Od prawie trzech dekad Stałe Zespoły Sił Morskich NATO stanowią jeden z symboli Sojuszu, manifestując na kluczowych dla państw członkowskich akwenach solidarność i gotowość do działania tej organizacji. Jednocześnie, chociaż mało kto o tym dziś pamięta, stanowią one bezpośrednią i formalną kontynuację bardziej rozbudowanych formacji z czasów zimnej wojny, spełniając jednak nadal co najmniej równie ważną funkcję wizerunkową. Celem poniższego tekstu będzie pokazanie znaczenia dwóch z tych zespołów (SNMG 1 i 2) w działalności Sojuszu i przeanalizowanie jakie środki pływające są w nich najczęściej wykorzystywane.  

Krótko o Stałych Zespołach Sił Morskich NATO

Obecnie NATO posiada cztery takie zespoły: Standing NATO Maritime Group 1 i 2 oraz Standing NATO Mine Countermeasures Group 1 i 2 – grupy oznaczone numerem 1 są tradycyjnie przypisane do rejonu północnego Atlantyku oraz Morza Północnego, Norweskiego i Bałtyckiego, a te z numerem 2 do Morza Śródziemnego i Czarnego. Historia pokazuje, że w sytuacjach kryzysowych, jak w czasie antypirackiej operacji Ocean Shield na Oceanie Indyjskim, kiedy SNMG 1 i 2 wysyłały okręty rotacyjnie, podział ten staje się mniej wyraźny.

Protoplastą SNMG 1 były Standing Naval Force Atlantic (STANAVFORLANT) powołane do życia z amerykańskiej inicjatywy na przełomie 1967/68 roku, jako stałe siły morskie szybkiego reagowania przypisane do SACLANT (Naczelne Dowództwo NATO na Atlantyku). W czasach zimnej wojny formacja ta liczyła około 10 okrętów klasy krążownik, niszczyciel lub fregata z odpowiednim zabezpieczeniem logistycznym w postaci okrętów zaopatrzeniowych. Pokazuje to, że już od samych początków to nie liczebność miała być główną siłą tej koncepcji, chodziło bardziej o wysoki poziom gotowości (dostępność właściwie w trybie natychmiastowym) i budowanie interoperacyjności oraz ćwiczenie procedur.

W latach 90. XX wieku STANAVFORLANT zostały aktywnie włączone w operacje Maritime Monitor, Maritime Guard i Sharp Guard, stanowiące odpowiedź na wojnę domową w byłej Jugosławii i będące jednocześnie pierwszym realnym operacyjnym wykorzystaniem sił NATO w historii (Maritime Monitor to pierwsza operacja w historii Sojuszu). Pokazało to też użyteczność formacji tego typu w nowych uwarunkowaniach geopolitycznych, stając się przyczynkiem do rozpoczęcia procesu reform instytucjonalnych Stałych Zespołów Morskich NATO. Od 2005 roku zespół funkcjonuje pod nazwą Standing NATO Maritime Group 1. Od tego czasu SNMG 1 brała rotacyjnie udział w operacjach antypirackich na Oceanie Indyjskim: Allied Protector i Ocean Shield oraz w dyżurach w ramach NATO Response Force (naprzemiennie). Polska trzykrotnie wysyłała w latach 2006, 2008 i 2019 do udziału w SNMG 1 fregatę rakietową typu OHP ORP „Gen. Kazimierz Pułaski”.

Z kolei SNMG 2 pochodzi od powołanych w 1992 roku Standing Naval Force Mediterranean (STANAVFORMED), których korzeni można się jednak dopatrywać w NATO Naval On-Call Force Mediterranean (NAVOCFORMED) utworzonych jeszcze w 1970 roku. Niemalże natychmiast po utworzeniu tych ostatnich zostały one także zaangażowane wspólnie z STANAVFORLANT w wymienione powyżej operacje blokadowo-kontrolne NATO na Adriatyku. Nieprzerwanie od 2001 roku STANAVFORMED (od 2005 roku właśnie SNMG 2) stanowią trzon operacji Active Endeavour przemianowanej decyzją szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku na Sea Guardian. W ramach tych działań w 2016 roku Polska wydelegowała do udziału w SNMG 2 fregatę rakietową typu OHP ORP „Gen. Tadeusz Kościuszko”. Dodatkowo od ostatniego kwartału 2008 roku (operacja Allied Provider), czyli kilka miesięcy wcześniej niż SNMG 1, zespół zaangażowany został w operacje antypirackie na Oceanie Indyjskim, co realizował na przemian z dyżurami w NRF.

