Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter

Fregaty Horizon mają przed sobą czas intensywnej modernizacji. Decyzja w tej sprawie zapadła podczas Paris Air Show, co jest kluczowym punktem zwrotnym dla przyszłości marynarki wojennej we Francji i Włoszech.
Wiodącym wykonawcą projektu jest Naviris – spółka joint venture pomiędzy Fincantieri i Naval Group, wspomagana przez konsorcjum Eurosam. To przełomowe zdarzenie, zapoczątkowane podpisaniem Memorandum of Understanding 20 czerwca podczas Paris Air Show, otwiera nowe horyzonty dla europejskiej obrony morskiej i technologii militarnej. Cztery kluczowe fregaty typu Horizon, stanowiące ważny element sił morskich Francji i Włoch, są teraz gotowe do ambitnego procesu modernizacji.
Modernizacja fregat Horizon stanowi kontynuację wieloletniej współpracy między Francją i Włochami. Dzięki wsparciu swoich spółek macierzystych, Naval Group i Fincantieri, Naviris wraz z Eurosamem tworzą projekt przemysłowy, który jest esencją dwunarodowej współpracy.
Fregaty Horizon zostały zbudowane w latach 2000-2010 w ramach wspólnego programu Fincantieri i Naval Group.
Współpraca Naviris, Eurosam i siedmiu innych partnerów przemysłowych pod przewodnictwem Naviris pozwoli na racjonalizację wydajności, dostępności i konserwacji tych zaawansowanych jednostek.
Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/swieto-marynarki-wojennej-spektakularne-wydarzenia-w-swinoujsciu-i-gdyni/
Fregaty Horizon, jako zaawansowane okręty bojowe, wykazują istotne umiejętności w kluczowych obszarach operacji wojskowych. Kontrolują przestrzeń powietrzną w rejonach działań, zarządzają obroną powietrzną i zapewniają ochronę przeciwlotniczą dla grup okrętowych i konwojów.
Podczas procesu modernizacji, priorytetem będzie poprawa kluczowych funkcji okrętów. Projekt zakłada wprowadzenie modyfikacji w systemie walki elektronicznej i udoskonalenie platformy, aby maksymalnie wykorzystać potencjał fregat Horizon przez cały okres ich eksploatacji.
Naviris przyspiesza, a fregaty Horizon zmierzają ku nowemu rozdziałowi swojej służby. Modernizacja ta stanowić będzie nie tylko technologiczną rewolucję, ale też symbol wieloletniej, owocnej współpracy przemysłowej między Francją i Włochami. Jest to kolejny krok ku bezpieczniejszej przyszłości na wodach europejskich. Czas pokaże, jak te ambitne plany wpłyną na rzeczywistość operacyjną. Jedno jest pewne – zaawansowane fregaty Horizon mają przed sobą obiecujący horyzont.
Źródło: Fincantieri/MD


W listopadzie na wodach wokół Damoy Point doszło do rzadkiego wydarzenia. Dwa polarne statki wycieczkowe należące do armatora Quark Expeditions – World Explorer i Ultramarine – prowadzące sezonowe wyprawy turystyczne w rejon Antarktydy, przecięły swoje trasy u wybrzeży Półwyspu Antarktycznego.
W artykule
Obie jednostki prowadzą wyprawy rozpoczynające się i kończące w Ushuaia. World Explorer – który po tym sezonie kończy służbę w barwach Quark Expeditions – realizował program „Antarctic Explorer”. Trasa obejmuje przejście przez Cieśninę Drake’a oraz żeglugę w rejonie Lemaire Channel, wyspy Anvers, Archipelagu Szetlandów Południowych i na wodach wzdłuż Półwyspu Antarktycznego. To jeden z klasycznych kierunków urystyki polarnej, który za każdym razem wymusza dostosowanie rejsu do surowych warunków pogodowych.
