Nożownik na promie Nils Dacke w Świnoujściu. Koniec negocjacji – mężczyzna obezwładniony

W sobotę wieczorem, na promie Nils Dacke kursującym ze Świnoujścia do Trelleborga doszło do incydentu, który zmusił załogę do wstrzymania planowego rejsu. Na pokładzie znajdował się mężczyzna uzbrojony w nóż, co wzbudziło poważne obawy o bezpieczeństwo pasażerów i załogi.
Po zacumowaniu promu w porcie mężczyzna odmówił opuszczenia pokładu, co zapoczątkowało sytuację kryzysową. Zdarzenie miało miejsce na górnym pokładzie jednostki, gdzie mężczyzna ukrył się w jednej z szalup ratunkowych. Policja ustaliła jego tożsamość – był to obywatel Polski, który przypłynął do Świnoujścia jako pasażer promu Nils Dacke z Trelleborga.
Od początku akcji prom zabezpieczały jednostki ratownicze R-28 i R-2, które operowały w bezpiecznej odległości od mężczyzny. Ratownicy zmieniali się co kilka godzin, a całą operację koordynowała polska policja. Jak przekazał Sebastian Kluska, Dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, mężczyzna miał dostęp do prowiantu znajdującego się w szalupie.
Policjanci przez wiele godzin starali się bezpiecznie rozwiązać sytuację. Nadkomisarz Mirosława Rudzińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie poinformowała, że funkcjonariusze prowadzili intensywne działania, aby dotrzeć do mężczyzny znajdującego się w trudno dostępnym miejscu. Ich celem było bezpieczne przekazanie go w ręce służb medycznych.
W wyniku incydentu, prom, który miał wyjść z portu dzisiaj o godzinie 1 w nocy, pozostał przy nabrzeżu. Mimo tego inne rejsy z terminala w Świnoujściu były realizowane z pewnymi opóźnieniami. Weronika Gocłowska, rzeczniczka Zarządu Morskich Portów Szczecin-Świnoujście, poinformowała o podjęciu działań, aby zminimalizować zakłócenia i umożliwić odprawy innych promów.
Ostatecznie, o godzinie 18:30 mężczyzna został obezwładniony prze funkcjonariuszy policji przy użyciu siły fizycznej. Po zatrzymaniu lekarz zdecydował o jego przewiezieniu do szpitala psychiatrycznego.
Źródło: PAP

Maersk ostrożnie wraca na Morze Czerwone

Duński armator Maersk wykonał kolejny, ostrożny krok w stronę przywracania żeglugi przez Morze Czerwone. Kontenerowiec Maersk Denver, pływający pod banderą Stanów Zjednoczonych, w nocy z 11 na 12 stycznia wszedł na wody Morza Czerwonego kierując się tym samym w stronę Kanału Sueskiego.
W artykule
To dopiero druga jednostka Maerska od ponad dwóch lat, która zdecydowała się na tę trasę. Wcześniej, pod koniec grudnia, szlak ten pokonał Maersk Sebarok.
Przejście przez Morze Czerwone pod szczególnym nadzorem bezpieczeństwa
Kontenerowiec realizuje rejs 552W na klasycznej linii MECL, łączącej Indie i Bliski Wschód ze wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Po bezpiecznym przejściu cieśniny Bab al-Mandab między Półwyspem Arabskim a Afryką Maersk Denver znalazł się na Morzu Czerwonym w nocy z 11 na 12 stycznia, zmierzając w kierunku Kanału Sueskiego od strony południowej.
Armator podkreśla, że decyzja o rejsie została obwarowana dodatkowymi procedurami bezpieczeństwa.
Bezpieczeństwo załóg, statków i ładunków pozostaje naszym absolutnym priorytetem. Wdrożyliśmy szczególne środki ostrożności, a klienci z ładunkami na tej jednostce są na bieżąco informowani.
komunikat Maerska
Powrót warunkowy i cień kryzysu na kluczowym szlaku handlowym
Jednocześnie firma studzi oczekiwania dotyczące szybkiego i masowego powrotu na ten szlak. Maersk zastrzega, że będzie stopniowo przywracał żeglugę na Morzu Czerwonym i Kanale Sueskim do siatki połączeń Wschód–Zachód wyłącznie pod warunkiem utrzymania się stabilnego poziomu bezpieczeństwa. Na razie nie zapowiedziano zwiększenia liczby rejsów, a armator publikuje aktualne komunikaty w dedykowanym serwisie poświęconym sytuacji w tym regionie.
Kryzys na jednym z kluczowych szlaków żeglugowych świata wybuchł w 2023 roku, gdy jemeńscy bojownicy Huti rozpoczęli ataki na statki handlowe, deklarując je jako odpowiedź na wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. W efekcie najwięksi armatorzy przekierowali flotę na trasę wokół Afryki. Od tego czasu doszło do ponad 100 ataków na jednostki cywilne, w których zginęło ośmiu marynarzy.
Konsekwencje dla globalnego handlu były znaczące: czas transportu między Azją a Europą i Ameryką wydłużył się, a ruch przez Morze Czerwone spadł o około 60 proc. Przed kryzysem Kanał Sueski obsługiwał blisko 12 proc. światowej wymiany handlowej, będąc najszybszym morskim połączeniem między Zachodem a Wschodem.
Ostrożny optymizm i pierwsze sygnały powrotu dużych armatorów
Sytuacja zaczęła się stabilizować po wejściu w życie zawieszenia broni w Strefie Gazy w październiku 2025 roku. Od tamtej pory nie odnotowano nowych ataków na Morzu Czerwonym. Administracja Kanału Sueskiego intensywnie zabiega o odbudowę ruchu, a jej szef, admirał Ossama Rabiee, ocenia, że powrót do normalnego obłożenia może nastąpić w drugiej połowie tego roku.
Bardziej zdecydowane ruchy wykonała francuska grupa CMA CGM. Pod koniec grudnia przez Kanał Sueski przeszły dwa kontenerowce tego armatora, w tym 400-metrowy CMA CGM Jacques Saade który jest największą jednostką, jaka przepłynęła tę trasę od dwóch lat. Armator zapowiedział, że od stycznia jego statki mają regularnie wznawiać żeglugę przez Kanał Sueski.