Do głównych zadań obu zespołów można zaliczyć udział w operacjach z zakresu zarządzania kryzysowego (poza artykułem 5. Traktatu Waszyngtońskiego), w tym poza obszarem traktatowym oraz dyżurowanie w ramach sił wysokiej gotowości Sojuszu (działanie w pierwszej fazie kryzysu przed zaangażowaniem głównych sił morskich państwa członkowskich). Dodatkowo ugrupowania te są w trybie ciągłym angażowane w ćwiczenia morskie (lub połączone) NATO, będąc z reguły trzonem/podstawą sił angażowanych w te działania. Obecnie w skład obu zespołów wchodzi w teorii od czterech do sześciu wielozadaniowych bojowych okrętów nawodnych (najczęściej klasy fregata, niszczyciel) oraz jednostki zaopatrzeniowe do zabezpieczenia ich działań – od 2016 skład SNMG 2 został rozszerzony o dodatkowe okręty w związku z operacją Sea Guardian (zwalczanie przemytu ludzi oraz walka z kryzysem migracyjnym na Morzu Śródziemnym, głównie w jego wschodniej części, kontynuacja operacji Active Endeavour). Operacyjnie wszystkie cztery zespoły podlegają Allied Command Operations w Mons w Belgii (obecnie najważniejsze dowództwo operacyjne Sojuszu), a w czasie udziału w operacjach jednemu z Joint Force Commands (JFCs): Brunssum w Niderlandach, Neapol we Włoszech i od niedawna Norfolk w Stanach Zjednoczonych. Na poziomie taktycznym operacje i działania morskie zespołów są kierowane przez Allied Maritime Command (MARCOM) w Northwood w Wielkiej Brytanii.

Chociaż Stałe Zespoły Sił Przeciwminowych NATO nie stanowią głównego obszaru zainteresowania tego artykułu to warto wspomnieć, że są one co najmniej równie aktywne jak zespoły okrętów bojowych, posiadają (przynajmniej „jedynka”) równie długą historię operacyjną sięgającą czasów zimnej wojny, a ich działania mają bardzo istotne znaczenie, zwłaszcza w regionie Morza Bałtyckiego (niekończąca się praca związana z usuwaniem niewybuchów). Polska posiada bardzo szerokie doświadczenie z udziału w tych zespołach: wielokrotne dyżury niszczycieli min w SNMCMG 1 oraz dwukrotne dowodzenia tym zespołem przez ORP „Kadm. Xawery Czernicki” oraz jednokrotne dowodzenia SNMCMG 2.

Jakie okręty pływają w SNMG 1 i 2?

Nie ma niestety ogólnodostępnych zestawień odnośnie składu Stałych Zespołów Morskich NATO na przestrzeni lat, więc aby przeanalizować jakie okręty i z jakich krajów pływają w tych formacjach konieczne było przejrzenie doniesień prasowych, bazujących głównie na komunikatach publikowanych przez MARCOM. Dzięki takiemu wyborowi głównego źródła można także zaobserwować, co jest istotne z punktu widzenia tej instytucji w zakresie działalności tych zespołów – prawdopodobnie nie wszystkie okręty (lub nie za każdym razem) włączające się w działalność SNMG 1 i 2 były uwzględniane w tych komunikatach. Można przypuszczać, że nieznacznie niedoreprezentowana jest grupa zbiornikowców, ponieważ ze względu na stałą potrzebę ich posiadania w składzie zespołów powinien on wynosić około 15-20%, a nie jedynie 11%. Stopień udziału był zliczany na bazie okresów kwartalnych od początku 2014 roku, co oznacza że dany okręto-okres był zliczany nawet, jeżeli okręt nie pełnił swoich obowiązków przez całe trzy miesiące. Poniższy wykres obrazuje jak na przestrzeni ostatnich ponad sześciu lat prezentuje się udział poszczególnych klas okrętów w SNMG 1 i 2.

