proszę pamiętać, że zeszłoroczne wyniki stoczni odzwierciedlają zaledwie pięć miesięcy naszej obecności w spółkach. To za wcześnie, żeby mówić o efektach. Z perspektywy roku widać jednak jak wiele udało nam się zrobić w tym obszarze. Najważniejsze są oczywiście pozyskane zamówienia i systematyczna ich realizacja. W tej chwili stocznia wykonuje skomplikowane elementy podwodne platform wiertniczych , które będą instalowane na Morzu Północnym. Wróciła do produkcji okrętowej. Produkuje sekcje i bloki kadłubowe. Pozyskała duże zamówienie na produkcję wież wiatrowych. Plan restrukturyzacji obu firm jest procesem obliczonym na około 3-4 lata, czyli co najmniej do końca 2022 roku, ale już teraz portfel zamówień systematycznie rośnie i są to zamówienia od renomowanych odbiorców o dużych wymaganiach jakościowych. Stocznia Gdańsk i GSG Towers mają zawarte kontrakty między innymi z firmami Meyer Turku (bloki kadłubów statków wycieczkowych), Aker Solutions, Ulstein Verft na budowę bloków okrętowych czy Siemens GAMESA oraz GE na produkcję wież wiatrowych. Podpisano umowę z Konecranes na realizację suwnic portowych. Można zatem powiedzieć, że widzimy pierwsze efekty, a obecnie realizowane kontrakty dobrze rokują na przyszłość, ale przed nami jeszcze dużo pracy.

Co w najbliższej przyszłości czeka Stocznię Gdańsk i GSG Towers?

Koncentrujemy się przede wszystkim na realizacji bieżących zadań. Pierwsze oddane zamówienia zostały dobrze ocenione przez kontrahentów, co pozwala myśleć o perspektywicznej współpracy. Naszą rolą jest nadzorowanie i finansowanie przyjętego planu restrukturyzacji, tak by jego wykonanie zostało sprawnie przeprowadzone. Powołaliśmy zespół ekspertów, jego przedstawiciele nie pracują zdalnie przy biurkach z Warszawy, lecz są tutaj, na miejscu w Gdańsku niemal codziennie. Dzięki temu możemy na każdą sytuację odpowiednio szybko reagować, a pracę zakładu znamy od podszewki i wiemy, co zrobić, żeby poprawić jego efektywność. Obecnie w stoczni trwają prace nad modernizacją sekcji linii płaskich, która, dzięki automatyzacji procesu prefabrykacji, umożliwi znaczne obniżenie pracochłonności i pozwoli na zdecydowane zwiększenie mocy produkcyjnych. Inwestycja pozwoli również obniżyć koszty produkcji. Spółki stoczniowe realizują przyjęty plan restrukturyzacji i systematycznie zwiększają moce produkcyjne. Dzięki nowym kontraktom część produkcji lada chwila zostanie przeniesiona na front Wyspy Ostrów na tereny Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Na ten cel zostanie również wydzierżawiona od PSSE część Hali 33.Zakończyliśmy także opisywanie wszystkich procesów w zakresie produkcji oraz logistyki produkcyjnej. Przystępujemy teraz do wdrożenia ich wniosków, które umożliwi jakościową zmianę sposobu funkcjonowania produkcji. Wszystkie te działania będą odzwierciedlone we wzroście efektywności i przełożą się na poprawę wyniku finansowego. Wówczas uznamy, że pierwszy etap został zakończony sukcesem.

Podpis: ŁP