W dniu 25 maja 2021r. odbyło się kolejne posiedzenie Komisji Dialogu Społecznego Sektora Stoczniowego przy Komisji Europejskiej (KE), w której uczestniczyli przedstawiciele pracodawców branży okrętowej zrzeszonych w SEA Europe oraz europejskich związków zawodowych branży okrętowej zrzeszonych w IndustriAll.

Ze strony polskiej stałymi przedstawicielami w Komisji są: dyrektor biura Związku Pracodawców FORUM OKRĘTOWE Ireneusz Karaśkiewicz, Przewodniczący Krajowej Sekcji Przemysłu Okrętowego w Sekretariacie Metalowców NSZZ „Solidarność” Mirosław Piórek oraz przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność” stoczni REMONTOWA Shipbuilding Krzysztof Żmuda.

W trakcie posiedzenia przyjęte zostało wspólne oświadczenie pracodawców i strony związkowej, wzywające Komisję Europejską, Parlament Europejski i poszczególne kraje członkowskie Unii Europejskiej do wdrożenia natychmiastowego wsparcia dla europejskiego przemysłu stoczniowego.

O komentarz poprosiliśmy uczestnika spotkania dyrektora biura FORUM OKRĘTOWEGO Ireneusza Karaśkiewicza:

– Oświadczenie jest mocne i wyczuwa się w nim zniecierpliwienie.

– Bo rzeczywiście doszliśmy już do ściany. Lata nieuczciwej, dotowanej przez państwo chińskiej konkurencji plus efekt pandemii COVID-19 doprowadził europejski przemysł stoczniowy, a przynajmniej istotną jego część, na skraj zagłady i nie są to puste słowa. Europa w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat utraciła całe sektory produkcji na rzecz Chin, przy całkowitej bierności Komisji Europejskiej – stąd również krytyczne tony pod jej adresem w tym oświadczeniu i wezwanie do natychmiastowego działania. Udział w światowej produkcji stoczniowej Europy wyrażonej w CGT zmalał w ciągu ostatnich 40 lat z 45% do 5% i grozi jej dalsza redukcja.

– Ale jest jeszcze jeden aspekt – i jest on moim zdanie w tym wszystkim najważniejszy – przemysł okrętowy w Europie to ok. 1 mln bardzo specjalistycznych, wysoko kwalifikowanych miejsc pracy. Europie grozi trwała utrata know-how i związanej z tym innowacyjnej przewagi nad globalnymi konkurentami, wypracowanej przez wieki.

– To właśnie w Europie budowane są i przebudowywane najbardziej zaawansowane technicznie jednostki pływające, z czego czerpała ona do niedawna niemałe profity. Bez najwyższej klasy specjalistów nie będzie to w przyszłości możliwe. Straty będą nieodwracalne, jeżeli natychmiast nie zostaną wdrożone programy pomocowe. Nic dziwnego, że sposób komunikowania tych problemów zaostrza się, mając na uwadze wieloletnią bierność KE, pomimo pełnej świadomości istniejących problemów, komunikowanej jej regularnie przez SEA Europe.

– SEA Europe od lat wnioskuje do KE o podejście sektorowe do branży okrętowej. I to również jest bardzo mocno podkreślone w oświadczeniu. Dlaczego ?

– Branża okrętowa nie chce dla siebie jakiegoś szczególnego, uprzywilejowanego traktowania w stosunku do innych branż gospodarki, ale jedynie zrozumienia że jej specyfika bardzo różni się od innych branż i wymaga podejścia sektorowego. Stosowane dotychczas horyzontalne instrumenty, te same dla wszystkich branż, a przy których Komisja Europejska niezrozumiale się upiera, nie przynoszą kompletnie żadnych efektów ochronnych dla przemysłu okrętowego od lat. Np. stocznie nie odnoszą żadnych korzyści z narzędzi ochrony handlu, takich jak środki wyrównawcze czy antydumpingowe, ponieważ statki nie są produktem importowanym do obszaru celnego UE. W konsekwencji, stocznie europejskie nie są się w stanie zabezpieczyć się przed szkodliwymi praktykami cenowymi, ogromnej pomocy udzielanej przez państwo oraz praktykami protekcjonistycznymi konkurentów spoza Unii Europejskiej, głownie z Azji, ale nie tylko.