Okręty biorące udział w działaniach SNMG 1 i 2 zostały podzielone na osiem klas, z których sześć można zaliczyć do kategorii okrętów bojowych, a dwie do okrętów wsparcia. Od razu w oczy rzuca się fakt, że najliczniejszą grupą okrętów w tych zespołach są fregaty, których udział wynosi prawie ¾ całości. Do kategorii dużych wielozadaniowych bojowych okrętów nawodnych można także zaliczyć niszczyciele i krążowniki (łącznie 7%), które reprezentują głównie udział US Navy w tych zespołach (kraje europejskie obecnie nie decydują się na nazywanie swoich głównych przeciwlotniczych okrętów nawodnych niszczycielami, chociaż zdarzają się wyjątki od tej reguły) [1]. Do tych wyjątków zaliczają się brytyjskie niszczyciele typu 45, z których dwa uczestniczyły w działaniach SNMG 2 (również jako okręty flagowe zespołu). Ogólnie okręty tych trzech klas były okrętami flagowymi Stałych Zespołów Sił Morskich NATO przez ponad 85% okręto-okresów, co pokazuje ich znaczenie w tych formacjach.

[1]  Francuskie i włoskie okręty typu Horizon/Orizzonte czasem są także nazywane niszczycielami (noszą numery burtowe zaczynające się od litery D), chociaż dotyczy to bardziej przypadku włoskiego, gdzie oficjalnie są one sklasyfikowane jako niszczyciele rakietowe (we Francji jako fregaty) – żaden z tych okrętów nie uczestniczył jednak w SNMG 1 i 2 w ostatnich sześciu latach.

Z pozostałych 23% aż 11% (chociaż jak zauważono powyżej prawdopodobnie nieznacznie więcej) stanowiły zbiornikowce, stanowiące zaplecze tych zespołów. Ich udział, chociaż często niedostrzegany (co widać także w komunikatach MARCOM-u), jest bardzo istotny, ponieważ bez nich znacznie spada niezależność i autonomiczność zespołów (teoretycznie wynosi ona dla jednostek klasy fregata z reguły około 3-4 tygodnie – w praktyce przy intensywnym działaniu sporo mniej, zwłaszcza przy mniejszych jednostkach). Oprócz tego 5% okrętów uczestniczących w zespołach stanowiły okręty desantowe oraz wsparcia. Do tej grupy zaliczały się duńskie jednostki typu Absalon (obie uczestniczyły w działaniach SNMG 1) oraz brytyjskie okręty desantowe (HMS Ocean i HMS Albion). Co ciekawe przedstawiciele obu tych grup nosili flagi dowódców zespołów, w których pływali: jeden z Absalonów (HDMS Esbern Snare, L17) SNMG 1, a oba brytyjskie okręty desantowe SNMG 2.

Na koniec pozostają korwety i patrolowce wspólnie stanowiące 7% całości, a zatem jest to odsetek raczej niewielki. Należy jednak przyznać, że część fregat uczestniczących w zespołach, to okręty posiadające długość w przedziale 105-125 metrów i około 3 000 ton wyporności standardowej, a zatem można je określić jako fregaty lekkie (służące w Portugalii i Belgii holenderskie okręty typu Karel Doorman, służące w Bułgarii ex-belgijskie fregaty typu Wielingen czy tureckie fregaty oparte na projekcie MEKO 200, tj. typu Yavuz i Barbaros). Wśród korwet uczestniczących w tych zespołach należy wskazać głównie na niemiecki typ K 130, a zatem okręty oparte na tym samym typoszeregu MEKO 100, co polski ORP Ślązak. Chociaż okręty znacznie się od siebie różnią, to jednak pokazuje to, że również w wypadku polskiego okrętu można pomyśleć o wysłaniu go do uczestnictwa w ramach SNMG. Niemniej jednak statystyki pokazują, że okręty klasy korweta lub patrolowiec są jedynie sporadycznymi uczestnikami Stałych Zespołów Sił Morskich NATO i to najczęściej jako ich krótkookresowi członkowie w trakcie działań przybrzeżnych (np. wiekopomny udział albańskiego patrolowca ALS Oriku w SNMG 2 w 2017 roku czy norweskich małych korwet rakietowych typu Skjold w SNMG 1 w 2016 roku).  Żaden okręt z tych dwóch klas nie był jednostką flagową w analizowanym okresie.

