Bujan-M / Portal Stoczniowy

Współczesna wersja „polityki kanonierek” – znana z przekazów telewizyjnych „polityka Tomahawków”, czyli precyzyjne uderzenia rakietowe z użyciem pocisków manewrujących w wykonaniu okrętów US Navy, doczekała się rosyjskiej wersji. Dziś nazwa „Kalibr” nie jest już niemal dla nikogo zaskoczeniem. Niespodzianką może być za to fakt, że „rosyjskie Tomahawki” są przenoszone nie przez duże krążowniki i niszczyciele, jak w amerykańskim przypadku, lecz niespełna tysiąctonowe małe okręty rakietowe dwóch typów. 12 grudnia podniesiono banderę na okręcie Orekhovo-Zuyevo. To siódma korweta typu Bujan-M we Flocie Czarnomorskiej.

System rakietowy Kalibr-NK przeznaczony do okrętów nawodnych opracowało biuro OKB Nowator. Wykorzystuje on pionowe wyrzutnie uniwersalne UKSK w kilku konfiguracjach oraz pociski różnych typów, w tym manewrujące 3M14 do zwalczania odległych celów lądowych i przeciwokrętowe 3M54 lub 3M55 Oniks, jak też rakietotorpedy 91R. Najdłuższy  z nich ma około 8 m, zaś wyrzutnia z ośmioma komorami to tylko 9,6 m wysokości i 4 na 2,2 m obrysu, co oznacza, że można je fizycznie zintegrować z niedużymi okrętami. Tą drogą poszli Rosjanie. Zaprojektowane jednostki, na których od początku przewidziano użycie jednej kompaktowej wyrzutni UKSK, miały zastąpić stare okręty rakietowe projektów 1241 Tarantul i 1234 Nanuchka, jednak parametry Kalibra uczyniły z nich „coś więcej”.

W sierpniu 2010 roku w Stoczni im. Gorkiego w Zielonodolsku w Tatarstanie położono stępkę małego okrętu rakietowego Grad Swijażsk. Był to prototyp projektu 21631 Bujan-M, pierwszej jednostki małej wyporności uzbrojonej w system Kalibr-NK. Bazowała ona na serii trzech małych okrętach artyleryjskich 21630 Bujan, które zaprojektowano specjalnie do działań na wodach przybrzeżnych, jeziorach, czy dużych rzekach, co miało odzwierciedlenie w konstrukcji ich kadłubów i zespołów napędowych. Trafiły one do Flotylli Kaspijskiej. Grad Swijażsk wszedł do służby w grudniu 2013 roku, a wraz z nim bliźniaczy Uglicz. W listopadzie 2014 i 2015 roku kolejna para podniosła bandery z krzyżem św. Andrzeja. Trwała też budowa seryjna kolejnych okrętów, ale na spektakularny pokaz siły nie trzeba było długo czekać. Nastąpił on nocą z 6 na 7 października 2015 roku. Trzy Bujany-M odpaliły pociski manewrujące 3M14 systemu Kalibr-NK na cele przeciwko celom na terytorium kontrolowanym przez tzw. państwo islamskie w Syrii. Rosyjska telewizja, a za nią światowe media pokazały niewielkie okręty, prawie 10 razy mniejsze od niszczycieli US Navy, odpalające rakiety manewrujące o zasięgu rzędu 1500 km. Wrażenie było ogromne i można było się spodziewać, że Rosjanie mający kłopoty techniczne i finansowe z budową dużych jednostek nawodnych, przeniosą siły i środki na produkcję Bujanów-M.

Może Cię zainteresować:

Flota Czarnomorska: dwa nowe okręty z rakietami manewrującymi w przyszłym roku?

Flota Czarnomorska: dwa nowe okręty z rakietami manewrującymi w przyszłym roku?

