Rozwiązanie problemów Marynarki Wojennej  RP to jedno z największych wyzwań stojących przed rządem odpowiedzialnym za Siły Zbrojne RP, a także politycznymi elitami. Inspiracją do tych działań powinna być „Strategiczna koncepcja bezpieczeństwa morskiego Rzeczypospolitej Polskiej”, opracowana i opublikowana w 2017 r. przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego przy współudziale Akademii Marynarki Wojennej oraz Rady Budowy Okrętów.

Polskie Lobby Przemysłowe im. Eugeniusza Kwiatkowskiego wyraża głębokie zaniepokojenie stanem Marynarki Wojennej RP.

W porównaniu do innych rodzajów sił zbrojnych znajduje się ona w najgorszej sytuacji technicznej i posiada najniższy wskaźnik procentowy nowoczesnego sprzętu, a średni wiek okrętów znacznie przekracza 30 lat. Jedynymi nowo pozyskanymi jednostkami są niszczyciel min ORP Kormoran oraz okręt patrolowy ORP Ślązak, przy czym należy zaznaczyć, z całym naciskiem, iż są to jednostki zabezpieczenia bojowego i nie mają one niemal żadnego wpływu na zdolności zwalczania sił ewentualnego przeciwnika. Co więcej, w przypadku działań wojennych, same będą wymagać osłony ze względu na znikome zdolności do samoobrony.

 

  1. Zadania Marynarki Wojennej to nie tylko obrona naszego wybrzeża. Niedawno rząd zdecydował o dywersyfikacji dostaw surowców strategicznych, co de facto, w nieodległej perspektywie oznacza znaczne ograniczenie lub rezygnację z dostaw gazu ziemnego i ograniczanie dostaw ropy z kierunku rosyjskiego. Alternatywą dla tej decyzji jest importowanie surowców drogą morską, zarówno ropy naftowej jak i skroplonego gazu ziemnego.

Jednocześnie uruchamiany jest wielki proces inwestycyjny związany z budową Portu Centralnego w Gdańsku i Portu Zewnętrznego w Gdyni. Wszystko to dzieje się w czasie, gdy Marynarka Wojenna RP jest niezdolna do wykonywania swoich podstawowych zadań.  A przecież nie można wykluczyć scenariusza, gdzie w sytuacji dużego napięcia politycznego wrogie nam państwo wprowadza blokadę morską dostaw strategicznych surowców energetycznych. Blokada ta może być zorganizowana przed wejściem w Cieśniny Bałtyckie, gdzie każdy ze statków kierujący się do polskich portów byłby zatrzymywany i zmuszony do zmiany portu docelowego. Zbliżony scenariusz został przećwiczony w sierpniu 2019 r. przez rosyjską marynarkę wojenną w czasie ćwiczenia pod kryptonimem „Tarcza Oceanu 2019”.

Z punktu widzenia przeciwnika blokada w tym miejscu miałaby dwie podstawowe zalety. Byłaby prowadzona na wodach międzynarodowych oraz daleko poza polską strefą odpowiedzialności. Co najważniejsze, tego typu działania nie wyczerpują znamion Artykułu V Traktatu Północnoatlantyckiego, zatem najprawdopodobniej nie spowodowałyby pożądanej reakcji państw Sojuszniczych.

Będzie to sytuacja, z którą Polska będzie musiała, najprawdopodobniej, zmierzyć się sama.  I nie ma tu żadnego znaczenia, że w umowie na dostawy LNG ze Stanów Zjednoczonych jest zawarta klauzula, iż obowiązkiem sprzedawcy jest dostarczenie gazu do portu odbiorcy. W przypadku blokady, sprzedawca powoła się na siłę wyższą i nawet uzyskanie odszkodowania za nie zrealizowanie dostaw będzie problematyczne. W takiej sytuacji Polska stanie przed realną perspektywą zimnych mieszkań, pustych baków i przestojów w gospodarce. Nie będziemy mieli żadnych narzędzi do reakcji, zarówno ze względu na brak okrętów zdolnych do wykonywania operacji przeciw blokadowych na akwenach oddalonych od własnych baz jak i brak odpowiednich systemów walki na okrętach obecnie posiadanych.

Drugi, potencjalny rejon zagrożenia, to polskie koncesje na Morzu Północnym. Od pewnego czasu, dzięki nabyciu praw do eksploatacji pól naftowych i gazowych przez Lotos i PGNiG (spółki skarbu państwa), prowadzone jest wydobycie surowców energetycznych z tamtych obszarów. Podobnie, jak w przypadku blokady morskiej, nie jesteśmy przygotowani do podjęcia działań, gdyby ktokolwiek zagroził bezpieczeństwu i ciągłości prac wydobywczych.

