Foto. Georges DeKeerle/Sygma via Getty Images

Twórcy filmu dokumentalnego na temat katastrofy promu Estonia dokonali sensacyjnego odkrycia. Wrak promu, który stał się mogiłą dla ponad 800 osób, leży od 1994 roku na dnie Bałtyku. Zdjęcia wykonane przez podwodnego robota, na potrzeby filmu, pokazują… olbrzymią dziurę w poszyciu. Pojawiła się teoria, że takie uszkodzenia mogły powstać tylko na skutek silnego uderzenia z zewnątrz – na przykład zderzenia z łodzią podwodną.

Trzeba dać jasną odpowiedź, ustalenia muszą zostać podane w sposób “transparentny i nacechowany szacunkiem” – powiedział szef rządu Estonii Juri Ratas, odnosząc się do najnowszego filmu dokumentalnego platformy Discovery pt. “Estonia – odkrycie, które wszystko zmienia”, w którym przedstawiono podwodne nagrania z oględzin wraku promu. Na zdjęciach widać dużą dziurę w kadłubie, która – według autorów dokumentu – mogła mieć wpływ na szybkie zatonięcie statku.

Premier podkreślił, że nowe dochodzenie, w tym podwodne oględziny wraku, powinny być realizowane pod przewodnictwem Estonii (jako kraju, pod banderą którego pływał prom). Poinformowano o tym także Szwecję i Finlandię.

W poniedziałek szefowie MSZ trzech krajów wydali wspólne oświadczenie, że “razem rozpatrzą nowe informacje”. Zaznaczono jednocześnie, że końcowy międzynarodowy raport na temat przyczyn katastrofy z 1997 r. nie jest kwestionowany.

Z raportu, wzbudzającego nierzadko kontrowersje, wynika, że przyczyną zatonięcia promu było oderwanie się furty dziobowej, w następstwie czego woda przedostała się na pokład samochodowy.

Do katastrofy promu pasażersko-samochodowego “Estonia”, który płynął z Tallina do Sztokholmu, doszło w nocy 28 września 1994 r. Jednostka zatonęła podczas sztormu, a na pokładzie znajdowało się 989 osób łącznie z załogą. Zginęły 852 osoby – w większości obywateli Szwecji i Estonii.

Wrak spoczywa na głębokości ok. 80 metrów w rejonie fińskiej wyspy Uto, między południowo-zachodnim wybrzeżem Finlandii a archipelagiem Wysp Alandzkich. Miejsce spoczynku ofiar jest monitorowane przez fińską straż przybrzeżną.

Źródło: PAP