Współczesna wersja „polityki kanonierek” – znana z przekazów telewizyjnych „polityka Tomahawków”, czyli precyzyjne uderzenia rakietowe z użyciem pocisków manewrujących w wykonaniu okrętów US Navy, doczekała się rosyjskiej wersji. Czytaj dalej

W tej sytuacji pewnym zaskoczeniem było rozpoczęcie budów w grudniu 2015 roku w Stoczni Pełła w Otriadnoje koło Petersburga pary małych okrętów rakietowych – Uragan i Tajfun, nosicieli systemu Kalibr, nowego projektu 22800 Karakurt. Od początku dziwna wydawała się produkcja kolejnego typu okrętów o podobnym przeznaczeniu, wielkości i uzbrojeniu. Usprawiedliwieniem okazała się zdolność operowania na wodach otwartych, przy wyższych stanach morza i uzyskiwanie większych prędkości.

Ciekawy jest sposób, w jaki osiągnięto lepszą żeglowność Karakurta, który jest okrętem nawet nieco mniejszym od Bujana-M, bo wypiera około 800 ton i mierzy 67 m, podczas gdy ten drugi 949 ton i 74,1 m. W głównej mierze wynika to z innej konstrukcji podwodnej części kadłuba, ukształtowanej w sposób typowy dla szybkich jednostek morskich. Zależy także od wartości zanurzenia Karakurta, wynoszącego 4 m, podczas gdy dla większego, „rzecznego” Bujana-M jest to jedynie 2,6 m. Ważna jest też prędkość maksymalna – wyposażony w dwie linie wałów z pędnikami strugowodnymi Bujan-M osiąga 25 węzłów, zaś w przypadku Karakurta, który ma rozwijać 30 węzłów, są to trzy śruby.

Oba typy jednostek uzbrojono również w systemy artyleryjskie do zwalczania okrętów i celów lądowych – Bujany-M mają armaty A-190 kal 100 mm, zaś Karakurty 76 mm AK-176MA, jak też przeciwlotnicze – pierwsze otrzymały dwa stanowiska Gibka dla rakiet Igła, natomiast drugie nowy system rakietowo-artyleryjski Pancyr-M. Wspomagane przez systemy walki elektronicznej wyrzutnie celów pozornych mają szansę obronić te niewielkie okręty przed atakiem z powietrza.

Może Cię zainteresować:

Flota Czarnomorska: dwa nowe okręty z rakietami manewrującymi w przyszłym roku?

Flota Czarnomorska: dwa nowe okręty z rakietami manewrującymi w przyszłym roku?

Współczesna wersja „polityki kanonierek” – znana z przekazów telewizyjnych „polityka Tomahawków”, czyli precyzyjne uderzenia rakietowe z użyciem pocisków manewrujących w wykonaniu okrętów US Navy, doczekała się rosyjskiej wersji. Czytaj dalej

W ten sposób Wojenno-Morskoj Fłot Federacji Rosyjskiej otrzymuje dwa typy małych nosicieli Kalibrów budowane seryjnie. Liczebność Bujanów-M ma osiągnąć 12 sztuk, Karakurtów około 18, a może więcej. Te pierwsze trafiły do flot Bałtyckiej, Czarnomorskiej i Flotylli Kaspijskiej. Karakurty będą służyły na Bałtyku, we Flocie Północnej oraz zapewne Czarnomorskiej i są budowane aż w trzech stoczniach, co wskazuje, że stanowią priorytet modernizacji rosyjskiej floty. Dla Rosjan względnie szybka seryjna budowa jednostek o cenie około 130 mln złotych za sztukę (dla porównania: seryjny niszczyciel min typu Kormoran II to około 500 mln złotych) stanowiła świetny substytut korwet i fregat, które wymagały większych nakładów finansowych, roboczych i sprzętowych. I choć to pewnie spora przesada – 60-metrowy okręt nie zastąpi fregaty w zadaniach innych niż użycie systemu Kalibr-NK, to pozostaje faktem, że Karakurty uzbrojone w skuteczny system przeciwlotniczy i przeciwrakietowy oraz systemy walki elektronicznej, szczególnie działając w zespołach, jak było to w przypadku ataku na cele w Syrii, mają spore szanse, by wpływać na sytuację polityczną w danym regionie. Nic więc dziwnego, że już otrzymały łatkę „kanonierek Putina”.

Podpis: tg