Element trzeci to wiarygodność w relacjach sojuszniczych i zdolność do partycypacji w przedsięwzięciach wynikających ze zobowiązań Sojuszu Północnoatlantyckiego, przede wszystkich w stosunku do Litwy, Łotwy i Estonii. Kraje te mogą znaleźć się w promieniu oddziaływania systemów anty dostępowych państwa trzeciego, zaś brak możliwości udziału w działaniach wymierzonych na ich przełamanie świadczyłby o niskiej „użyteczności sojuszniczej” Polski. Słabość na Bałtyku przekłada się poza tym w sposób bezpośredni na relacje z państwami skandynawskimi, przede wszystkim z odgrywającą kluczową z polskiego punktu widzenia Szwecją.

  1. Siły okrętowe Marynarki Wojennej RP nie powinny być rozpatrywane wyłącznie z przybrzeżnej perspektywy półzamkniętego, szelfowego Morza Bałtyckiego. Polskie Lobby Przemysłowe z ubolewaniem stwierdza, że nie troszczymy się nawet o pełnowymiarowe własne bezpieczeństwo, które sprowadzamy w aspekcie morskim wyłączne do obrony wybrzeża. Jako państwo nie odczuwamy potrzeby ani konieczności wszechstronnej – przy współudziale MW – ekspansji morskiej. Nie jesteśmy świadomi traconych z tego powodu szans. Systematyczny udział Marynarki Wojennej RP w bieżących działaniach na korzyść światowego bezpieczeństwa zapewniałby ochronę naszych politycznych, militarnych i gospodarczych interesów na żywotnych dla kraju akwenach, a także umacniałby i kreował pozycję Polski na forum międzynarodowym oraz w sojuszniczym systemie kolektywnej obrony. A przecież w przyszłości zależność pomiędzy interesami morskimi a pomyślnością Polski będzie stale rosnąć. Już dzisiaj powoduje to szybki wzrost znaczenia polskiego bezpieczeństwa morskiego, stanowiącego element regionalnego (bałtyckiego), europejskiego i światowego systemu bezpieczeństwa. Dla jego utrzymania konieczne jest odbudowanie zdolności sił morskich, zwłaszcza Marynarki Wojennej RP, w sposób umożliwiający współdziałanie w układzie sojuszniczym.
  2. Szczególny niepokój budzą krytyczne braki w trzech domenach prowadzenia działań na morzu. Zagadnieniem pierwszoplanowym jest rozpoznanie nad morzem, którego uwiąd uniemożliwia wykorzystanie pełnego zasięgu posiadanego uzbrojenia. Jest to sytuacja absolutnie kuriozalna. Druga z nich to głębia morska, czyli stan naszych sił podwodnych. Jeszcze niedawno ich potencjał stanowiło 5 okrętów podwodnych. Obecnie to zaledwie trzy, mocno wyeksploatowane jednostki. Jest to nabyty przez Polskę w 1986 roku i wyprodukowany w Związku Radzieckim ORP „Orzeł” oraz 2 (z pierwotnych 4) okręty podwodne typu Kobben, wyprodukowane w Niemczech dla Norwegów w II. połowie lat sześćdziesiątych, a następnie pozyskane przez Polskę w 2002 roku. Do tego dodać należy, w związku z ograniczoną ilością statków powietrznych i okrętów posiadających systemu obserwacji podwodnej całkowity niemal brak świadomości sytuacyjnej w toni wodnej, nawet na podejściach do kluczowych baz i obiektów infrastrukturalnych.
  3. Trzecia domena to zdolności do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Akwen Morza Bałtyckiego nie będzie głównym teatrem działań w przypadku konfliktu ale będzie miał kluczowe znaczenie dla osłony głównego kierunku. Kardynalnym błędem w polskim myśleniu strategicznym jest postrzeganie jednolitego obszaru operacyjnego jako swoistej alternatywnej rzeczywistości, w której nie trzeba prowadzić obrony, bo nie będzie ona miała wpływu na przebieg działań wojennych. Ten sposób myślenia o siłach okrętowych doprowadził do sytuacji, w której wybrzeże RP stało się najsłabszym ogniwem systemu obrony państwa i najłatwiejszym do spenetrowania przez środki napadu powietrznego przeciwnika. Co więcej, żaden inny rodzaj sił zbrojnych nie będzie w stanie wypełnić tej luki, w tym Wojska Lądowe, czy Wojska Obrony Terytorialnej z przyczyn oczywistych, bo nie jest to ich domena działań i nie mają takich zdolności. Natomiast Siły Powietrzne ze względu na brak odpowiednich do działań nad morzem samolotów i ich niewielką liczbę.
  4. W tej sytuacji niezbędne jest pozyskanie, w ramach programu “MIECZNIK”, więcej niż dwóch (jak założono w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2021-35) okrętów wielozadaniowych nowego typu, najlepiej klasy Fregata, z zaawansowanymi systemami rakietowymi. Pozwoli to na realizację najważniejszego spektrum zadań czyli osłony przeciwlotniczej, zarówno pasa nadmorskiego i wybranych części akwenów, jak też na wykonywanie głębokich uderzeń na terytorium przeciwnika rakietami manewrującymi. Każdy z tego typu okrętów stanowi bowiem de facto połączenie zdolności systemów PATRIOT i HIMARS, gdyż z tej samej platformy mogą być wystrzeliwane zarówno rakiety do zwalczania celów powietrznych, jak i rakiety manewrujące dalekiego zasięgu t. woda-ziemia. Co więcej, pozyskanie okrętów o takich zdolnościach zapewni państwu niespotykane do tej pory możliwości oddziaływania na przeciwnika, gdyż rakiety manewrujące mogą zostać wystrzelone nie tylko z najdalszych zakątków Morza Bałtyckiego, ale również z akwenów leżących poza Morzem Bałtyckim. Ale najważniejszym czynnikiem powinien być fakt, że pozyskanie tego typu okrętów zapewni nowe zdolności sił morskich do wykonania uderzeń rakietowych na siły przeciwnika w ramach wsparcia sił lądowych. Ponadto, zdolności systemów okrętowych oraz specyfika środowiska morskiego sprawiają że okrętowe systemy obserwacji „widzą” dalej niż ich odpowiedniki rozmieszczone na lądzie, przez co umożliwiają szybszą reakcję na pojawiające się zagrożenie uderzeniem z powietrza. Ich pozyskanie pozwoli również na zdobycie zdolności współdziałania z Siłami Morskimi USA, jak czynią to Niemcy, Norwegowie, Duńczycy czy Hiszpanie. Aby uniknąć eskalacji kosztów, zamiast projektowania dedykowanej jednostki od podstaw, należy sięgnąć po gotowe i sprawdzone rozwiązania wybierając projekt spośród najnowszych jednostek tego typu w Europie.

