ORP Orzeł / Portal Stoczniowy

Po raz drugi nie udało się pozytywnie rozstrzygnąć przetargu na naprawę wyposażenia hydroakustycznego zamontowanego na najmłodszym polskim okręcie podwodnym ORP Orzeł. Komenda Portu Wojennego w Gdyni unieważniła postępowanie, do którego tym razem zgłosiła się jedna prywatna firma.

O tej sprawie już pisaliśmy na Portalu Stoczniowym w połowie września, a także wcześniej. Pierwszy przetarg na naprawę sprzętu hydroakustycznego okrętu ORP Orzeł Komenda Portu Wojennego rozpisała latem. Spotkał się on z dużym zainteresowaniem ze strony przemysłu, zarówno kontrolowanego przez skarb państwa, jak i prywatnego. Do udziału w tym postępowaniu dopuszczone zostały trzy podmioty. Swoich sił samodzielnie chciały spróbować prywatna spółka Enamor z Gdyni oraz Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej w Gdyni, który należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Do udziału w przetargu dopuszczono wówczas także konsorcjum zawiązane przez Centrum Morskich Technologii Militarnych Politechniki Gdańskiej (lider) oraz PGZ Stocznię Wojenną. Jak już pisaliśmy, fakt, że dwie firmy należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej nie zamierzały wystartować w przetargu pod jednym szyldem, ale zamierzały złożyć oferty odrębne, wzbudził zdziwienie w strukturach resortu obrony narodowej.

Może Cię zainteresować:

ORP Bielik – przetarg na naprawę unieważniony po raz trzeci

ORP Bielik – przetarg na naprawę unieważniony po raz trzeci

Komenda Portu Wojennego w Gdyni w tym roku rozpisała już trzy przetargi na naprawę bieżącą okrętu podwodnego ORP Bielik, ale […] Czytaj dalej

Ostatecznie jednak Komenda Portu Wojennego w Gdyni unieważniła przetarg, ponieważ żaden z wykonawców zaproszonych do udziału w postępowaniu nie złożył oferty. Jak ustaliliśmy, żadna z zainteresowanych firm nie była w stanie zrealizować zakresu prac objętych przetargiem w wymaganym terminie: do 29 listopada.

Efekt jest taki, że 29 listopada za kilka dni, a wykonawca nie został wyłoniony, ponieważ już drugi raz nie udało się rozstrzygnąć przetargu na naprawę sensorów okrętu podwodnego ORP Orzeł. Nie pomogło nawet to, że tym razem zakres prac objętych przetargiem był skromniejszy i dotyczył naprawy kompleksu hydroakustycznego MGK-400 oraz stacji hydroakustycznej do poszukiwania min MG-519. Przypomnijmy: w pierwszym przetargu Komenda Portu Wojennego w Gdyni chciała oprócz tego naprawić jeszcze stację hydrolokacyjną do pomiaru kawitacji.

Przetarg ogłoszono 11 października, a w wymaganiach napisano, że termin realizacji umowy upłynie 30 listopada. Oznacza to, że w przetargu tym marynarka wojenna dała potencjalnym wykonawcom jeszcze mniej czasu niż w przypadku pierwszego postępowania. Trzeba jednak pamiętać, że tym razem zakres prac nie obejmował naprawy stacji hydrolokacyjnej do pomiaru kawitacji.

Może Cię zainteresować:

Stoczniowcy z Ulsteinvik kończą budowę największego promu hybrydowego na świecie

Stoczniowcy z Ulsteinvik kończą budowę największego promu hybrydowego na świecie

Zbudowany w gdyńskiej stoczni Crist 160-metrowy kadłub promu hybrydowego dla norweskiego armatora Color Line bezpiecznie dotarł do stoczni Ulstein Verft. […] Czytaj dalej

Ale i to  jest już bez znaczenia, ponieważ przetarg unieważniono. Jak czytamy w dokumentach, w postępowaniu nie złożono żadnej oferty niepodlegającej odrzuceniu. „Wykonawca, który złożył ofertę w postępowaniu nie przedstawił w ofercie i nie uzupełnił na żądanie zamawiającego dokumentów potwierdzających spełnianie warunków udziału w postępowaniu”.

Oznacza to, że tym razem jakaś oferta do Komendy Portu Wojennego wpłynęła. Jak ustalił Portal Stoczniowy, nie złożyła jej żadna ze spółek należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W przetargu nie wystartowały ani PGZ Stocznia Wojenna, ani Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej, które w pierwszym przetargu przymierzały się do startu, chociaż też finalnie oferty nie złożyły.

Jak ustaliliśmy, jedyną ofertę w przetargu złożyła prywatna firma JT Ship Service. Firma ta ma już doświadczenie w realizacji prac naprawczo-remontowych na okręcie ORP Orzeł. Ostatnio wygrała ona przetarg, który w sierpniu rozpisała Komenda Portu Wojennego w Gdyni. Postępowanie dotyczyło naprawy systemu zasilania żyroskopów i systemu nawigacji inercyjnej ORP Orzeł. Wówczas firma JT Ship Service złożyła jedyną ofertę w przetargu i otrzymała zamówienia warte prawie 420 tys. zł.

