US Navy / Portal Stoczniowy

Jak wynika z analizy portalu Defense News, 2019 rok dla marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych będzie czasem poważnych decyzji i zakupów w zakresie okrętów nawodnych. Chociaż szczegóły jeszcze nie są znane, to dowództwo komponentu nawodnego sił morskich już od jakiegoś czasu wskazywało na pewne trendy, z których można wywnioskować szerszy obraz rozpoczynającego się roku.

Jak wynika z prognozy Dyrektora Operacji Morskich odpowiedzialnego za segment walki okrętów nawodnych (Surface Warfare, OPNAV N96), kontradmirała Rona Boxalla, którą podzielił się podczas niedawnej konferencji w Orlando, w nadchodzącym roku na pierwszy plan wysuwają się kwestie pozyskania większej liczby sensorów i uzbrojenia oraz ich odpowiedniej dystrybucji i połączenia w środowisku sieciowym. Ma to spowodować, że niewielka liczba większych okrętów będzie w stanie dowodzić mniejszymi jednostkami oraz kontrolować ich działania.

– Mamy duże i małe nawodne okręty bojowe, które ostatecznie będą stanowić część naszych sił złożonych z łącznej liczy 355 jednostek, nie mamy jednak obecnie wymogu posiadania bezzałogowych jednostek nawodnych, których obecność uważam jako absolutnie krytyczną dla zwiększenia skuteczności bojowej w środowisku morskim, w którym będziemy już wkrótce działać – ocenił admirał Boxall.

N96 przygląda się dokładnie temu, co może być potrzebne dla dużej bezzałogowej jednostki nawodnej, takiej jak np. dron Sea Hunter opracowywany przez Agencję Zaawansowanych Projektów Obronnych (Defense Advanced Research Projects Agency, DARPA).

– Uważam, że jest to sprzęt, którego będziemy potrzebować, aby wyjść w morze i realizować duże operacje mniejszym kosztem. Patrząc zatem na bezzałogowce jako element szerszej struktury, chcemy aby były zarówno naszymi sensorami jak i platformami do bojowymi, choć nadal pracujemy nad określeniem wymagań – dodał Boxall.

Może Cię zainteresować:

Rosjanie rozwijają pociski manewrujące Kalibr do zasięgu ponad 4,5 tys. km?

Rosjanie rozwijają pociski manewrujące Kalibr do zasięgu ponad 4,5 tys. km?

Jak wynika z analizy portalu Defense News, 2019 r. dla Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych będzie czasem poważnych decyzji i zakupów w zakresie okrętów nawodnych. Chociaż szczegóły jeszcze nie są znane, to dowództwo komponentu nawodnego sił morskich już od jakiegoś czasu wskazywało na pewne trendy, z których można wywnioskować szerszy obraz odnośnie rozpoczynającego się roku. Czytaj dalej

Drugim kluczowym elementem dla komponentu nawodnego marynarki wojennej w 2019 roku jest program fregaty przyszłości – FFG(X). W tym roku mają zostać sfinalizowane prace nad wymaganiami. Zapaść ma też decyzja o wyborze kadłuba, którego szczegółowy projekt zostanie poddany ocenie. Być może za rok uda się przyznać kontrakt na produkcję okrętów – będą to jednostki o znacznych zdolnościach, ale niezbyt pojemne. Zdolne do wykrywania, prowadzenia walki i dowodzenia na niższym poziomie, zaś dzięki temu, że będą one znacznie tańsze, możliwe będzie posiadanie ich większej ilości – uważa admirał Boxall. Można zatem domniemywać, że marynarka nie zamierza skończyć na planowanej liczbie 20 jednostek.

Z kolei dla wiceadmirała Richarda Browna, to szkolenie będzie elementem, na którym US Navy skupi się w 2019 roku, a część wcześniejszym inicjatyw zacznie przynosić efekty. W ubiegłym roku marynarka zdecydowała o wydaniu 24 miliony dolarów na stworzenie opartego o symulatory programu szkolenia umiejętności morskich, gdzie oficerowie z mostka i centrum informacji bojowej będą w stanie szkolić się wspólnie i działać jako jeden zespół.

– Zapewniliśmy fundusze dla ośrodków szkolenia umiejętności morskich, które będą zajmować się indywidualnym szkoleniem oficerów pokładowych oraz treningiem nawigacyjnym i zarządzaniem okrętami. Połączenie tych szkoleń zapewni nam zintegrowany trening, co wzmocni nasze zdolności w obszarze koncentracji floty. Jest to nasz priorytet numer jeden – stwierdził admirał Brown. Ośrodki te mają być gotowe w 2021 roku.

Wiele uwagi w tym roku zostanie również poświęcone niszczycielowi DDG-1000. Na pierwszym z nich właśnie instalowany jest system walki. Jednostka ta rozpocznie proces integracji trzech okrętów tego typu z flotą. Już wkrótce dowiemy się więcej na temat ich nowych zadań – prowadzenia uderzeń na cele lądowe – i tego, w jaki sposób marynarka wojenna planuje wykorzystać tak duże okręty. Jednocześnie problemy z funkcjonowaniem armat nadal uniemożliwiają pełne wykorzystanie pierwszego okrętu.

Może Cię zainteresować:

Amerykanie krytycznie o modułowej fregacie typu Iver Huitfeldt

Amerykanie krytycznie o modułowej fregacie typu Iver Huitfeldt

Jak wynika z analizy portalu Defense News, 2019 r. dla Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych będzie czasem poważnych decyzji i zakupów w zakresie okrętów nawodnych. Chociaż szczegóły jeszcze nie są znane, to dowództwo komponentu nawodnego sił morskich już od jakiegoś czasu wskazywało na pewne trendy, z których można wywnioskować szerszy obraz odnośnie rozpoczynającego się roku. Czytaj dalej

– Nawet po poniesieniu znacznych kosztów, nadal nie dostaliśmy tego, o co prosiliśmy – powiedział wiceadmirał William Merz w kwietniu zeszłego roku. – Więc to, co postanowiliśmy zrobić, to oddzielić działania związane z armatami od tych związanych z samym okrętem, gdyż faktycznie dotarliśmy do punktu, w którym mamy okręt, a nie możemy z nim wiele zrobić – dodał Merz. Tym samym podejmowane są obecnie wysiłki, aby włączyć Zumwalta do floty.

Wreszcie, w 2019 roku powinno mieć miejsce ukonkretnienie programu dużego okrętu nawodnego. Boxall i pozostali zamierzają podjąć działania, aby zakupić następców obecnie użytkowanych krążowników i niszczycieli w 2023 lub 2024 roku. Oznacza to, że w najbliższej przyszłości możemy spodziewać się wystosowania zapytania o informację (request for infrormation, RFI) do przedsiębiorstw branży stoczniowej.

Podpis: km