Foto. BBN

Tożsame pytania zadaliśmy kandydatom w minionych wyborach prezydenckich. Poniżej prezentujemy odpowiedzi szefa BBN ministra Pawła Solocha.

  1. Czy ma Pan świadomość bezprecedensowej wyrwy w naszym narodowym systemie bezpieczeństwa morskiego ze względu na całkowitą degradację Marynarki Wojennej jaka nastąpiła w ostatnich latach?

Mam świadomość trudnej sytuacji Marynarki Wojennej RP, a tym samym ograniczeń, które mogą stanowić problem z punktu widzenia konieczności zapewnienia Polsce bezpieczeństwa morskiego. Na dziś wydaje się, że siły morskie posiadają jeszcze niezbędne zdolności, pozwalające zabezpieczyć zasadnicze interesy morskie naszego kraju. Sytuacja skomplikuje się w najbliższych latach, po ostatecznym wycofaniu ze służby kluczowych okrętów. Dlatego trzy lata temu Biuro Bezpieczeństwa Narodowego na polecenia Prezydenta RP opracowało Strategiczną Koncepcję Bezpieczeństwa Morskiego RP, która wskazywała kierunki wyjścia z tej niebezpiecznej sytuacji. Oparcie floty na niewielu jednostkach typu fregata, mających wielozadaniowe przeznaczenie, uzupełnione o komponent podwodny, wsparte naszą specjalizacją w zakresie wojny minowej oraz systemami bezzałogowymi, dawałoby szansę na utrzymanie niezbędnego potencjału. Konieczne jest również wskazanie wiarygodnego systemu finansowania modernizacji MW, niezależnie od zmian koniunktury i sytuacji kryzysowych.

  1. Jaki Pana zdaniem procent budżetu na Programy Modernizacji Technicznej SZ RP powinien być przeznaczany na odbudowę Marynarki Wojennej?

W pierwszych latach po przemianach ustrojowych środki na marynarkę stanowiły ok. 7 – 8% budżetu obronnego. Odpowiadało to mniej więcej proporcjonalnie wielkości tego rodzaju sił zbrojnych. Można założyć, że jest to docelowa wielkość nakładów, do której należałoby dążyć także w ramach podziału budżetu modernizacyjnego. Niemniej jednak źródłem finansowania nie muszą być jedynie środki będące w dyspozycji Ministra Obrony. Zasadne wydawałoby się uruchomienie rezerw przeznaczonych na badania i rozwój czy ustanowienie mechanizmu wykorzystania budżetu centralnego. Okres trudności gospodarczych, który może wynikać ze skutków trwającej dziś pandemii, powinien skłaniać do inwestycji, przede wszystkim publicznych środków, w projekty pobudzające ekonomię i dające możliwość utrzymania miejsc pracy. Takimi bez wątpienia byłyby plany budowy okrętów, zwłaszcza przy inwestycjach uruchomianych m.in. przy udziale strategicznego partnera zagranicznego.

  1. 30 procent wymiany handlowej transportowana jest morzem. Jaki jest zatem Pana pomysł na zapewnienie bezpieczeństwa tymże transportom w czasie pokoju, kryzysu lub wojny?

Ochrona szlaków żeglugowych, którymi realizowany jest transport towarów drogą morską, jest jednym z kluczowych zadań marynarki wojennej każdego państwa. Infrastruktura krytyczna przeznaczona do odbioru importowanych dóbr, w tym zwłaszcza surowców energetycznych, może być częściowo chroniona z lądu. Niemniej jednak utrzymanie swobody żeglugi, nie tylko na narodowych obszarach morskich, ale także w ich otoczeniu, nie może być zapewnione inaczej niż poprzez aktywność floty. Dlatego konieczność jej utrzymania nie ulega żadnej wątpliwości. Zrozumienia wymaga w tej kwestii sprawa podziału zadań w skali wspólnoty międzynarodowej. Handel poprzez transport morski (w skali świata ok. 90%) jest sprawą globalną. Jego bezpieczeństwo leży w interesie wszystkich, zainteresowanych współpracą państw.

