Ropa kupowana w Arabii Saudyjskiej stanowi coraz większą część ogółu surowca kupowanego przez polski koncern. Orlen zacieśnia współpracę z gigantem Saudi Aramco i dzięki temu prawie połowa ropy sprowadzanej do Polski pochodzi z kierunku innego niż rosyjski.

Państwowe koncerny paliwowe od jakiegoś czasu starają się ograniczyć wolumen ropy naftowej sprowadzanej z kierunku rosyjskiego. Ma to stanowić element szerszej rządowej strategii, dążącej do uniezależnienia się Polski od dostaw surowców energetycznych z Rosji. Skala tego uzależniania w przypadku sektora paliwowego istotnie była porażająca. Pisaliśmy już na Portalu Stoczniowym, że przykładowo w latach 2007-2013 rosyjska ropa stanowiła 90 proc. ogółu surowca trafiającego do rafinerii grupy kapitałowej Orlen. Na przestrzeni ostatnich lat sytuacja ta zaczęła się zmieniać na niekorzyść firm rosyjskich, zwłaszcza Rosnieftu.

Może Cię zainteresować:

Gazprom chce w ciągu czterech lat uruchomić duży terminal LNG nad Bałtykiem

Gazprom chce w ciągu czterech lat uruchomić duży terminal LNG nad Bałtykiem

Ropa kupowana w Arabii Saudyjskiej stanowi coraz większą część ogółu surowca kupowanego przez polski koncern. Orlen zacieśnia współpracę z gigantem Saudi Aramco i dzięki temu prawie połowa ropy sprowadzanej do Polski pochodzi z kierunku innego niż rosyjski. Czytaj dalej

Zresztą Rosnieft wciąż jest głównym dostawca ropy naftowej dla Orlenu, jednak nie można już twierdzić, że ma on na monopol. Dotyczy to również dostaw dla innej państwowej firmy. Grupa Lotos również podąża za trendem i dywersyfikuje kierunki dostaw surowców, z których produkuje paliwa sprzedawane później na dobrze znanych nam stacjach benzynowych.

Dywersyfikacja dostaw ropy naftowej do polskich rafinerii zaczęła raczkować w samej końcówce rządów poprzedniej ekipy PO-PSL. To właśnie wtedy do gdańskiego Naftoportu zawinął pierwszy statek z ropą kupioną w Arabii Saudyjskiej. Należy jednak odnotować, że dopiero kiedy szefem Orlenu został Wojciech Jasiński, państwowy koncern podpisał pierwszą stałą umowę z gigantem Suadi Aramco. Na podstawie tego kontraktu do zakładów przemysłowych Orlenu co roku trafia 300 tys. ton ropy z Zatoki Perskiej. Wcześniej firma informowała, że dostawy te kierowane są nie tylko do rafinerii znajdujących się w Polsce, ale także do tych w Czechach oraz na Litwie. Umowa ta została aneksowana w kwietniu ubiegłego roku

O poszukiwaniu nowych dostawców Orlen informował już 15 stycznia. Nie była to data przypadkowa, ponieważ właśnie wtedy koncern publicznie podał informację o zakupie ropy WTI ze Stanów Zjednoczonych. To surowiec przeznaczony dla rafinerii w Możejkach. Z kolei kilka dni wcześniej Orlen podpisał umowę na dostawę 120 tys. ropy z Nigerii

Zresztą w Stanach Zjednoczonych ropę kupuje też gdański Lotos, który na początku ropy podkreślał, że już 30 proc. sprowadzanego przez niego surowca pochodzi z kierunku innego niż rosyjski.

Teraz z kolei Orlen podkreśla, że do rafinerii w Płocku co miesiąc trafia ok. 1,4 mln ropy naftowej, z czego ok. 700 tys. ton to surowiec pochodzący z kierunków alternatywnych. Znaczna część ropy pochodzi z Arabii Saudyjskie, a konkretnie od koncernu Saudi Aramco.

„Współpraca z Saudi Aramco poszerza się. Świadczą o tym zawarte nowe umowy handlowe ze spółkami zależnymi koncernu, np. kontrakt z Saudi Aramco Products Trading Company na dodatkowe dostawy saudyjskiej ropy do rafinerii PKN Orlen, a także na zakup przez saudyjskiego partnera ciężkiego oleju opałowego produkowanego przez ORLEN Lieutva”, polski koncern podał w komunikacie prasowym z 12 kwietnia.

Może Cię zainteresować:

Gazowy czempion PGNiG poszuka złóż na Morzu Norweskim

Gazowy czempion PGNiG poszuka złóż na Morzu Norweskim

Ropa kupowana w Arabii Saudyjskiej stanowi coraz większą część ogółu surowca kupowanego przez polski koncern. Orlen zacieśnia współpracę z gigantem Saudi Aramco i dzięki temu prawie połowa ropy sprowadzanej do Polski pochodzi z kierunku innego niż rosyjski. Czytaj dalej

Orlen podkreśla, że tylko w ubiegłym roku sprowadził Arabii Saudyjskiej 3,5 mln ton ropy naftowej. Z kolei na podstawie nowych umów podpisanych w ubiegłym tygodniu dokupi jeszcze ok. 800 tys. ton. Oznacza to, że „wolumen sprowadzanej ropy saudyjskiej wzrośnie do ok. 400 tys. ton surowca miesięcznie”, poinformował płocki koncern paliwowy.

W komunikacie Orlenu czytamy również, że zgodnie z nowo podpisaną umową „Orlen będzie mógł sprowadzić sześć ładunków saudyjskiej ropy. Wolumen będzie każdorazowo ustalany z producentem w zależności od bieżących potrzeb”. Ropa będzie mogła być transportowana albo do gdańskiego Naftoportu albo do terminalu w litewskiej Butyndze.

Orlen podkreśla również, że dzięki polityce dywersyfikacji kierunków dostaw obecnie 30 proc. ropy przerabianej przez należące do koncernu rafinerie w Polsce, Czechach oraz na Litwie pochodzi spoza Rosji. Jeżeli zaś chodzi o ropę naftową trafiającą do zakładów Orlenu w Polsce, to już blisko 50 proc. sprowadzanego surowca ma pochodzenie inne niż rosyjskie. „Obecnie do rafinerii w Płocku oprócz rosyjskiej ropy sprowadzana jest ropa z Norwegii, Angoli, Nigerii i właśnie Arabii Saudyjskiej”, czytamy w komunikacie koncernu.

Podpis: am (fot.: PKN Orlen)