Fot. Seaman Jonathan Berlier

Rząd Japonii ogłosił w piątek zamiar opracowania nowych pocisków przeciwokrętowych o większym zasięgu, a także – we współpracy z koncernem Lockheed Martin – nowego myśliwca o obniżonej wykrywalności. Decyzje uzasadniono m.in. wzrostem aktywności wojskowej Chin.

“Środowisko bezpieczeństwa wokół południowo-zachodnich wysp stało się trudne. Musimy odpowiedzieć na to we właściwy sposób” – powiedział na konferencji prasowej japoński minister obrony Nobuo Kishi.

Nowe pociski manewrujące o większym zasięgu pozwoliłyby Japonii na rozwój strategii odmowy dostępu, która polega na uniemożliwieniu swobodnej operacji wrogich sił na wodach w pobliżu terytorium kraju – podała agencja Reutera.

Japoński rząd zatwierdził również w piątek budowę dwóch jednostek morskich wyposażonych w systemy antyrakietowe Aegis. Koszt okrętów szacowany jest na ponad 500 mld jenów (4,8 mld USD), o 100 mld jenów więcej niż pierwotny plan umieszczenia systemu na ziemi. Budowa jednostek ma potrwać pięć lat, a rząd nie zdecydował jeszcze, kiedy się rozpocznie – poinformowała japońska agencja Kyodo.

Japońskie ministerstwo obrony ogłosiło także w piątek, że amerykański koncern zbrojeniowy Lockheed Martin, producent myśliwców F-35, będzie współpracował z japońskim Mitsubishi Heavy Industries w pracach nad nowym myśliwcem o obniżonej wykrywalności, który ma wejść do uzbrojenia w połowie lat 2030.

Decyzje w sprawie rozwoju uzbrojenia uzasadniono zagrożeniem rakietowym ze strony Korei Północnej i wzrostem aktywności wojskowej oraz rozwojem techniki zbrojeniowej Chin. Pekin rości sobie pretensje do kontrolowanych przez Tokio wysp na Morzu Wschodniochińskim, które Japończycy nazywają Senkaku, a Chińczycy – Diaoyu.

Japońskie ministerstwo obrony zarzuciło w tym roku Chinom, że w czasie pandemii Covid-19 forsują swoje roszczenia terytorialne i usiłują m.in. “zmienić status quo na Morzu Wschodniochińskim”. W dorocznym sprawozdaniu zwróciło uwagę na “bezustanne wtargnięcia” chińskich okrętów na wody otaczające sporne wyspy.

Źródło: PAP