MSC Rita: Pożar na kontenerowcu

Dramatyczne wydarzenia z 7 czerwca wstrząsnęły Zatoką Perską, gdzie na wodach terytorialnych Zjednoczonych Emiratów Arabskich doszło do pożaru na kontenerowcu MSC Rita, pływającym pod panamską banderą. Sytuację zgłosiło Narodowe Centrum Poszukiwań i Ratownictwa Gwardii Narodowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich (NSRCUAE), które rozpoczęło akcję ratunkową.
Szczegółów o incydencie jest niewiele. Z filmu opublikowanego przez Slodiego na Twitterze wynika, że ogień zajął rufę statku, ale nie jest jasne, czy źródłem pożaru były kontenery. Na miejscu pracują trzy holowniki, które starają się opanować sytuację.
NSRCUAE poinformowało, że jeden z członków załogi statku został ewakuowany helikopterem. Człowiek ten prawdopodobnie odniósł poważne oparzenia i został przetransportowany do najbliższego szpitala, gdzie otrzymuje niezbędną pomoc medyczną.
Kontenerowiec, który wezwał pomoc, nie został oficjalnie zidentyfikowany, ale według informacji ze strony internetowej Salvage and Wreck, incydent prawdopodobnie dotyczy statku MSC Rita. Statek ten znajduje się w regionie, dokładnie w Khalifa Anchorage, gdzie miał miejsce pożar.
Dane AIS (Automatic Identification System) wskazują, że MSC Rita przypłynął do regionu z Afryki Zachodniej i od 4 czerwca przebywa na wodach Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
MSC Rita to 18-letni kontenerowiec o nośność 104 850 DWT i długości ponad 324 metrów, 8034 TEU.
Początkowo sugerowano, że pożar mógł wybuchnąć na kontenerowcu MSC Monica III. Statek ten przypłynął z Mogadiszu i po trzech godzinach od zacumowania w Dubaju, został przekierowany do portu Khalifa. Niemniej jednak, identyfikacja statku nie została jeszcze jednoznacznie potwierdzona.
Źródło: The Maritime Executive

Amsterdam chce pożegnać duże statki wycieczkowe

Władze Amsterdamu coraz wyraźniej zmierzają do wyeliminowania zawinięć statków wycieczkowych. W ratuszu rośnie przekonanie, że zamiast kolejnych ograniczeń tańszym rozwiązaniem będzie całkowity zakaz obsługi takich jednostek do 2035 roku.
W artykule
Propozycję przedstawiono 21 stycznia. Zakłada ona stopniowe wygaszanie zawinięć dużych statków wycieczkowych, przy jednoczesnym utrzymaniu ograniczonej liczby zawinięć jednostek rzecznych. Sprawa wraca na agendę miasta od lat, lecz tym razem w debacie coraz wyraźniej wybrzmiewają argumenty finansowe i polityczne, które mogą przesądzić o dalszym kierunku działań Amsterdamu.
Presja ekologiczna i problem nadmiernej turystyki
Zastrzeżenia wobec skali zawinięć dużych statków wycieczkowych do Amsterdamu przybierają na sile od blisko dekady. Jednostki te dotychczas cumowały w ścisłym centrum miasta, co czyniło je łatwym celem krytyki ze strony organizacji ekologicznych oraz mieszkańców zmęczonych natężeniem turystyki morskiej.
Aktywiści ekologiczni, dziś obecni w strukturach władzy miejskiej, wskazują na emisje dwutlenku węgla, pyłów oraz tlenków azotu generowane przez duże statki. W debacie tej pomijane są jednak obowiązujące w Unii Europejskiej regulacje dotyczące paliw niskosiarkowych oraz powszechne stosowanie instalacji oczyszczania spalin jeszcze przed wprowadzeniem unijnego obowiązku korzystania z zasilania z lądu w głównych portach od 2030 roku.
Ograniczenia zamiast rewolucji miały wystarczyć
W latach 2023–2024 udało się wypracować kompromisowe rozwiązanie. Od 2026 roku planowano ograniczyć ruch do jednego statku dziennie i maksymalnie stu zawinięć rocznie dla jednostek oceanicznych. Rok później miało wejść w życie obligatoryjne korzystanie z zasilania z lądu. Jednocześnie miasto zapowiadało redukcję, lecz nie likwidację, zawinięć statków rzecznych.
Równolegle rozpoczęto analizy dotyczące przeniesienia terminalu pasażerskiego Passengers Terminal Amsterdam na wschód od miasta w perspektywie 2035 roku. Choć raport końcowy nie został jeszcze opublikowany, część radnych już teraz twierdzi, że studium wykazało nieopłacalność takiego rozwiązania.
Koszty i polityka zamiast sentymentów
Według informacji cytowanych przez zachodnie media, koszt relokacji terminalu oszacowano na 85 mln euro bez gwarancji zwrotu tej inwestycji. Według szacunków wpływy z obsługi statków wycieczkowych w perspektywie 30 lat wyniosą jedynie 46 mln euro. Taki bilans stał się paliwem dla politycznych deklaracji o konieczności definitywnego zakończenia obecności „pływających bloków mieszkalnych” w mieście.
Nie bez znaczenia pozostaje kalendarz polityczny. Ostateczna decyzja należy do rady miejskiej, lecz w marcu w Amsterdamie odbędą się wybory samorządowe. Oznacza to, że ewentualne rozstrzygnięcia przypadną już nowej ekipie rządzącej.
Inne porty czekają, Europa zaostrza kurs
Przeciwnicy zakazu od dawna wskazują, że ruch statków wycieczkowych może zostać przejęty przez inne porty. W tym kontekście najczęściej pojawia się Rotterdam, który już dziś obsługuje część jednostek, oferując pasażerom dojazd autokarami do Amsterdamu.
Amsterdam dołączyłby do innych europejskich miast, które podjęły działania mające na celu ograniczenie wejść statków wycieczkowych. Barcelona również planuje ograniczyć liczbę zawinięć wycieczkowców, natomiast Riwiera Francuska wprowadziła limity zarówno dotyczące wielkości jednostek, jak i rocznej liczby zawinięć do portów. Inne destynacje, takie jak wyspy greckie, wprowadziły nowe podatki od pasażerów, aby poradzić sobie z napływem turystów na najbardziej oblegane wyspy.
Jak widać, Amsterdam podąża ścieżką, którą wcześniej obrały inne europejskie miasta portowe, stopniowo ograniczając ruch dużych statków wycieczkowych w ścisłych centrach europejskich miast.










