Foto. Zdjęcie z sierpnia 2016 roku pokazuje, jak okręty japońskie i chińskie często grają w kotka i myszkę/Japan Coast Guard

Straż przybrzeżna Japonii zgłosiła wtargnięcie dwóch chińskich łodzi patrolowych na obszar Morza Wschodniochińskiego, który Tokio uznaje za japońskie wody terytorialne. Chińskie jednostki przebywają tam najdłużej od ośmiu lat – podała dziś stacja NHK.

Według japońskich władz dwie łodzie patrolowe ChRL wpłynęły w niedzielę przed południem na wody otaczające kontrolowane przez Tokio sporne wyspy, które Japończycy nazywają Senkaku, a Chińczycy – Diaoyu. Chińskie jednostki miały również usiłować zbliżyć się do japońskiej łodzi rybackiej.

Japońska straż przybrzeżna wysłała na ten obszar swoje łodzie patrolowe i ostrzegła chińskie jednostki, aby natychmiast odpłynęły. We wtorek rano wciąż przebywały one jednak w pobliżu spornego archipelagu. Jest to najdłuższe wtargnięcie odnotowane przez japońskie władze na tym obszarze od 2012 roku, gdy rząd w Tokio wykupił część wysepek z rąk prywatnych, przeciwko czemu ostro protestował Pekin – podkreśla NHK.

Japońskie ministerstwo obrony zarzuciło niedawno władzom Chin, że w czasie pandemii Covid-19 forsują swoje roszczenia terytorialne i usiłują m.in. „zmienić status quo na Morzu Wschodniochińskim”. W dorocznym sprawozdaniu zwrócono uwagę na „bezustanne wtargnięcia” chińskich statków na wody otaczające sporne wyspy.

Źródło: PAP