Fot. Balearia

W cotygodniowym przeglądzie w telegraficznym skrócie portal „PromySKAT” informuje o najważniejszych wydarzeniach minionych dni; o sprawach, którymi żyje lub wkrótce będzie żyła branża promowa. W tym tygodniu m.in. o działaniach firmy Balearia, która czasowo ograniczyła korzystanie z paliwa LNG w niektórych swoich promach.

Fred. Olsen Express z nowym promem

Firma Fred. Olsen Express dokonała oficjalnego odbioru nowoczesnego promu Banaderos Express. Zamówiony przed czterema laty trimaran został zbudowany w zakładach Austal w Cebu. Może pomieścić 1100 pasażerów i 276 pojazdów osobowych. Jednostka dostarczona armatorowi specjalizującemu się w obsłudze połączeń na Wyspy Kanaryjskie może przemieszczać się z prędkością 37 węzłów (68 km/h). Jest to już kolejny taki nowoczesny prom we flocie przewoźnika z siedzibą na Teneryfie. W trakcie ubiegłorocznych wakacji operator odebrał bliźniaczą dla Banaderos Express jednostkę Bajamar Express. Łączna wartość inwestycji w dwa wymienione statki to ok. 126 mln euro.

Nowy prom dla Finnlines. Prace konstrukcyjne wystartowały

Od uroczystego cięcia blach rozpoczęły się prace przy budowie nowej jednostki dla firmy Finnlines. Konstrukcja o numerze stoczniowym W0277 powstaje w chińskiej stoczni CMI Jinling Weihai. Po ukończeniu prac otrzyma nazwę Finncanopus i trafi na trasę Naantali-Langnas-Kapellskar. Prom będzie miał aż 230 metrów długości i dysponować będzie linią ładunkową o długości 5100 metrów. Będzie mógł zabrać na pokład 1100 pasażerów. Spełniać będzie wymogi najwyższej fińsko-szwedzkiej klasy lodowej. Wyposażony zostanie również w najnowocześniejsze dostępne na rynku technologie. Jest to już drugi ro-pax serii Superstar powstający dla fińskiego armatora.

CalMac przejmuje prom norweskiego operatora

Do ciekawej transakcji doszło na rynku statków używanych. Należąca do szkockiego rządu firma CMAL, której promy operują pod marką Caledonian MacBrayne (CalMac), za sumę 9 mln funtów (ok. 50 mln PLN) kupiła prom Utne od norweskiego przewoźnika Norled. Dodatkowe 3,4 mln funtów (ok. 18 mln PLN) pochłonie modernizacja jednostki. Dwukierunkowy statek został zbudowany zaledwie w 2015 r., a na swój pokład może przyjąć 195 osób oraz 40 pojazdów osobowych, a także do czterech pojazdów ciężarowych. Zakup nowego promu był dla szkockiego operatora sprawą pilną, by zapewnić płynność przepraw pomiędzy wyspami archipelagu Hebrydów. Utne będzie obok promu Loch Seaforth najmłodszym statkiem we flocie CMAL. Szkocki rząd w kolejnych latach planuje zainwestować w rozwój promów oraz infrastruktury portowej sumę ok. 580 mln funtów.

Prins Richard po modernizacji w Gdańsku

Ważne ogniwo przepraw promowych organizowanych przez Scandlines powróciło na trasę. Statek Prins Richard przechodził prace remontowe w gdańskiej stoczni “Remontowa” w ramach programu modernizacji pędników. Jest to już trzecia z czterech hybrydowych jednostek pływających dla Scandlines, wyznaczonych do przejścia takiej wymiany. Prins Richard obsługuje na co dzień połączenie Rodby-Puttgarden. Jednostka ma 142 m długości i może przyjąć na pokład 1140 osób oraz 364 pojazdy osobowe. Dysponuje pasem ładunkowym o długości 580 m.

Gaz za drogi dla promów LNG?

Coraz bardziej napięta sytuacja na rynku energetycznym ma też wpływ na działalność armatorów. Balearia, która kładzie duży nacisk na modernizację swojej floty i sukcesywnie informuje o inwestycjach w nowe promy LNG lub konwersję starszych jednostek, zareagowała na rosnące ceny paliwa na rynku i postanowiła ograniczyć wykorzystanie tego ekologicznego surowca. W promach dual-fuel zdecydowano się czasowo na stosowanie LNG wyłącznie w okolicach portów, np. w czasie manewru cumowania. Przedstawiciele hiszpańskiej firmy podkreślili jednak, że obecna sytuacja na rynku gazu nie spowoduje zmian w dotychczasowej strategii przewoźnika, który dalej śmiało zamierza inwestować m.in. w konwersję istniejącej floty.

Naklejki na ciężarówkach ostrzegą przed martwym polem

Hiszpania może stać się kolejnym krajem w Europie, w którym kierowcy będą musieli oznaczać swoje pojazdy specjalnymi naklejkami, ostrzegającymi innych uczestników ruchu przed martwym polem. Na razie jest to zalecenie, które zostało skierowane do kierowców oraz właścicieli pojazdów ciężarowych, autobusów i pojazdów dostawczych. Nadrzędnym celem wprowadzenia takiego rozwiązania jest – jak tłumaczą pomysłodawcy – poprawa bezpieczeństwa na drogach. Etykiety muszą być odblaskowe i określają różne rodzaje potencjalnych niebezpieczeństw, które związane są ze znalezieniem się w zasięgu martwego pola. Podobne rozwiązanie zostało wprowadzone wcześniej we Francji. Z tym że nad Sekwaną umieszczenie stosownej naklejki jest obligatoryjne.

Źródło: PromySKAT