Polska nie jest krajem o potencjale pozwalającym do prowadzenia osłony szlaków morskich, którymi importujemy towary, na całej ich długości. Dlatego, podobnie jak wiele innych państw, jesteśmy skazani na współpracę, zwłaszcza z sojusznikami z NATO i partnerami z UE. Co jednak za tym idzie, mamy obowiązek włączać się w projekty i działania, które na innych płaszczyznach wspierają potrzeby morskie sojuszników i partnerów. Stąd konieczność posiadania środków zdolnych chociażby do krótkotrwałego udziału w operacjach wielonarodowych, realizowanych dla ochrony wspólnych wartości czy wsparcia sojuszników.

Mówiąc o roli Marynarki Wojennej, szczególnie podkreśliłbym właśnie kontekst sojuszniczy. Zarówno w wymiarze budowania naszej pozycji w NATO, jak i wymiarze w wymiarze obronnym. Morze Bałtyckie stanowi część wschodniej flanki NATO i zapewnienie bezpieczeństwa na jego obszarze, a także na akwenach przyległych, jest elementem polskiego zobowiązania. Także dla naszego głównego sojusznika wojskowego, Stanów Zjednoczonych, rozwój komponentu morskiego RP ma szczególne znaczenie, w kontekście wspólnej operacji obronnej na wschodniej flance. Wielokrotnie poruszałem te kwestie chociażby podczas rozmów z dowództwem sojuszniczych sił morskich MARCOM.

  1. Czy może Pan wskazać co jest przyczyną bezprecedensowego upadku MW RP oraz związanych z tym groźnych zaniedbań w dziedzinie bezpieczeństwa naszego kraju?

Trudna sytuacja Marynarki Wojennej RP wynika moim zdaniem z braku tzw. świadomości morskiej przede wszystkim wśród rządzących, ale także w całym społeczeństwie, na przestrzeni ostatnich dekad. Brak zrozumienia dla znaczenia bezpieczeństwa morskiego owocował brakiem przyzwolenia na inwestowanie w jego zapewnienie. Okręty stanowią najdroższy jednostkowo sprzęt, jaki jest pozyskiwany na potrzeby sił zbrojnych. Powszechnie brakuje wiedzy na temat korzyści wynikających z ich posiadania, wielości wykonywanych przy ich pomocy zadań, w tym na rzecz gospodarki, dyplomacji, ratowania życia, utrzymania porządku czy ochrony środowiska. Wykorzystanie floty kojarzone jest wyłącznie z działaniem w okresie wojny, która dodatkowo musiałaby toczyć się na morzu. Świadomość konieczności ochrony interesów morskich w czasie pokoju, do czego niezbędne są siły morskie jest na bardzo niskim poziomie. Stąd stale spadający poziom nakładów na marynarkę.

Od początku swojej kadencji Prezydent RP, m.in. poprzez działania podejmowane na jego polecenie przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego dąży do zmiany tej sytuacji. Nie tylko w swoich wystąpieniach, ale także poprzez zlecanie zadań, opracowań, patronowanie przedsięwzięciom morskim czy przywracanie pamięci o morskich bohaterach, Prezydent starał się przyczyniać do podniesienia poziomu wiedzy morskiej w środowisku sprawujących władzę i ogólnie wśród Polaków. Jako Szef BBN, na co dzień zaangażowany w te kwestie,  jestem przekonany, że dało to już pewne rezultaty. Obecnie nikt nie prowadzi debaty wychodząc od pytania czy potrzebujemy marynarki, tylko zastanawia się jak doprowadzić do odbudowy jej potencjału. Wierzę, że wzrost poziomu świadomości morskiej przyczyni się do odważnego inwestowania w odnowienie polskiej floty. Pierwsze elementy tej odnowy zostały już zresztą zrealizowane. W ostatnich dwóch latach do służby po raz pierwszy od bardzo dawna weszły nowe jednostki. Kolejne są budowane. Liczę jednocześnie na szybkie uruchomienie kluczowych projektów operacyjnych, w tym przede wszystkim pozyskania fregat i okrętów podwodnych.