Warto też po krótce wspomnieć jakie kraje były najaktywniejsze w obu zespołach i co może być tego przyczyną. Pięć najbardziej aktywnych krajów w tym kontekście to kolejno: Niemcy (16%), Hiszpania (12%), Kanada (11%), Turcja (9%) i Wielka Brytania (8%) – razem mają one więc aż 56% udziałów. Co interesujące, główny udział niemieckiej marynarki wojennej był skoncentrowany w SNMG 2 (a więc na południowej flance Sojuszu) i opierał się o fregaty oraz duże zbiornikowce floty. Udział Hiszpanii był bardziej zróżnicowany i podzielony pomiędzy oba zespoły, również opierając się jednak na tych dwóch klasach okrętów. Trzecia z kolei Kanada od lat wysyła swoje fregaty typu Halifax (dwie jednostki tego typu znajdują się w pierwszej trójce najaktywniejszych okrętów analizowanego okresu) aż obu Stałych Zespołów Sił Morskich NATO. Chociaż na pierwszy rzut oka może dziwić wysokie miejsce Turcji, to jej zaangażowanie wynika w dużej mierze z faktu, że w ostatnich latach SNMG 2 działa głównie w pobliżu wybrzeży tureckich, a kraj ten posiada liczną flotę fregat różnych typów. Z kolei Royal Navy delegowała do SNMG 1 swoje fregaty typu 23, a do SNMG 2 niszczyciele rakietowe typu 45 oraz duże okręty desantowe – zaangażowanie w tym drugim najczęściej wiązało się także z innymi planowanymi aktywnościami brytyjskiej marynarki wojennej, w tym wyjściami w rejon Oceanu Indyjskiego i Zatoki Perskiej.

Za tą piątką podąża sześć kolejnych krajów: Niderlandy, Norwegia, Rumunia, Dania, Stany Zjednoczone i Portugalia z kilkuprocentowymi wkładami do aktywności SNMG 1 i 2. To właśnie okręty Niderlandów, Norwegii, Danii i Stanów Zjednoczonych stanowiły trzon sił w Stałym Zespole Sił Morskich nr 1. Co interesujące dosyć znaczny udział w SNMG 2 posiadała Rumunia, mająca bardzo ograniczony potencjał morski (ich trzon stanowią trzy mocno wiekowe fregaty, a jedna z tych fregat, tj. ROS Regele Ferdinand w tym okresie była okrętem najintensywniej uczestniczącym w Stałych Zespołach Sił Morskich NATO).

Udział pozostałych państw jest bardzo niski, ale z kronikarskiego obowiązku wymienimy: Włochy (po tym kraju można spodziewać się wzrostu zaangażowania, ponieważ już obecnie mocno zintensyfikował swój udział w SNMG 2, a oceniając sytuację międzynarodową, będzie dążył do jego dalszego wzmacniania), Belgia, Grecja, Francja, Bułgaria, Albania i Polska. Z całej tej grupy kilkunastu państw udział naszego kraju licząc w kwartałach zaangażowania okrętów był najniższy, ale należy zaznaczyć, że są także kraje, które w ogóle nie uczestniczyły w tych aktywnościach. Do tej grupy zaliczają się: Czechy, Węgry, Słowacja i Macedonia Północna (wszystkie cztery bez dostępu do morza) oraz Litwa, Łotwa, Estonia, Islandia, Słowenia, Czarnogóra i Chorwacja – ocenę tej pozycji oraz grona krajów, które prześcigamy autor pozostawia czytelnikom.

Jakie wnioski wizerunkowe z tego płyną?

