Gazprom / Portal Stoczniowy

Na początku kwietnia Gazprom podał, że porozumiał się z inną rosyjską spółką energetyczną – Rusgazdobyczą – co do konfiguracji terminala eksportowego LNG, który ma powstać na północy Morza Bałtyckiego.

Terminal ma powstać w południowej części portu Ust-Ługa. To miejscowość położona nad Zatoką Fińską, kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Petersburga i bardzo blisko północnej granicy z Estonią.

Budową terminala zajmie się specjalna spółka celowa zawiązana przez Gazprom oraz Rusgasdobycz

Gazprom podał, że obiekt powstanie na obszarze 1,4 tys. hektarów. Jego budowa ma kosztować ponad 700 mld rubli, czyli ok. 10,8 mld dolarów. Rosyjski gigant energetyczny przewiduje, że inwestycja szybko się zwróci: Gazprom szacuje, że przychody będą wynosić ponad 4 mld dolarów rocznie. Koncern podkreślił w oficjalnym komunikacie, że budowa nadbałtyckiego terminala będzie miała niebagatelne znaczenie gospodarcze. Przy samej budowie obiektu pracować będzie ponad 25 tys. osób. Z kolei gdy terminal już zostanie uruchomiony, stworzy on pięć tys. stałych miejsc pracy.

Może Cię zainteresować:

Shell wysłał pierwszy ładunek skroplonego gazu z potężnej jednostki Prelude FLNG

Shell wysłał pierwszy ładunek skroplonego gazu z potężnej jednostki Prelude FLNG

Na początku kwietnia Gazprom podał, że porozumiał się z inną rosyjską spółką energetyczną – Rusgazdobyczą – co do konfiguracji terminala eksportowego, który ma powstać na północy Morza Bałtyckiego. Czytaj dalej

Najciekawsza część oficjalnego komunikatu Gazpromu dotyczy specyfikacji technicznej obiektu. We wcześniejszych informacjach prasowych projekt Baltic LNG był przedstawiany jako typowy zakład produkujący i eksportujący skroplony gaz ziemny. Teraz jednak okazuje się, że władze Gazpromu oraz spółki Rusgazdobycza postanowiły rozszerzyć możliwości produkcyjne obiekty, który powstanie w porcie Ust-Ługa.

I tak przyszłe moce co do przerobu gazu ziemnego zdefiniowano na poziomie 45 mld m sześc. rocznie. Część dotycząca LNG będzie produkować i wysyłać 13 mln ton skroplonego gazu rocznie. Ponadto obiekt ma produkować do 4 mln ton etanu oraz ponad 2,2 mln ton LPG rocznie. Gazprom poinformował, że pierwsza instalacja do produkcji skroplonego gazu zostanie uruchomiona w połowie 2023 roku, a druga pod koniec roku następnego.

Wygląda więc na to, że zakład, który według wcześniejszej koncepcji Baltic LNG miał być tylko terminalem produkcyjno-eksportowym, będzie jednak technologicznie zaawansowanym kompleksem przetwarzania gazu ziemnego. Gazprom podkreślił w komunikacie, że surowiec będzie pochodził z regionu Nadym-Pur-Taz. Cytowany w nim prezes Gazpromu Aleksiej Miller mówi, że będzie to projekt, jaki do tej pory nie został zrealizowany w Rosji. Dodał, że będzie to najpotężniejsza instalacja oczyszczania i skraplania gazu ziemnego w tym kraju. W jego ocenie obiekt będzie jednym z największych klastrów przemysłowych w północno-zachodniej Rosji.

Ponadto w ocenie szefa Gazpromu połączenie zdolności produkcyjnych w zakresie skroplonego gazu ziemnego, etanu oraz LPG w jednym zakładzie przemysłowym ma sens ekonomiczny i pozwala na obniżenie ryzyka związanego z inwestycją.

Może Cię zainteresować:

Warsaw Institute: Trudny rok dla Gazpromu. Koszmar LNG

Na początku kwietnia Gazprom podał, że porozumiał się z inną rosyjską spółką energetyczną – Rusgazdobyczą – co do konfiguracji terminala eksportowego, który ma powstać na północy Morza Bałtyckiego. Czytaj dalej

Uruchomienie zakładu w porcie Ust-Ługa ma być również skokiem w rozwoju biznesowym Gazpromu. Według koncernu umożliwi ono istotne zwiększenie rosyjskiego LNG. Jeżeli zaś chodzi o LPG, to dzięki nowym mocom z nad Zatoki Fińskiej rosyjski eksport ma wzrosnąć nawet o 30-40 proc. Interesujące może być, że sam Gazprom nie ujawnił w komunikacie, że 20 mld m sześc. gazu ziemnego z nowego obiektu ma być przesyłanych przez gazociąg Nord Stream 2 do Europy. Informację tę jednak podała rosyjska prasa.

Rosyjskie media zwróciły także uwagę, że Gazprom nie wspomniał w swoim komunikacie o zaangażowaniu w projekt innego wielkiego koncernu – Shell. Dziennik „Kommiersant” podkreślił, że wygląda to dziwnie, ponieważ właśnie Shell miał zapewnić licencję na technologię skraplania gazu. Brytyjsko-holenderski koncern wcześniej podpisał z Gazpromem wstępne porozumienie co do udziału w projekcie, ale – przynajmniej na razie – nie zdecydował się na rzeczywisty udział w inwestycji. Wygląda to „dziwnie” również dlatego, że Shell od wielu lat współpracuje z Gazpromem, m.in. w ramach terminalu LNG na Sachalinie.

Podpis: tz