Wiodące na światowym rynku żeglugowym towarzystwo klasyfikacyjne DNV-GL (wspólnie z Menon Economics) dwa lata temu opublikowało raport pod znamiennym tytułem: The Leading Maritime Nations of the World 2018  (Wiodące gospodarki morskie świata w 2018r.)

W raporcie tym wyróżnione są cztery segmenty gospodarki morskiej. I tym segmentom zostały przypisane następujące procentowe wagi: żegluga morska – 40%, morskie finanse & konsulting – 20%, technologie morskie – 20%, porty i logistyka – 20%.

Przekładając to na język ekonomii, nasuwa się oczywisty wniosek. Kołem zamachowym gospodarki morskiej jest żegluga. A przekładając to na język ekonomii polskiej, wniosek jest następujący. Kołem zamachowym polskiej gospodarki morskiej jest żegluga pod polską, narodową banderą.

Jeżeli będzie polska flota pod polską banderą, to polskie instytucje finansowe i ubezpieczeniowe, polscy maklerzy, polskie firmy frachtujące będą miały zatrudnienie.

Jeżeli będzie polska flota i polskie statki to polskie stocznie będą miały pracę. Przemysł stoczniowy ma ogromne znaczenie dla gospodarki narodowej, ale przemysł stoczniowy „żyje” z żeglugi (remontu i budowy statków dla żeglugi) a nie odwrotnie.

To samo dotyczy portów. W ostatnich latach obserwujemy dynamiczny rozwój portów. To dobrze. Ale porty istnieją dla statków a nie statki dla portów. Jeżeli polskie porty będą portami macierzystymi polskich statków, to rozwój portów będzie z większą korzyścią dla gospodarki narodowej.

O tym i o innych problemach w żegludze i przewozach morskich a także o tym, że decyzje o wprowadzeniu w życie projektu ‘Przywrócić polską banderę w polskiej flocie handlowej’ są pilnie potrzebne, rozmawiali prelegenci panelu „Przewozy Morskie”.

Całość dyskusji na załączonym filmie:

Źródło: Forum Wizja Rozwoju/Tadeusz Hatalski