W mediach panuje chaos informacyjny w sprawie możliwego zakupu używanych fregat typu Adelajda, których pozbywa się marynarka wojenna Australii. Mnożą się spekulacje, sam pomysł jest mocno krytykowany przez dziennikarzy, a instytucje państwowe odpowiedzialne za modernizację techniczną sił zbrojnych nabrały wody w usta.

Stąd też o sprawę ewentualnego zakupu fregat typu Adelajda postanowiliśmy zapytać gen. bryg. rez. dr. Adama Dudę, wiceprezesa Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints, byłego szefa Inspektoratu Uzbrojenia MON.

Gen. Adam Duda: priorytetem nasze potrzeby obronne

W rozmowie z Portalem Stoczniowym gen. Adam Duda zwraca uwagę, że podstawowym wyznacznikiem potrzeb zakupów uzbrojenia powinny być własne potrzeby obronne Polski. Były szef Inspektoratu Uzbrojenia tłumaczy, że zdolności Adelajd do realizacji misji w ramach struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego powinny być argumentem drugorzędnym. Podkreśla również, że zakup używanych okrętów od australijskiego rządu jest stosunkowo najprostszym i najszybszym sposobem zwiększenia zdolności bojowych marynarki wojennej. Ale o załataniu dziury w zdolnościach tego rodzaju Sił Zbrojnych poprzez zakup fregat Adelaide można mówić tylko w krótkiej, doraźnej perspektywie.

Gen. Adam Duda / Potal Stoczniowy

Gen. bryg. rez. dr Adam Duda

– Jednak w dalszej perspektywie, a w przypadku planowania rozwoju Sił Zbrojnych nie wolno patrzeć tylko przez pryzmat doraźnych potrzeb, decyzja ta będzie miała brzemienne skutki długofalowe, nie tylko dla marynarki wojennej, ale również dla przemysłu stoczniowego – mówi gen. Adam Duda. – Zakup używanych fregat typu Adelajda pociąga za  sobą nie tylko bezpośrednie koszty zakupu szacowane na kilkaset milionów dolarów za sztukę, ale przede wszystkim trudne do oszacowania na obecnym etapie koszty dostosowania do naszych potrzeb i koszty zbudowania systemów wsparcia logistycznego kilku całkowicie nowych rodzajów uzbrojenia. W tej sprawie nie były prowadzone szczegółowe analizy, nie przygotowano studiów wykonalności. Do tego należy doliczyć, prawdopodobnie, koszty zakupu z USA części uzbrojenia dostępnego tylko w formule Foreign Military Sales i ewentualnego wyposażenia fregat w śmigłowce pokładowe, np. Sea Hawk – podkreśla gen. Adam Duda.

Wiceprezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints szacuje, że koszty zakupu używanych australijskich fregat będą liczone w miliardach złotych za sztukę. Zwraca przy tym uwagę, że kwota ta odpowiada kosztowi pozyskania nowych, nowoczesnych okrętów mniejszych rozmiarów, ale bardziej dostosowanych do narodowych potrzeb obronnych Polski. Nowe okręty mogłyby służyć w marynarce wojennej przez 30-40 lat.

“To rozwiązanie nie daje szansy na odbudowę potencjału stoczniowego”

Gen. Adam Duda nie ma wątpliwości, że jest to projekt, który może zastopować rozwój polskiego przemysłu stoczniowego.

– To rozwiązanie nie daje szansy na odbudowę potencjału stoczniowego, szczególnie na budowę zdolności produkcyjnych naszych stoczni – tłumaczy gen. Adam Duda. – Zakup używanych fregat umożliwi prawdopodobnie udział polskich stoczni w bieżącym remoncie podstawowych elementów kadłuba, jak to miało miejsce w przypadku fregat Oliver Hazard Perry. Ale nasz przemysł, niestety, nie ma szans na udział w projektach zaawansowanych systemów walki, które, jak poprzednio, będą realizowane albo w USA, albo przez wiodące firmy europejskie – mówi gen. Adam Duda.

Były szef Inspektoratu Uzbrojenia podkreśla, że budowa własnego potencjału produkcyjnego to przedsięwzięcie czasochłonne, wymagające cierpliwości i konsekwencji, jednak w dłuższej perspektywie zawsze jest ono opłacalne. I chodzi w tym nie tylko o korzyści ekonomiczne, ale również o samodzielności i tzw. bezpieczeństwo dostaw. Gen. Adam Duda podkreśla, że jest to zadanie dla wielu kolejnych rządów, które nie powinno być kartą przetargową w bieżącej walce politycznej.

– Jeśli chcemy naprawdę odbudować przemysł stoczniowy, powinniśmy korzystać z licencji oraz bliskiej współpracy z zagranicznymi stoczniami i w ten sposób budować kompetencje, zarówno w zakresie zarządzania produkcją skomplikowanych systemów, jakimi są okręty, jak i kompetencje inżynierskie w zakresie projektowania elementów systemu walki okrętu – mówi gen. Adam Duda.

Adelajdy zablokują finansowanie dla innych programów morskich

Generał podkreśla również, że środki finansowe przeznaczone na modernizację techniczną wojska, w tym na modernizację najbardziej zaniedbanego rodzaju sił zbrojnych, jakim jest marynarka wojenna, są ograniczone.

– Zaciągnięcie nowego zobowiązania na zakup używanych fregat w naturalny sposób zablokuje możliwość finansowania innych programów dla marynarki wojennej, np. Miecznik, Czapla, a może nawet Orka, przez okres co najmniej 10-15 lat, ponieważ potrzeby modernizacyjne marynarki wojennej nie są jedynymi priorytetowymi wydatkami MON w najbliższej dekadzie – tłumaczy gen. Adam Duda i podkreśla, że przy zachowaniu obecnego poziomu finansowania nie da się zrealizować wszystkich priorytetowych programów modernizacji technicznej wojska.

Wiceprezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints przypomina, że w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 przewidywano ponad 30 projektów modernizacyjnych dotyczących marynarki wojennej. Najważniejsze z nich to dokończenie budowy okrętu ORP Ślązak, budowa trzech niszczycieli min typu Kormoran II, a także projekty Czapla, Miecznik, Orka itd. Generał podkreśla, że do tej pory zostały zrealizowane lub są w trakcie realizacji projekty dotycząca Ślązaka, niszczycieli min, pozyskania holowników oraz pozyskanie sprzętu i uzbrojenia dla drugiego nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego.

– Dlatego naturalnym priorytetem są  nowoczesne okręty nawodne Miecznik i Czapla oraz okręty podwodne Orka – mówi gen. Adam Duda. – I to na ich pozyskaniu powinien być skupiony wysiłek MON – dodaje.

Podpis: łp

Marynarka wojenna – więcej wiadomości na ten temat znajdziesz tutaj.