 

  1. Program budowy okrętów typu MIECZNIK należy zrealizować siłami krajowego potencjału przemysłowego, w oparciu stocznie prywatne i należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Oparcie budowy okrętów na gotowym i sprawdzonym projekcie oraz pozyskanie strategicznego partnera zagranicznego o wieloletnim doświadczeniu w zarządzaniu projektami budowy zaawansowanych okrętów wojennych, pozwoli nie tylko na sprawną, terminową realizację programu w ramach założonego budżetu ale również na pozyskanie kompetencji wytwórczych oraz know-how w zarządzaniu, a także wejście polskiego przemysłu okrętowego w łańcuch produkcji i dostaw potencjalnego partnera zagranicznego.

Bez decyzji o budowie wielozadaniowych okrętów uderzeniowych posiadamy i będziemy posiadać wyłącznie Marynarkę Wojenną czasu pokoju, niezdolną do prowadzenia działań bojowych na morzu. Tymczasem polskie porty, które tylko w zeszłym roku, przyniosły 40 mld zł dochodów do Skarbu Państwa wymagają sił morskich zdolnych do ich osłony i obrony w czasie kryzysu i wojny.

 

  1. W drugiej kolejności, w najbliższych latach, należy przystąpić do realizacji programu ORKA. Okręty podwodne wyposażone w pociski rakietowe będą zdolne do realizacji funkcji odstraszania konwencjonalnego. Jednocześnie hydrologia Bałtyku sprzyja okrętom podwodnym bardziej, niż zwalczającym je siłom przeciwnika, zwłaszcza w warunkach tzw. strefy odmowy dostępu (A2AD). Okręty podwodne mogą być jedynym rodzajem sił okrętowych Marynarki Wojennej zdolnym do działań w sytuacji braku panowania na morzu i w powietrzu, dlatego realizacja programu ORKA będzie kluczowym czynnikiem warunkującym podtrzymanie zdolności operacyjnych polskich sił podwodnych, zwłaszcza po nieuchronnym, zbliżającym się wycofaniu pozostałych dwóch  okrętów podwodnych  typu Kobben.

 

  1. Pozyskanie platform powinno być w pełni skorelowane, a nawet wyprzedzone przez pozyskanie środków obserwacji pozwalających na optymalne wykorzystanie posiadanego uzbrojenia.

Źródło: PLP