  1. Czy poparłby Pan ideę powołania Narodowego Planu odbudowy MW RP, polegającego na zapisaniu w ustawie obowiązku przeznaczania corocznie na modernizację MW RP kwoty np. 2,2 mld PLN (co odpowiada wartości procentowej PKB równej 0,1%) umożliwiających w perspektywie 10 lat wyposażenie Marynarki Wojennej w niezbędne okręty, takie jak np. fregaty rakietowe i okręty podwodne, oraz śmigłowce i samoloty (śmigłowce pokładowe i morskie samoloty patrolowe) a będącej poza budżetem MON (tak jak to miało miejsce w przypadku zakupu samolotów F-16)?

Postulat uruchomienia narodowego programu okrętowego pojawił się pierwszy raz kilka lat temu, kiedy Komisja Obrony Narodowej Sejmu RP przyjęła w tej sprawie kolejne dezyderaty. Jest to idea warta rozważenia zwłaszcza w obecnym okresie w związku ze spowolnieniem gospodarki, wynikającym z pandemii. Jednocześnie zmuszeni będziemy sfinansować priorytetowe projekty. Nie należy zapominać, że na bezpieczeństwo morskie składa się wiele płaszczyzn, nie jedynie obronność, dlatego ponoszenie odpowiedzialności za jego finansowanie solidarnie przez całe państwo, a nie jedynie siły zbrojne może być konieczne.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego przygotowało projekt ustawy ustanawiającej nieco inny mechanizm finansowania odbudowy potencjału Marynarki Wojennej RP, ustanawiający jednak równie korzystny system stałego przeznaczania określonych nakładów na ten cel. Kwestia samej wielkości dedykowanych nakładów powinna być jeszcze przedmiotem analiz. Wydaje się jednak, że na przestrzeni najbliższych 10 lat na odbudowę marynarki najlepiej byłoby przeznaczyć ok. 20 mld zł. Jednak nawet nieco niższa suma, rozsądnie wydatkowana, pozwoliłaby na utrzymanie sił i środków niezbędnych do ochrony polskich interesów morskich.

  1. Czy poprze Pan jak najszybsze odtworzenie Dowództwa Marynarki Wojennej jako samodzielnego rodzaju sił zbrojnych?

W porozumieniu z Ministerstwem Obrony Narodowej, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, przygotowało projekt przywracania efektywnego systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Jego realizacja odbywa się w dwóch etapach. W pierwszym, już dokonanym, Szef Sztabu Generalnego WP odzyskał kompetencje do dowodzenia całością sił zbrojnych (z wyjątkiem WOT, które do czasu uzyskania pełnej gotowości podporządkowane są Ministrowi MON) i realną funkcję pierwszego żołnierza. W drugim planowane jest przywrócenie odrębnych rodzajów sił zbrojnych i ich dowództw. Idea ta jest w pełni zgodna z kierunkami rozwoju wojska, które mają pełne wsparcie Prezydenta RP.

W zaplanowanych na bieżący rok ćwiczeniach, zarówno weryfikujących zdolności organizacji systemu dowodzenia, jak i prowadzenia operacji, zamierzamy sprawdzić metody i mechanizmy skutecznego powrotu do schematu z wyodrębnionymi dowództwami. Konieczność ograniczenia formuły tych ćwiczeń lub zmiany ich terminów w związku z pandemią, nieco te plany oddaliła w czasie. Niemniej jednak, dążenie do uruchomienia ponownie Dowództwa Marynarki Wojennej RP, podobnie jak pozostałych, nie uległo zmianie.

Trzeba zauważyć ponadto, że pierwszym krokiem na drodze do realizacji tego planu był powrót Inspektoratu Marynarki Wojennej do Gdyni i tradycyjnej siedziby Dowództwa przy historycznym Skwerze Kościuszki.

Autor: Paweł Soloch