Rozpoczęcie budowy pierwszego OPV typu Falaj

Emiracka stocznia Abu Dhabi Ship Building (ADSB) ogłosiła rozpoczęcie budowy pierwszego OPV typu Falaj 3 dla Marynarki Wojennej Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA).

W ostatnich dniach grudnia w stoczni ADSB odbyła się ceremonia cięcia blach, potwierdzająca zakończenie fazy badań i projektowania nowych jednostek dla Marynarki Wojennej Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Według firmy, patrolowce typu Falaj 3 to złożone, szybkie okręty patrolowe wyposażone w najnowocześniejsze czujniki i systemy walki. Według doniesień jednostki te mają mieć duży wpływ na zdolności patrolowania morza przez marynarkę wojenną ZEA.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/noworoczne-rozprowadzenie-do-zajec/

W 2021 r. ADSB otrzymał kontrakt na budowę czterech patrolowców typu Falaj 3 dla marynarki wojennej ZEA. Wraz ze swoimi partnerami i przy wsparciu marynarki wojennej ZEA, zgodnie z harmonogramem pomyślnie została zakończona faza projektowa.

OPV typu Falaj-3 mają mieć: wyporność pełną 641 ton, długość 60 m., szerokość 9,5 m., zanurzenie 3,4 m., prędkość 26 węzłów, zasięg 2000 mil morskich przy 16 węzłach i załogę 39 osób. Budowa patrolowców będzie oparta na projekcie okrętów patrolowych typu Fearless produkowanych przez singapurską stocznię ST Engineering.

Czytaj też: https://portalstoczniowy.pl/w-niemieckim-terminalu-fsru-odebrano-pierwszy-ladunek-lng/

Jednostka będzie napędzana czterema silnikami co pozwoli osiągnąć prędkość ponad 26 węzłów. Ponadto konstrukcja okrętu będzie redukować sygnaturę w podczerwieni i sygnaturę akustyczną, aby lepiej go maskować.

Zintegrowany system zarządzania platformą Falaj pozwala na monitorowanie i kontrolę wszystkich systemów platformy z jednego punktu. Według ADSB, kontrakt o wartości 950 mln dolarów jest największym zamówieniem, jakie firma kiedykolwiek otrzymała.

Źródło: ADSB

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Maersk ostrożnie wraca na Morze Czerwone

    Maersk ostrożnie wraca na Morze Czerwone

    Duński armator Maersk wykonał kolejny, ostrożny krok w stronę przywracania żeglugi przez Morze Czerwone. Kontenerowiec Maersk Denver, pływający pod banderą Stanów Zjednoczonych, w nocy z 11 na 12 stycznia wszedł na wody Morza Czerwonego kierując się tym samym w stronę Kanału Sueskiego.

    To dopiero druga jednostka Maerska od ponad dwóch lat, która zdecydowała się na tę trasę. Wcześniej, pod koniec grudnia, szlak ten pokonał Maersk Sebarok.

    Przejście przez Morze Czerwone pod szczególnym nadzorem bezpieczeństwa

    Kontenerowiec realizuje rejs 552W na klasycznej linii MECL, łączącej Indie i Bliski Wschód ze wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Po bezpiecznym przejściu cieśniny Bab al-Mandab między Półwyspem Arabskim a Afryką Maersk Denver znalazł się na Morzu Czerwonym w nocy z 11 na 12 stycznia, zmierzając w kierunku Kanału Sueskiego od strony południowej.

    Armator podkreśla, że decyzja o rejsie została obwarowana dodatkowymi procedurami bezpieczeństwa.

    Bezpieczeństwo załóg, statków i ładunków pozostaje naszym absolutnym priorytetem. Wdrożyliśmy szczególne środki ostrożności, a klienci z ładunkami na tej jednostce są na bieżąco informowani.

    komunikat Maerska

    Powrót warunkowy i cień kryzysu na kluczowym szlaku handlowym

    Jednocześnie firma studzi oczekiwania dotyczące szybkiego i masowego powrotu na ten szlak. Maersk zastrzega, że będzie stopniowo przywracał żeglugę na Morzu Czerwonym i Kanale Sueskim do siatki połączeń Wschód–Zachód wyłącznie pod warunkiem utrzymania się stabilnego poziomu bezpieczeństwa. Na razie nie zapowiedziano zwiększenia liczby rejsów, a armator publikuje aktualne komunikaty w dedykowanym serwisie poświęconym sytuacji w tym regionie.

    Kryzys na jednym z kluczowych szlaków żeglugowych świata wybuchł w 2023 roku, gdy jemeńscy bojownicy Huti rozpoczęli ataki na statki handlowe, deklarując je jako odpowiedź na wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. W efekcie najwięksi armatorzy przekierowali flotę na trasę wokół Afryki. Od tego czasu doszło do ponad 100 ataków na jednostki cywilne, w których zginęło ośmiu marynarzy.

    Konsekwencje dla globalnego handlu były znaczące: czas transportu między Azją a Europą i Ameryką wydłużył się, a ruch przez Morze Czerwone spadł o około 60 proc. Przed kryzysem Kanał Sueski obsługiwał blisko 12 proc. światowej wymiany handlowej, będąc najszybszym morskim połączeniem między Zachodem a Wschodem.

    Ostrożny optymizm i pierwsze sygnały powrotu dużych armatorów

    Sytuacja zaczęła się stabilizować po wejściu w życie zawieszenia broni w Strefie Gazy w październiku 2025 roku. Od tamtej pory nie odnotowano nowych ataków na Morzu Czerwonym. Administracja Kanału Sueskiego intensywnie zabiega o odbudowę ruchu, a jej szef, admirał Ossama Rabiee, ocenia, że powrót do normalnego obłożenia może nastąpić w drugiej połowie tego roku.

    Bardziej zdecydowane ruchy wykonała francuska grupa CMA CGM. Pod koniec grudnia przez Kanał Sueski przeszły dwa kontenerowce tego armatora, w tym 400-metrowy CMA CGM Jacques Saade który jest największą jednostką, jaka przepłynęła tę trasę od dwóch lat. Armator zapowiedział, że od stycznia jego statki mają regularnie wznawiać żeglugę przez Kanał Sueski.