W poniedziałek w południe na wszystkich kąpieliskach położonych nad Zatoką Gdańską i otwartym morzem woda nadaje się do kąpieli; nie stwierdzono na nich sinic, które w okresie letnim często zakwitają w wodzie.

O stanie wody w kąpieliskach poinformował na swojej stronie internetowej Główny Inspektorat Sanitarny.

Jedynymi akwenami, gdzie woda nie nadaje się do kąpieli, to trzy kąpieliska w głębi lądu: kąpielisko nad Jeziorem Żarnowieckim w Lubkowie przy Domu Pomocy Społecznej, kąpielisko w Stężycy nad jeziorem Raduńskie Górne oraz kąpielisko Stawiska (powiat kościerski) nad jeziorem Zakrzewie. W dwóch pierwszych miejscach zanotowano zakwit sinic, w trzecim bakterie enterokoki, zwane paciorkowcem kałowym.

Sanepid przypomina, że w przypadku zakwitu sinic zaleca się absolutny zakaz wchodzenia do wody. Kąpiel w zanieczyszczonej sinicami wodzie może spowodować niekorzystne reakcje organizmu: od wysypki na skórze po zaczerwienienie spojówek. W przypadku połknięcia takiej wody mogą wystąpić dolegliwości układu pokarmowego, w tym biegunka, wymioty i bóle brzucha.

Sinice (cyjanobakterie) należą do bakterii i zaliczane są do najstarszych organizmów występujących na ziemi. Mogą osiedlać się w najbardziej niegościnnych ekosystemach. Występują w glebie, na skałach, na korze drzew, na lodowcach, a nawet w gorących źródłach, gdzie temperatura może dochodzić do 90 stopni Celsjusza. Występują zarówno w wodach słonych jak i śródlądowych, unosząc się swobodnie w toni wodnej.

W Morzu Bałtyckim toksyczne zakwity tworzy gatunek Nodularia spumigena, chociaż w przybrzeżnych wodach odnotowuje się również liczne występowanie typowo słodkowodnych gatunków zwłaszcza z rodzaju Dolichospermum jak i Microcystis.

Podczas bezwietrznej pogody niektóre sinice mogą unosić się ku powierzchni wody i tworzyć tam kożuchy. Wyglądają wówczas jak rozlana farba, galaretka lub płatki pływające po powierzchni wody.

Sanepid zaznacza, aby nie mylić sinic z makroglonami, które mogą unosić się przy powierzchni wody w strefie brzegowej jezior czy Bałtyku. Często fale wyrzucają na brzeg plaż te zielone maty, które – choć nie wyglądają estetycznie i w wyniku rozkładu przez bakterie mogą wydzielać nieprzyjemny zapach – nie są szkodliwe i nie są źródłem toksyn.

Jak podkreśla Sanepid, sezonowość masowych zakwitów cyjanobakterii jest naturalnym zjawiskiem występującym w przyrodzie.

Czynnikami, które wpływają na pojawienie się sinicowych zakwitów wody, są m.in. temperatura wody powyżej 16-20 stopni Celsjusza (choć znane są zakwity sinic i w niższych temperaturach), dostępność soli biogenicznych (zwłaszcza fosforanów), słaby wiatr oraz brak opadów.

Z reguły w miejscach osłoniętych od wiatru, zatoczkach, gdzie jest mniejsze falowanie i mieszanie wód, zakwit może utrzymywać się znacznie dłużej niż na otwartej przestrzeni.

Jak wyjaśnia Sanepid, przewidywanie występowania zakwitów wody jest bardzo trudne, gdyż istotne znaczenie mają tu zmienne warunki pogodowe, takie jak nasłonecznienie, wiatr czy deszcz. Dlatego nie da się ustalić, kiedy sinice się pojawią i jak długo będą się utrzymywać w danym akwenie.

U wybrzeży Zatoki Gdańskiej masowy zakwit sinic może być odnotowywany tylko na części plaż, a jest to związane z kierunkiem i siłą wiatru, który może przesuwać powierzchniowy zakwit nawet w ciągu kilku godzin. Zwykle nagłe załamanie pogody, silne wiatry, falowanie i mieszanie wód powodują rozbicie zakwitu, a w konsekwencji obumieranie komórek i opadanie ich na dno.

Sanepid przypomina, że korzystanie z kąpielisk w okresie pandemii koronawirusa i związane z tym ryzyko infekcji dotyczy zasadniczo szerzenia się infekcji drogą kropelkową i przez bezpośredni kontakt.

W związku z tym, w przypadku kąpielisk nadmorskich, których plaże miewają kilka kilometrów długości, i na które wstęp nie jest ograniczany, należy dążyć do utrzymania dystansu społecznego od osób postronnych, zapewnienia co najmniej 4 metrów kwadratowych powierzchni na każdego użytkownika (nie dotyczy osób wspólnie zamieszkujących). Zaleca też m.in. korzystanie z własnego sprzętu turystycznego i przyborów toaletowych.

Autor: Robert Pietrzak/PAP