TCG Anadolu / Portal Stoczniowy

4 maja odbyło się wodowanie techniczne śmigłowcowca desantowego TCG Anadolu, największego tureckiego okrętu budowanego w tym kraju. Kilka dni wcześniej na jednostce wybuchł pożar.

Operacja miała charakter techniczny – konieczna była zmiana ustawienia kilbloków w suchym doku, w którym desantowiec jest budowany. Wodowania techniczne nie są rzadkością. W Polsce „zaliczył” je na przykład patrolowiec Ślązak. Okręt powrócił już do doku, gdzie są kontynuowane prace.

Nieco wcześniej, 29 kwietnia, przerwał je pożar. W nocy ogień pojawił się w części dziobowej kadłuba. Płomienie zdołano ugasić siłami stoczniowców i straży pożarnej. Ofiar nie było, starty, ani ich wpływ na ewentualne opóźnienie ukończenia okrętu, nie są znane. Nie wiadomo też, co spowodowało pożar. Najprawdopodobniej jednak zapaliła się izolacja na skutek nieuważnie prowadzonych prac spawalniczych, a powstałe uszkodzenia są niewielkie.

Największą jednostkę dla tureckiej floty buduje stocznia prywatna Sedef Shipbuilding, Inc., największa w kraju, znajdująca się w Tuzli w aglomeracji Stambułu. Kontrakt z Ministerstwem Obrony w Ankarze zawarła 1 czerwca 2015 roku. Projekt śmigłowcowca bazuje na hiszpańskiej jednostce Juan Carlos I, którą dla Armada Española zbudowała stocznia Navantia. Ta udana konstrukcja zdobyła wcześniej uznanie w Australii, która zamówiła w hiszpańskiej spółce dwa takie okręty, służące obecnie w Royal Australian Navy – HMAS Canberra i HMAS Adelaide. 18 września 2015 roku turecki Podsekretariat Obrony wraz z Sedef podpisali umowę z Navantią, na mocy której hiszpański koncern stał się partnerem technicznym. W przypadku tureckim Navantia była dostawcą projektu, know-how i wsparcia technicznego, zaś budową zajmuje się wspomniany zakład z Tuzli. Ponadto Hiszpanie dostarczyli pięć kompletów generatorów spalinowo-elektrycznych oraz system nadzoru i sterowania urządzeniami okrętowymi IPMS (Integrated Platform Management System).

Budowę Anadolu rozpoczęto od palenia blach 30 kwietnia 2016 roku. Nadzoruje ją towarzystwo klasyfikacyjne Turkish Lloyd, według przepisów którego, okręt zostanie sklasyfikowany jako lotniskowiec lekki/śmigłowcowiec desantowy. Będzie to pierwsza jednostka tego rodzaju w tureckiej marynarce wojennej, a do tego największa w jej historii. Ma kosztować około miliarda dolarów. Zgodnie z założeniami okręt został przystosowany do operowania z samolotami bojowymi skróconego startu i pionowego lądowania Lockheed Martin F-35B Lightning II. Dlatego też zdecydowano o wyborze platformy z ciągłym pokładem lotniczym i skocznią startową na dziobie (ski-jump). Jednak najnowsze wydarzenia polityczne wskazują, że zakup tych maszyn przez Ankarę stoi pod znakiem zapytania.

7 lutego 2018 roku położono stępkę TCG Anadolu. Okręt będzie miał długość 231 m, szerokość 32 m, 58 m wysokości bocznej i 6,8 m zanurzenia. W konfiguracji lotniskowca lekkiego jego wyporność wyniesie 24 660 ton, zaś jako śmigłowcowiec desantowy z ładunkiem będzie wypierał 27 079 ton. Siłownia spalinowo-elektryczna pozwoli osiągnąć prędkość 29 węzłów. Powierzchnia pokładu lotniczego wynosi 5440 m2, a hangaru pod nim – 990 m2. Ten drugi pomieści 8 ciężkich śmigłowców dwuwirnikowych CH-47 Chinook lub 12 maszyn średniej wielkości. Hangar można połączyć z garażem dla pojazdów i ładunków tocznych, wówczas można zabrać dodatkowo 13 śmigłowców średnich, bądź 12 samolotów F-35B i tyle samo wiropłatów. Dodatkowe sześć może stać „pod chmurką”, na pokładzie lotniczym. Oprócz tego jednostka zabierze pojazdy lub kontenery w garażu o powierzchni 1880 m2, natomiast w doku na rufie można zmieścić cztery barki albo dwa poduszkowce desantowe LCAC. Osobny garaż dla pojazdów ciężkich zabierze do 29 czołgów podstawowych, albo wozów opancerzonych. Załogę bazową stanowić będzie 261 ludzi. Większość wyposażenia elektronicznego oraz uzbrojenia obronnego dostarczą rodzime firmy Aselsan i Havelsan. Okręt ma wejść do linii w 2021 roku.