– Natomiast nasi globalni konkurenci – Chiny, Korea Południowa i Japonia, ale również USA – podchodzą do tego znacznie bardziej racjonalnie niż Komisja Europejska – traktują branżę okrętową w sposób sektorowy rozumiejąc jej specyfikę i stosując odpowiednie instrumenty chroniące ją. Co więcej, wymienione wyżej kraje azjatyckie uznały przemysł stoczniowy za branżę strategiczną i skierowały ogromne programy pomocowe w celu jej ratowania.

– Oświadczenie to współgra z opublikowanym niedawno listem otwartym jaki SEA Europe wystosowała do Przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, podpisanym również przez prezesów największych europejskich stoczni szczególnie odczuwających skutki subsydiowanej azjatyckiej konkurencji.

– Dokładnie. List ten jest bardzo krytyczny wobec działań Komisji Europejskiej w przeszłości. Jego autorzy przywołują niespełnione obietnice z roku 1988, gdy KE obiecała podjąć kroki mające na celu ochronę przemysłu okrętowego w Europie przed subsydiowaną konkurencją, lecz przez ponad 30 lat nic w tym zakresie nie uczyniła. Przypominają również, że w roku 1998 KE jednostronnie praktycznie uniemożliwiła wszelką pomoc dla przemysłu stoczniowego w Europie, nie negocjując podobnych rozwiązań z naszymi globalnymi konkurentami. Wymienia również inne przedsięwzięcia Komisji Europejskiej zakończone niepowodzeniem, skutkiem czego nastąpił upadek całych sektorów produkcyjnych na rzecz Chin.

– Czy zbieżność czasowa oświadczenia Komisji Dialogu Społecznego Sektora Stoczniowego i listu otwartego SEA Europe jest przypadkowa?

– Nie jest przypadkowa – to zaplanowany sposób działania. W Brukseli rozpoczyna się decydująca batalia o przyszłość przemysłu stoczniowego w Europie. 5 maja Komisja Europejska opublikowała propozycje dotyczące narzędzi przeciwdziałających zagranicznej subsydiowanej konkurencji, oparte na analizach zawartych w Białej Księdze. Są one obecnie analizowane przez zespół prawny SEA Europe, wynikiem czego będą konkretne propozycje, które następnie będą przedmiotem debaty w Radzie Europejskiej i Parlamencie Europejskim nad najlepszymi dla naszej branży rozwiązaniami. SEA Europe zabiega o jak najszersze wsparcie wszystkich środowisk w tej debacie – związków zawodowych, polityków Parlamentu Europejskiego oraz przedstawicieli rządów krajów członkowskich Unii Europejskiej.  

– Oświadczenie wzywa również do wykreowania popytu wewnętrznego w poszczególnych krajach członkowskich Unii Europejskiej.

– To kluczowa sprawa – bez wykreowanego przez poszczególne kraje członkowskie Unii Europejskiej popytu duża część przemysłu okrętowego nie przetrwa. Sam popyt wynikający z naturalnych procesów rynkowych w tej chwili jest bardzo słaby, w Europie ograniczony do kilku marginalnych specjalności. Oczywiście to kreowanie popytu miałoby mieć charakter tymczasowy, dopóki nie powróci koniunktura.

– Tymczasem na skutek załamania popytu wiele stoczni, ale przede wszystkim ich kooperantów, znajduje się w bardzo trudnej sytuacji – firmy mają problemy z płynnością finansową i regulacją bieżących zobowiązań. Rząd Niemiec wpompował w swój przemysł morski ponad 1 mld EUR i zamierza wpompować jeszcze więcej – bez tego wiele niemieckich stoczni i firm z nimi kooperujących zbankrutowałoby. I jest to bardzo racjonalne działanie.

– Problemy wyżej wymienione dotyczą również firm polskich – wiele z nich ma również trudności z regulacją bieżących zobowiązań i część z nich decyduje się na korzystanie z instrumentów ochrony przed wierzycielami. Jest to jednak środek tymczasowy i bez pobudzenia popytu za pomocą instrumentów będących w rękach rządów poszczególnych krajów członkowskich UE – np. tzw. „fleet renewal scheme” – nie zda się on na wiele. Tutaj potrzebne są pilne działania.

Źródło: FORUM OKRĘTOWE