Fincantieri z kontraktem na budowę piątej i szóstej fregaty typu Constellation

Fincantieri otrzymuje kontrakt od amerykańskiej marynarki wojennej na budowę piątej i szóstej fregaty typu Constellation.

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych ogłosił, że spółka zależna Fincantieri, Fincantieri Marinette Marine (FMM), otrzymała kontrakt o wartości ponad 1 miliarda dolarów na budowę piątej i szóstej fregaty typu Constellation dla US Navy.

Kontrakt bazowy na prototypową fregatę z opcją na 9 dodatkowych jednostek, podpisany w 2020 roku, o wartości 5,5 miliarda dolarów obejmuje również wsparcie w eksploatacji i szkolenie załóg.

Fincantieri wygrało ten przetarg, wyróżniając się na tle kilku prestiżowych amerykańskich stoczni dzięki projektowi uznawanemu za najbardziej innowacyjny i nowoczesny. Propozycja Fincantieri opiera się na sprawdzonej platformie włoskiego FREMM-a.

Systemy walki fregat Constellation

  • Raytheon Missiles & Defense EASR (Enterprise Air Surveillance Radar): Najnowocześniejszy radar przeszukujący przestrzeń powietrzną, który zapewni fregatom przewagę w wykrywaniu, śledzeniu i identyfikacji celów.
  • Lockheed Martin Aegis Baseline 10: Zaawansowany system walki, integrujący wszystkie systemy sensorów i uzbrojenia, umożliwiający skuteczną reakcję na zagrożenia z różnych domen.
  • Lockheed Martin Mk 41 VLS (Vertical Launching System): Wyrzutnia pionowa do pocisków przeciwlotniczych, zwiększająca zdolności obronne i uderzeniowe okrętów.
  • 57 mm armata Mk 110 z amunicją programowalną ALaMO: Działo średniego kalibru, efektywne w zwalczaniu celów nawodnych i powietrznych.
  • Raytheon/Kongsberg Defence & Aerospace RGM-184A/NSM: Do 16 pocisków „powierzchnia-powierzchnia” dalekiego zasięgu, umożliwiających precyzyjne uderzenia w strategiczne cele przeciwnika.
  • Lockheed Martin AGM-114L Longbow Hellfire: Wyrzutnie do pocisków „powierzchnia-powierzchnia” bliskiego zasięgu, skuteczne w zwalczaniu szybkich celów nawodnych.
  • Raytheon Missiles & Defense RIM-116 RAM z wyrzutnią Mk 49: Rakietowy system obrony bliskiej, zapewniający ochronę okrętu przed zagrożeniami powietrznymi, w tym przed pociskami przeciwokrętowymi i samolotami.

Budowa pierwszej fregaty, przyszłego USS Constellation, trwa obecnie w stoczni w Marinette, Wisconsin, która zmaga się z problemami dotyczącymi terminów dostawy. FMM jest również zaangażowana w program Littoral Combat Ships dla US Navy oraz program Multi-Mission Surface Combatants (MMSC) dla Królestwa Arabii Saudyjskiej w ramach amerykańskiego programu Foreign Military Sales.

Autor: Mariusz Dasiewicz

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

    Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

    Co właściwie miał na myśli Donald Trump, gdy podczas Światowe Forum Ekonomiczne w Davos stwierdził, że Stany Zjednoczone „oddały Grenlandię Danii”? I dlaczego ta teza brzmi efektownie, ale nie wytrzymuje konfrontacji z faktami?

    Wystąpienie Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego znów pokazało, jak swobodnie prezydent USA podchodzi do historii – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi Arktyka. Po II wojnie światowej USA miały rzekomo „oddać Grenlandię” i – jak ocenił Trump – był to ruch „głupi”.

    Tyle, że jest jeden zasadniczy problem: Grenlandia nigdy nie należała do Stanów Zjednoczonych.

    II wojna światowa i Grenlandia: obecność USA bez prawa własności

    Czy amerykańskie wojska były na Grenlandii? Tak.
    Czy oznacza to, że wyspa była amerykańska? Nie.

    Podczas II wojny światowej Grenlandia znalazła się pod tymczasową okupacją wojskową USA, za cichym przyzwoleniem Danii. Cel był prosty i czysto wojskowy: uniemożliwić Niemcom przejęcie kontroli nad wyspą. Gdy wojna się skończyła, Amerykanie zakończyli obecność. Niczego nie „oddawali”, bo nie mieli czego oddawać.

    W Davos Trump kilkukrotnie mylił Grenlandię z Islandią, sugerując nawet, że sprawa „Islandii” miała wpływ na wahania amerykańskiej giełdy. Retorycznie to zabieg dobrze znany: uproszczenie i emocjonalny skrót zamiast precyzji. Politycznie jednak padły słowa znacznie poważniejsze – ponowione zostały żądania przejęcia wyspy, uzasadniane „potrzebami bezpieczeństwa”.

    Grenlandia pod zwierzchnictwem Danii. Fakty, które zamykają spór

    Jak wygląda to naprawdę z punktu widzenia historii i prawa?

    Grenlandia pozostaje pod zwierzchnictwem Danii od XVIII wieku. Jej status ewoluował: od kolonii, przez stopniowe włączanie do struktur państwa, aż po szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii. Kluczowe były lata 1979 i 2009, gdy rozszerzono zakres samorządności wyspy. Sprawy polityki zagranicznej i obronnej pozostały jednak w gestii Kopenhagi.

    I tu pojawia się wątek, o którym mówi się rzadziej.
    Nie chodzi już wyłącznie o Grenlandię jako terytorium. Chodzi o język, jakim Trump opisuje Arktykę.

    W tej narracji Arktyka przestaje być przestrzenią umów i partnerstwa. Zaczyna być postrzegana jako zasób strategiczny. Historia, traktaty i status prawny schodzą na dalszy plan. Liczy się położenie, infrastruktura i potencjał wojskowy. To nie zapowiedź realnej aneksji, lecz sygnał, jak Waszyngton – przynajmniej w trumpowskiej wersji – widzi dziś północ: jako strefę rywalizacji, nie współzarządzania.

    W tym sensie Grenlandia staje się nie podmiotem prawa międzynarodowego, lecz elementem strategicznej mapy.

    USA już są na Grenlandii. Reszta to opowieść

    Czy to znaczy, że Stany Zjednoczone nie mają tam żadnej pozycji? Wręcz przeciwnie.

    USA są na Grenlandii obecne do dziś. Umowa obronna z 1951 roku, nadal obowiązująca, sankcjonuje amerykańskie bazy, systemy radarowe i obecność wojskową. Jest ona znacznie mniejsza niż w czasie zimnej wojny, ale wciąż realna. W 1946 roku Waszyngton próbował nawet kupić Grenlandię za 100 mln dolarów. Dania ofertę odrzuciła.

    Dlatego mówiąc o „oddaniu Grenlandii”, Trump nie opisuje faktów. Buduje polityczną opowieść o utraconej kontroli. Atrakcyjną medialnie, lecz sprzeczną zarówno z historią, jak i z prawem międzynarodowym.

    Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone budowały swój wizerunek jako strażnik pokoju na świcie. W tym kontekście pytanie o Grenlandię brzmi inaczej: czy mamy do czynienia jedynie z retoryką, czy z pierwszą sugestią odebrania terytorium jednemu z sojuszników?