Rosja zamawia batyskafy / Portal Stoczniowy

Marynarka wojenna Rosji chce dokonać zakupu sześciu przeźroczystych batyskafów, które mają być wykorzystywane w operacjach specjalnych. Chociaż podstawowym zadaniem tego rodzaju urządzeń jest inspekcja podmorskich rur przesyłowych gazu, wygląda na to, że wojsko zamierza wykorzystać batyskafy także w inny sposób.

Projektowany przez petersburskie Biuro Inżynierii Morskiej Malachit dla Gazpromu batyskaf znalazł się w zainteresowaniu rosyjskiego ministerstwa obrony. Resort dostrzegł, że nowe załogowe batyskafy głębinowe mogą być z powodzeniem wykorzystywane, zapewne po odpowiednich modyfikacjach, również do prowadzenia wojskowych operacji podwodnych.

Rosyjska agencja prasowa TASS napisała ostatnio, że od momentu przekazania marynarce wojennej pojazdy będą wykonywać zadania na rzecz trzech flot – Północnej, Oceanu Spokojnego i Czarnomorskiej. Planuje się zakup co najmniej dwóch batyskafów dla każdej z nich. Koszt samych prac rozwojowych szacuje na ponad miliard rubli (15 mln dolarów).

Anonimowy rozmówca rosyjskiej agencji szacuje, że już w tym roku pierwszy z nowych pojazdów powinien być zdolne do realizacji zadań, a cała szóstka ma być gotowa do 2022 roku. Wyposażony w różne manipulatory batyskaf będzie mógł działać na głębokości do 2,5 km. Jego załoga składać się ma z trzech osób.

– Pojazd ma mieć kulistą formę z przeźroczystym korpusem wykonanym z akrylu i tytanu. Silnik będzie w stanie działać bez przerwy przez co najmniej 24 godziny a każdy okręt wojenny czy statek cywilny będzie zdolny do transportu nowego batyskafu – podaje źródło TASS.

Może Cię zainteresować:

Marynarka wojenna Rosji w 2018 roku: powolna modernizacja, poważne problemy technologiczne [ANALIZA]

Marynarka wojenna Rosji w 2018 roku: powolna modernizacja, poważne problemy technologiczne [ANALIZA]

Marynarka wojenna Rosji chce dokonać zakupu sześciu przeźroczystych batyskafów, które mają być wykorzystywane w operacjach specjalnych. Chociaż podstawowym zadaniem tego rodzaju urządzeń jest inspekcja podmorskich rur przesyłowych gazu, wygląda na to, że wojsko zamierza wykorzystać batyskafy także w inny sposób. Czytaj dalej

Wygląda zatem na to, że rosyjskie siły zbrojne niebawem uzyskają dostęp do nowego, specjalistycznego sprzętu, który może zostać wykorzystany do szeregu misji, w tym transportu grup operatorów wojsk specjalnych na terytorium dowolnego państwa posiadającego linię brzegową i porty. Szczególnie narażona w tym kontekście wydaje się oczywiście Ukraina, której bezpośrednie zagrożenie stanowią siły rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.

Nie tylko Rosja inwestuje w tego rodzaju sprzęt. W 2016 roku koncern Lockheed Martin otrzymał kontrakt o wartości 166 mln dolarów amerykańskich na zaprojektowanie i budowę niewielkich okrętów podwodnych dla operatorów Navy SEALs w oparciu o komercyjnie wykorzystywane jednostki projektu S301. Testy nad sprzętem dla morskich oddziałów specjalnych mają się zakończyć w tym roku.

Oczywiście nie sposób w tym momencie ocenić, na ile projektowane rosyjskie batyskafy będą nadawać się do wykorzystania przez odziały specjalne. Należy brać pod uwagę fakt, że rosyjskie wojsko ma wieloletnią tradycję prezentowania propagandowych sukcesów w obszarze użyteczności i niezawodności sprzętu. Ponadto wydaje się, że sześć batyskafów rozdzielonych po trzech flotach nie będzie w stanie na poważnie wpłynąć na przebieg ewentualnych konfliktów, w które zaangażowana będzie rosyjska marynarka wojenna.

Pomimo powyższych zastrzeżeń należy przyznać, że rosyjskie działania w obszarze pozyskania tego rodzaju sprzętu pozostają niepokojące. Jak ocenia ekspert ds. Rosji z American Foreign Policy Council, fakt, że nie ma ograniczeń co do tego, jaki statek lub okręt może taki batyskaf przenosić, oznacza, że rosyjskie siły specjalne będą miały mniej ograniczeń w działaniu, korzystając z tych pojazdów głębinowych.

Można sobie zatem wyobrazić, że w sytuacji napięć politycznych, cywilny statek płynący z Rosji będzie miał na pokładzie 1-2 batyskafy i 6 operatorów sił specjalnych, którzy wykorzystując te pojazdy z łatwością będą w stanie dopłynąć zupełnie niezauważeni do dowolnego brzegu wiele kilometrów od statku i dokonywać ataków na wyznaczone cele oraz skutecznie zniknąć po wykonaniu zadania. W zasadzie żadne państwo nie jest w stanie monitorować swoich brzegów w sposób ciągły w sytuacji gdy setki albo tysiące statków handlowych porusza się w stosunkowo niewielkiej odległości od wód terytorialnych.

Polska mając 770 km linii brzegowej nie może na poważnie myśleć o możliwości jej całościowej ochrony, szczególnie, że ruch na Bałtyku jest intensywny. Opracowywane obecnie rozwiązania antydostępowe nie mają odpowiedniej skali – dotyczą ochrony portów, a nie zabezpieczenia czy nawet monitorowania setek kilometrów wybrzeża. Również Marynarka Wojenna RP oraz straż graniczna nie posiadają odpowiednich zasobów i sprzętu, aby być w stanie odpowiedzieć na ewentualny „rajd” sił specjalnych z użyciem batyskafów.

Może Cię zainteresować:

Bujany-M i Karakurty, czyli lekkie, ale groźne kanonierki Putina

Bujany-M i Karakurty, czyli lekkie, ale groźne kanonierki Putina

Marynarka wojenna Rosji chce dokonać zakupu sześciu przeźroczystych batyskafów, które mają być wykorzystywane w operacjach specjalnych. Chociaż podstawowym zadaniem tego rodzaju urządzeń jest inspekcja podmorskich rur przesyłowych gazu, wygląda na to, że wojsko zamierza wykorzystać batyskafy także w inny sposób. Czytaj dalej

Zważywszy na to, być może Polska również powinna rozważyć opracowanie i zakup (na przykład we współpracy z sojusznikami z NATO) tego rodzaju sprzętu. Co prawda nie uchroni to nas przed ewentualnym precyzyjnym atakiem, ale jednak zapewni możliwość realizacji podobnych zadań na terytorium przeciwnika. Taki wysoce specjalistyczny sprzęt to również cenny argument przy dyskusjach na temat możliwości włączenia się Marynarki Wojennej RP w globalne działania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Biorąc pod uwagę koszt, o jakim mówią Rosjanie (ok 15 mln dolarów amerykańskich) na prace rozwojowe, to nie jest on zbyt wygórowany.

Podpis: km