W e-mailu do naszej redakcji właściciel firmy potwierdził naszą informację. Jedyną ofertę w przetargu na naprawę kompleksu hydroakustycznego MGK-400 oraz stacji hydroakustycznej do poszukiwania min MG-519 złożyła firma JT Ship Service, ale tym razem nie otrzymała ona zamówienia, a przetarg został unieważniony. Oznacza to, że wkrótce Komenda Portu Wojennego w Gdyni najprawdopodobniej rozpisze trzeci w tym roku przetarg na naprawę elementów wyposażenia okrętu ORP Orzeł.

Może Cię zainteresować:

tkMS wygrywa wyścig po kontrakt na fregaty rakietowe dla Egiptu. Umowa podpisana

tkMS wygrywa wyścig po kontrakt na fregaty rakietowe dla Egiptu. Umowa podpisana

Koncern stoczniowy thyssenkrupp Marine Systems podpisał umowę na budowę dwóch fregat dla marynarki wojennej Egiptu, poinformował niemiecki dziennik Handelsblatt. I […] Czytaj dalej

Co ciekawe, ministerstwo obrony narodowej jeszcze do niedawna liczyło, że trwająca od 2013 roku seria remontów okrętu zakończy się w tym roku. W e-mailu do naszej redakcji z 12 października resort obrony napisał: „Naprawiany jest ORP Orzeł, a przedłużenie terminu modernizacji jednostki wynika z braku wykonawców poszczególnych systemów obronnych oraz ograniczonej dostępności części zamiennych. Przyjęty harmonogram prac wskazuje na zakończenie remontu w bieżącym roku”.

Dzisiaj jednak wydaje się mało prawdopodobne, żeby tego terminu udało się dotrzymać. A elementy wyposażenia hydroakustycznego okrętu podwodnego ORP Orzeł nie są jedynymi, których nie udaje się naprawić. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku peryskopów PZKG-11. Pierwszy przetarg w tej sprawie Komenda Portu Wojennego w Gdyni rozpisała w czerwcu. Nikt się jednak nie zgłosił. Historia powtórzyła się przy okazji przetargu sierpniowego. 5 listopada rozpisano trzeci przetarg, a termin upływa dzisiaj (14 listopada) o godzinie 14:30. Wykonawca, o ile chętny się znajdzie, będzie miał czas na realizację prac objętych postępowaniem do 30 marca przyszłego roku.

Może Cię zainteresować:

Zamieszanie na Antypodach: nerwowe negocjacje w sprawie okrętów podwodnych

Zamieszanie na Antypodach: nerwowe negocjacje w sprawie okrętów podwodnych

Medialna burza przeszła przez Australię po podaniu przez rozgłośnię radiową ABC oraz portal ABC News informacji, że australijski minister obrony […] Czytaj dalej

Ostatnio udało się za to rozstrzygnąć inny przetarg dotyczący okrętu podwodnego ORP Orzeł. Rozpisane w październiku postępowanie dotyczące naprawy maszyny klimatu wygrała prywatna firma Chłod-Servis S.M. Porzuc z Kobysewa, która po negocjacjach otrzymała zamówienie warte 80 tys. zł. Była to jedyna oferta niepodlegająca odrzuceniu.

ORP Orzeł to okręt podwodny klasy Kilo i jedna z trzech jednostek podwodnych w polskiej marynarce wojennej. Okręt zwodowano w czerwcu 1985 roku w rosyjskiej stoczni Krasnoje Sormowo, a do służby w polskiej marynarce wojennej włączono w 1986 roku. Orzeł należy do dywizjonu okrętów podwodnych 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. Seria jego remontów rozpoczęła się w 2013 roku. Najpierw remont przeszły zbiorniki balastowe, a od połowy 2014 roku ruszyły prace związane z wymianą baterii. Zakładano, że remont potrwa dziewięć miesięcy, ale termin ten się przeciągnął. Najpierw poszerzono zakres remontu, a później stoczniowcy uszkodzili Orła podczas wyciągania go z doku, co spowodowało konieczność przeprowadzenia kolejnych prac remontowych. Zanim zdążono je zakończyć, we wrześniu 2017 roku na jednostce wybuchł pożar, a podczas akcji gaśniczej zalano wnętrze okrętu i uszkodzono jego wyposażenie.

Pomimo niezakończonych jeszcze prac remontowych okręt podwodny ORP Orzeł ostatnio wyszedł w morze w celu odbycia przez załogę szkolenia dotyczącego samodzielnego operowania poza macierzystym portem w położeniu podwodnym, o czym poinformowała marynarka wojenna. Jak czytamy w informacji z 22 października, „Załoga uszczelniła okręt, czyli zamknęła wszystkie otwory zaburtowe, a dowódca określił trym i głębokość, na jaką ma zejść okręt podwodny. Trym to inaczej kąt nachylenia dziobu w stosunku do powierzchni wody. Im jest większy trym i prędkość, tym szybciej okręt osiąga zadaną głębokość. Sternik wychylił stery głębokości zgodnie z komendami dowódcy okrętu. Po zejściu pod wodę rozpoczyna się już działalność operacyjna, czyli ćwiczenia w wykrywaniu jednostek, ich śledzeniu oraz prowadzeniu pozorowanych ataków torpedowych. Takie właśnie szkolenie przeprowadził w ostatnich dniach największy polski okręt podwodny ORP Orzeł”.

Podpis: łp, fot.: Łukasz Pacholski

Marynarka wojenna – więcej wiadomości na ten temat znajdziesz tutaj.