Nie wątpliwe już od czasów STANAVFORLANT jedną z głównych funkcji stałych zespołów morskich NATO (obok budowania interoperacyjności, reagowania w pierwszej fazie kryzysu i tworzenia trzonu sił do dalszego rozwinięcia w wypadku konfliktu – zadania te pozostają praktycznie niezmienne od czasów zimnej wojny) są kwestie wizerunkowe, które dodatkowo zyskały na znaczeniu po zakończeniu zimnej wojny i wejściu przez Sojusz w etap operacji spoza artykułu 5 Traktatu. Nie powinno budzić wątpliwości, że obecnie w swoich codziennych aktywnościach organizacja ta ma do odegrania bardzo ważną rolę właśnie w płaszczyźnie budowania  spójności i wiarygodności wspólnoty atlantyckiej i Stałe Zespoły Sił Morskich NATO, jako część NATO Response Force (NRF), mają kluczowe miejsce w tej układance. Widać także, że NATO (głównie MARCOM, ale także sama Kwatera Główna) przykładają coraz większą wagę do komunikowania aktywności SNMG 1 i 2 oraz SNMCMG 1 i 2, nie tylko poprzez stronę internetową, ale także publikując wiele relacji na swoich kontach TT (konta takie posiadają zarówno MARCOM, jak i wszystkie cztery zespoły). Uczestnictwo w tych zespołach staje się zatem nie tylko wypełnianiem sojuszniczych zadań i obowiązków, ale także sposobem na promocję swojego kraju, barw narodowych i sił zbrojnych wśród zagranicznej opinii publicznej (szczególnie pośród specjalistów i decydentów).

Jak pokazały polskie doświadczenia związane z udziałem ORP Gen. Tadeusz Kościuszko w SNMG 2 w 2016 roku, jest możliwość wyciągnięcia szerokich korzyści wizerunkowych z tego typu aktywności – i to zarówno w skali krajowej, jak i międzynarodowej. Należy zwrócić uwagę, że przy okazji organizacji tej misji dużą uwagę przyłożono właśnie do kwestii związanych z promocją morskiego rodzaju sił zbrojnych, na co dzień traktowanych raczej po macoszemu. W tym kontekście dla przykładu warto pokazać trzy kraje i ich siły morskie: brytyjską Royal Navy, włoską Marina Militare oraz hiszpańską Armada Espanola (autor z góry akceptuje krytykę za porównywanie polskich realiów do tych trzech krajów). Każda z nich prowadzi aktywne i profesjonalnie przygotowane strony internetowe i jest aktywna w mediach społecznościowych (głównie na Twitterze). Mają tam one odpowiednio  200, 80 i 150 tysięcy obserwujących, co oczywiście może wydawać się liczbą niewielką przy np. takim Robercie Lewandowskim, którego oficjalne konto obserwuje 1,2 mln osób (ale już znacznie większą, kiedy jako punkt odniesienia potraktować np. Sejm RP z 66 tysiącami obserwujących)[2]. W każdym razie pozwala to bez wątpliwości dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, budując silne zaplecze społeczne dla reprezentowanej sprawy. Warto przecież pamiętać, że okręty prowadzące działania na morzu potrafią być co najmniej równie ciekawe, co codzienne aktywności znanych sportowców i celebrytów (prawdopodobnie mogą być także ciekawsze od relacji z obrad polskiego parlamentu).

[2] Należy jednak przyznać, że Marynarka Wojenna posiada konto na Facebooku, które obserwuje prawie 45 tysięcy osób, co daje istotną bazę do prowadzenia działań komunikacyjno-wizerunkowych.

Podsumowując, Stałe Zespoły Morskie NATO z całą pewnością pozostaną ważnym elementem codziennej działalności Sojuszu, będą stanowić istotny atut wizerunkowy tej organizacji i z tego względu warto być ich częścią (o innych korzyściach, takich jak budowanie interoperacyjności, autor nie wspomina, ponieważ chyba nie trzeba do nich nikogo przekonywać). Aktywny udział Polski w zespołach sił przeciwminowych to niewątpliwe bardzo ważna część działalności naszej Marynarki Wojennej, ale dobrze by było, gdyby także SNMG 1 i 2 nie stały się dla Polski zamknięte, do czego może dojść w perspektywie kilku najbliższych lat, jeżeli nie pozyskamy nowych okrętów nawodnych. Dodatkowo warto zadbać o odpowiednią oprawę tych aktywności, bez kompleksów korzystając z wzorców krajów o dużo bogatszej tradycji morskiej.

Powyższy artykuł zawiera prywatną opinię autora i nie reprezentuje oficjalnego stanowiska PGZ Stoczni Wojennej. 

Autor: Antoni Pieńkos