Prezydent Rosji Władimir Putin traktuje ustępstwa amerykańskiego prezydenta Joe Bidena w sprawie Nord Stream 2 jako oznakę słabości – pisze w piątkowym komentarzu “The Hill”. Dodaje, że bitwa o NS2 nie jest jednak jeszcze zakończona.

Autor tekstu prof. Roderick Gregory podkreśla, że po ogłoszeniu przez sekretarza stanu USA Antony’ego Blinkena, że sankcje dotyczące Nord Stream 2 nie leżą w interesie narodowym USA i zostaną zniesione, finansowany przez Rosję europejski rurociąg zostanie pewnie szybko ukończony. Chyba że wrześniowe wybory w Niemczech przyniosą niespodzianki.

Zdaniem Gregory’ego administracja Bidena wydaje się sądzić, że skoro były prezydent USA Donald Trump źle potraktował głównego sojusznika – Niemcy, teraz należy im dać to, czego chcą – Nord Stream 2.

“Pozostali europejscy sojusznicy niech się uspokoją; Trump zranił ich uczucia mniej niż Niemców, więc się nie liczą. A poza tym, może wielkoduszny gest skłoni Władimira Putina do spotkania z Bidenem, które rozwiąże zadawnione problemy świata” – pokpiwa emerytowany profesor Uniwersytetu Houston.

Twierdzi, że Trump stosował sankcje, aby odstraszyć zachodnie firmy zaangażowane w budowę rurociągu, przez co udało się powstrzymywać jego realizację przez całą kadencję. Administracja Bidena, która obiecała w zeznaniach senackich sprzeciwić się Nord Stream 2, wykazała natomiast brak zainteresowania sankcjami, bez względu na zachowanie Putina.

“Za kadencji Bidena rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został uwięziony w osławionej rosyjskiej kolonii pracy, Putin zarządził masowe zgromadzenie wojska na granicy z Ukrainą, Kreml zainicjował ciche przejęcie Białorusi i ogólnie odgrywał rolę spoilera na scenie międzynarodowej” – wylicza Gregory podkreślając, że nawet Parlament Europejski nałożył nowe sankcje na Nord Stream 2, a większość partnerów Niemiec z UE jest przeciwna rurociągowi.

“Niemcy, które przedstawiają się jako strażnik jedności europejskiej, zdają się przedkładać swoje interesy gospodarcze nad europejskie. Kraje Europy Wschodniej i kraje bałtyckie są najbardziej wrogie Nord Stream 2, ponieważ istniejący system rurociągów przez Ukrainę, Polskę i Białoruś do reszty Europy Wschodniej zostanie porzucony wraz z uruchomieniem Nord Stream 2” – ocenia komentator.

Przypomina, że jednym z pierwszych warunków, jakie rząd niemieckiej kanclerz Angeli Merkel postawił przy zatwierdzaniu projektu, było zachowanie istniejącego ukraińskiego systemu rurociągów. Gaz, który ma popłynąć przez Nord Stream 2, całkowicie jednak zastąpi ukraińskie dostawy, a przy niskich wolumenach ukraiński system rurociągów się załamie.

Gregory powołuje się na byłego doradcę Putina, Andrieja Illarionowa, zwracającego uwagę na ogromną presję polityczną, jaką Nord Stream 2 wywrze na rosyjski Gazprom: W zimie mogą wystąpić przerwy w dostawach, które zagrożą klientom sprzeciwiającym się polityce Rosji; inni mogą być faworyzowani pod względem cen i dostaw, jeśli ugną się pod rządami Putina. “Rosja może wciąż kontynuować naciski na Ukrainę, podczas gdy jej europejscy odbiorcy gazu będą milczeć” – pisze profesor.

Komentator z Teksasu wskazuje jednocześnie na możliwość zmian w następstwie przyszłych wyborów w Niemczech.

“W obliczu odejścia Merkel na emeryturę i skandali zagrażających tradycyjnej niemieckiej koalicji rządzącej, odradzająca się niemiecka Partia Zielonych wydaje się być przygotowana na znaczące zyski. Być może wyłoniony zostanie nawet zielony kanclerz, zielony minister spraw zagranicznych lub gospodarki. W takim przypadku oficjalna polityka Niemiec zwróciłaby się przeciwko Nord Stream 2” – przewiduje autor tekstu w “The Hill”.

Zauważył, że Zieloni są wrodzy Nord Stream 2, nie tylko z powodów ekologicznych, lecz ponieważ znacznie zwiększyłoby to zależność UE od rosyjskiej energii i utorowało drogę do eskalacji przeciwko Ukrainie. Już grożą, że mogą użyć regulacji, aby powstrzymać Nord Stream 2.

W opinii Gregory’ego bitwa o Nord Stream 2 nie jest jednak zakończona. Dlatego Niemcy i Rosja próbują przedstawić światu fait accompli, aby zapobiec nadchodzącemu kontratakowi Zielonych.

“Podejrzewam, że Biden gra w grę administracji Obamy +ustępstwa, aby uzyskać ustępstwa+. Jeśli tak, to nie przejdzie to z Putinem, który traktuje ustępstwa jako oznakę słabości. Jeszcze większym zagrożeniem jest fakt, że Putin nigdy nie zgodzi się na ukraińskie porozumienie, które pozwoli na pokojową, zorientowaną na Zachód i prosperującą Ukrainę. Oznacza to, że jedyna droga do jakiegokolwiek ugody jest taka, że Ukraina zostanie sprzedana poprzez ponowne włączenie jej do rosyjskiej strefy wpływów” – przestrzega autor komentarza.

Źródło: PAP