Turecki przemysł okrętowy rośnie w siłę

Ten duży i w istocie wielozadaniowy okręt, przeznaczony do długotrwałych wojskowych działań ekspedycyjnych, pomocy humanitarnej i dowodzenia zespołami okrętowymi, jest kolejnym przykładem szybkiego rozwoju tureckiego przemysłu stoczniowego. Dzięki współpracy z doświadczonym przemysłowym partnerem zagranicznym, Ankara skutecznie i szybko rozwija własne zdolności z zakresie projektowania oraz produkcji okrętów bojowych, jak też specjalnego przeznaczenia różnych klas.

Pierwszym ważnym krokiem na tej drodze była współpraca z przemysłem niemieckim, głównie hamburską stocznią Blohm+Voss, przy budowie dwóch serii fregat typu MEKO 200TN (podtypy Yavuz i Barbaros). Część z nich powstała przy pomocy Niemców w stoczni w Gölcük. Wszystkie służą do dziś i są sukcesywnie modernizowane. Dalsze doświadczenia stoczniowe także uzyskano dzięki kooperacji z niemieckimi firmami. Chodzi o małe okręty rakietowe, także budowane w dwóch seriach, typu Kılıç. Te 500-tonowe jednostki zaprojektowała stocznia Lürssen z Vegesack koło Bremy. Także pierwsze nowoczesne niszczyciele min są owocem współpracy między tymi krajami. Pierwszą jednostkę typu Alanya zbudowała stocznia Abeking & Rasmussen w Lemwerder, zaś jednostki seryjne powstały już w Stambule w tamtejszej stoczni marynarki. Warto dodać, że do czasu ORP Kormoran, były to pierwsze i jedyne niszczyciele min z kadłubami ze stali austenitycznej (niemagnetycznej) zbudowane poza Niemcami.

Również okręty podwodne są produkowane w Turcji, oczywiście także dzięki współpracy z Berlinem. Pod czerwoną banderą z półksiężycem służą trzy serie jednostek typu 209 – 1200 i dwie 1400 – łącznie 12 sztuk. Większość z nich powstała lokalnie z wykorzystaniem pakietów materiałowych wyprodukowanych w kilońskiej stoczni HDW. Pozwoliło to Turkom opanować skomplikowaną sztukę budowy jednostek tej klasy. Obecnie – choć z kilkuletnim opóźnieniem – realizowany jest w stoczni marynarki w Stambule kontrakt na budowę sześciu okrętów typu 214. Jednostki te, wyposażone w system wytwarzania energii elektrycznej bez dostępu powietrza atmosferycznego AIP, oparty na ogniwach elektrochemicznych, wprowadzą turecki przemysł stoczniowy na kolejny poziom techniczny.

Może Cię zainteresować:

Bujany-M i Karakurty, czyli lekkie, ale groźne kanonierki Putina

Bujany-M i Karakurty, czyli lekkie, ale groźne kanonierki Putina

4 maja odbyło się wodowanie techniczne śmigłowcowca desantowego TCG Anadolu, największego tureckiego okrętu budowanego w tym kraju. Kilka dni wcześniej na jednostce wybuchł pożar. Czytaj dalej

Proces rozwoju rodzimych stoczni oraz towarzyszący mu postęp techniczny i technologiczny firm zajmujących się elektroniką i uzbrojeniem, zaowocował już nie tylko zamówieniami rodzimej floty, ale także importem gotowych okrętów, a nawet transferem technologii ich budowy w stoczniach zamawiającego. Wśród nich warto wspomnieć o zaopatrzeniowcu floty Moawin zbudowanym dla marynarki wojennej Pakistanu w stoczni Karachi Shipyard & Engineering Works Limited na podstawie projektu i dzięki wsparciu tureckiej firmy STM. Jest to największy okręt powstały w tym kraju. Pakistan zakontraktował też korwety wielozadaniowe typu Ada, zaprojektowane pierwotnie dla sił morskich Turcji w ramach programu MİLGEM (okręt narodowy). Cztery takie jednostki zostaną zbudowane w Karaczi, a samą umowę okrzyknięto największym tureckim jednorazowym kontraktem eksportowym uzbrojenia.

Turcja staje się, po Republice Korei, drugim krajem, który z roli importera morskiej techniki wojskowej, dzięki systematycznej i konsekwentnej pracy, przekształca się w ważnego gracza na rynku okrętowym. Oferta jej morskich przedsiębiorstw produkcyjnych i projektowych pokazana na zeszłorocznym salonie Euronaval w Paryżu dobitnie to potwierdza. I pomyśleć, że ktoś nad Wisłą miał pomysł, by sprzedać Turkom korwety typu Gawron…

Podpis: tg