nato / portal stoczniowy

W tym tygodniu w Polsce przebywał szef Sojuszniczego Dowództwa Morskiego (MARCOM), wiceadmirał brytyjskiej marynarki wojennej sir Clive Johnstone. Podczas pobytu w Polsce rozmawiał on z najważniejszymi oficerami w strukturach polskiej marynarki, a w rozmowie z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego miał on stwierdzić, że dla Polski najkorzystniejsze byłoby posiadanie trzech-czterech okrętów klasy fregata.

O wizycie dowódcy MARCOM we wtorek na swojej stronie internetowej poinformowała gdyńska 3. Flotylla Okrętów. W krótkim komunikacie czytamy, że z brytyjskim wiceadmirałem spotkali się Inspektor Marynarki Wojennej RP wiceadmirał Jarosław Ziemiański, dowódca Centrum Operacji Morskich – dowódca Komponentu Morskiego wiceadmirał Krzysztof Jaworski, nowy dowódca 3. Flotylli Okrętów kontradmirał Mirosław Jurkowlaniec oraz rektor-komendant Akademii Marynarki Wojennej kontradmirał prof. dr hab. Tomasz Szubrycht.

Dowódca MARCOM uczestniczył w konferencji „Gdynia Security Forum – We are NATO”, którą zorganizowała Akademia Marynarki Wojennej. W komunikacie 3. Flotylli Okrętów czytamy: „Następnie gościł w Inspektoracie MW oraz COM-DKM, gdzie zapoznał się ze strukturami obu instytucji, ich zadaniami oraz prowadzonymi misjami”. Rozmowy dotyczyły przyszłych ćwiczeń i manewrów międzynarodowych, a także udziału polskich jednostek w stałych zespołach okrętów NATO. Wiceadmirał Clive Johnstone odwiedził też fregatę rakietową ORP Gen. T. Kościuszko. Na marginesie warto odnotować, że druga polska fregata – ORP Gen. K. Pułaski – obecnie pływa w składzie Zespołu Morskiego NATO Grupa 1, który podlega właśnie dowódcy MARCOM.

Z kolei w środę Biuro Bezpieczeństwo Narodowego opublikowało na swojej stronie internetowej komunikat Polskiej Agencji Prasowej informujący o rozmowach dowódcy MARCOM z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawłem Solochem.

–  Admirał Johnstone podkreślił znaczenie bezpieczeństwa morskiego w kontekście obecnej sytuacji i wzrostu zagrożeń wokół Europy, związanych przede wszystkim z agresywną polityką Rosji. Zwrócił uwagę, że z militarnego punktu widzenia jedynie działania połączone, których istotnym elementem jest skuteczna aktywność komponentu morskiego, mogą zapewnić odpowiedź na wyzwania związane z tymi zagrożeniami – Polskiej Agencji Prasowej powiedział Soloch.

Co ciekawe, cytowany przez PAP szef BBN powiedział, że NATO-wski dowódca „zadeklarował wsparcie MARCOM dla wypracowania wizji rozwoju polskich sił morskich”. Fragment ten stwierdza więc nie wprost, że obecnie Polska taką wizją nie dysponuje. To z kolei może oznaczać, że wszystkie stwierdzenia zawarte np. w Strategicznym Przeglądzie Obronnym, Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego RP czy programy morskie ujęte w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych wiszą w próżni, ponieważ wizja rozwoju polskich sił morskich nie została do tej pory wypracowana.

W komunikacie opublikowanym na stronie BBN czytamy też, że dowódca MARCOM zwrócił uwagę, „że najkorzystniejsze byłoby posiadanie przez nasz kraj docelowo trzech-czterech jednostek klasy fregata, które jako uniwersalne i wielozadaniowe umożliwiłyby optymalne realizowanie zadań zarówno krajowych, jak i w ramach NATO”.

Jest powszechnie wiadome, że Biuro Bezpieczeństwa Narodowego konsekwentnie opowiada się za pozyskaniem okrętów klasy fregata dla naszej marynarki. „Za wartą rozważenia jako rozwiązanie pomostowe uznawało ofertę kupna używanych fregat od Australii”.

Warto też odnotować, że na przestrzeni ostatnich miesięcy sporą aktywnością w Polsce zaczęły wykazywać się właśnie brytyjskie przedsiębiorstwa oferujące okręty. Chociażby podczas ostatniego Forum Bezpieczeństwa Morskiego Państwa obecni byli przedstawiciele koncernów BAE Systems oraz Babcock. Na początku grudnia do Gdyni zawinęła brytyjska fregata HMS Westminster. Niedługo później Inspektorat Uzbrojenia przesłał do Polskiej Grupy Zbrojeniowej zaproszenie do rozpoczęcia negocjacji dotyczących okrętów obrony wybrzeża o kryptonimie Miecznik. Według naszych informacji zaproszenie dotyczyło pozyskania lekkich fregat rakietowych.

Wygląda jednak na to, że dalsze losy tego postępowania nie napawają marynarzy optymizmem. W pierwszym – lutowym – terminie określonym przez Inspektorat Uzbrojenia nie udało się ruszyć programu z miejsca, więc wyznaczono kolejny – majowy.

Wydaje się jednak, że w świetle ostatnich informacji podanych przez serwis dziennikzbrojny.pl (artykuł „Papierowa modernizacja Marynarki Wojennej”) rozważanie pozyskania nowych okrętów dla polskiej marynarki ma charakter futurologicznych spekulacji. Serwis ten napisał, że pod koniec marca odbyła się konferencja „Dzień przemysłu”, zorganizowana przez Departament Polityki Zbrojeniowej MON. Zaprezentowano tam założenia nowego planu modernizacji wraz z harmonogramem planowanych działań w obszarze modernizacji floty. „Wynika z niego, że realizacja umów na pozyskanie okrętów obrony wybrzeża kr. Miecznik oraz okrętów podwodnych nowego typu kr. Orka rozpocznie się dopiero od połowy 2023 roku”. Specjalistyczny serwis podkreśla jednak: „Jednocześnie przedstawionych powyżej planów nie warto traktować zbyt poważnie. Po pierwsze mogą one ulec zmianie już za kilka miesięcy, po planowanych na jesień tego roku wyborach do Sejmu i Senatu, a po drugie w 2020 roku resort obrony powinien przedstawić nowy Program Rozwoju Sił Zbrojnych oraz Plan Modernizacji Technicznej SZ RP na lata 2021-2035. Jedyne co wydaje się pewne, to że w najbliższych kilku latach kontraktów na budowę nowych okrętów w programach Miecznik i Orka raczej się nie doczekamy”.

Podpis: tz (fot.: BBN)