Na podobnym kursie operował Ultramarine, który w listopadzie prowadził dłuższą, 18-dniową wyprawę „Snow Hill to the Peninsula”. Jej wyróżnikiem jest wejście na akwen Morza Weddella oraz odwiedzenie Snow Hill Island – miejsca znanego z jednej z największych kolonii pingwinów cesarskich. Dla wielu pasażerów to punkt kulminacyjny całej podróży.
Wybrzeża w zachodniej części Półwyspu Antarktycznego należą do najbardziej obleganych przez wycieczkowce polarne, mimo że to jeden z regionów o najbardziej kapryśnych warunkach. Właśnie dlatego spotkanie dwóch statków tej samej linii w jednym punkcie wcale nie jest regułą. Zmienia się wiatr, zmienia się lód, zmienia się plan dnia – i każde takie przecięcie kursów nosi w sobie pewien element przypadkowości, znany dobrze wszystkim, którzy choć raz żeglowali w rejonach polarnych.
Wpisy Quark Expeditions w mediach społecznościowych, szczególnie na platformie X, dobrze pokazują, czym stała się współczesna turystyka polarna. Nie jest to surowa, pionierska wyprawa badawcza, lecz starannie zaplanowany rejs, w którym każdy dzień ma swój program i zestaw atrakcji. Pasażerowie mogą liczyć na lądowania śmigłowcem startującym z pokładu Ultramarine na lodowcu, spływy kajakowe między drobnymi krami lodowymi, trekkingi po zlodzonych grzbietach oraz możliwość nocowania w śpiworze na śniegu pod gołym niebem. Do tego dochodzą bliskie spotkania z pingwinami i szeroko promowane sesje fotograficzne w miejscach, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu oglądali wyłącznie polarnicy, badacze oraz załogi statków rządowych.
Całość jest opakowana w narrację „odkrywania nieznanego”, choć w praktyce mamy do czynienia z komercyjnym doświadczeniem premium, realizowanym pod stałą opieką przewodników i załóg odpowiedzialnych za bezpieczeństwo uczestników. To turystyka ekstremalna, pozbawiona jednak dawnego elementu nieprzewidywalności, który kiedyś stanowił fundament polarnej eksploracji. Współczesny podróżnik dostaje namiastkę wyprawy – spektakularną, emocjonującą, wygodną – a jednocześnie w pełni kontrolowaną, prowadzoną w tempie i zakresie wyznaczanym przez Quark Expeditions.
Quark Expeditions utrzymuje obecność w Antarktyce do połowy marca. W tym sezonie, obok World Explorer i Ultramarine, operuje także polarny statek wycieczkowy Ocean Explorer, mogący zabrać na pokład około 140 pasażerów. Jednostka weszła do floty Quarka w 2024 roku i realizuje swój drugi sezon na południu.
W drugiej połowie 2026 roku do floty Quark Expeditions dołączy World Voyager, który przejmie rolę kończącego pracę World Explorer. Nowy statek, pływający obecnie dla Atlas Ocean Voyages, będzie czarterowany przez Quarka na czas kolejnych sezonów antarktycznych. Sam World Explorer, sprzedany w 2024 roku Windstar Cruises, po przebudowie trafi do segmentu rejsów luksusowych. To kolejny dowód na to, jak szybko zmienia się rynek wycieczkowców polarnych i jak intensywnie armatorzy odświeżają swoje oferty.
Spotkanie dwóch statków Quarka to niewielki epizod, lecz dobrze pokazuje, jak zmienia się turystyka polarna. Armatorzy wprowadzają nowe jednostki nie tylko po to, by bezpiecznie prowadzić rejsy wśród lodu, lecz także po to, by zaoferować pasażerom coraz bardziej zróżnicowane przeżycia – od krótkich wypadów na ląd po aktywności, które jeszcze niedawno pozostawały domeną polarników. Dzisiejszy wycieczkowiec polarny ma zapewnić komfort, kontakt z dziką naturą oraz możliwość zobaczenia Antarktydy z bliska, w sposób możliwie intensywny, a jednocześnie kontrolowany.