Fot. Barka Fortuna/Vasily Matveev/MarineTraffic

Myślę, że od początku ogłoszenia przez amerykańskich senatorów zamiaru poszerzenia zakresu stosowania sankcji strona rosyjska pracuje nad opcjami ukończenia NS2 bez udziału zachodnich firm – powiedziała ekspertka OSW Agata Łoskot-Strachota. Według niemieckich mediów budowa gazociągu miała być wznowiona w dniu wczorajszym.

“Planowane wznowienie prac nad budową gazociągu Nord Stream 2, w rok po jej wstrzymaniu w związku z sankcjami USA, ma niewątpliwie znaczenie symboliczne i ma pokazywać wolę i możliwości strony rosyjskiej do ukończenia strategicznego projektu pomimo przeciwności” – mówi Łoskot-Strachota.

“Warto jednocześnie podkreślić, że póki co chodzi o prace nad krótkim odcinkiem w niemieckich wodach. Brak jest informacji dotyczących prac nad dłuższym brakującym odcinkiem w wodach duńskich. Trudno więc stwierdzić, czy obecne wznowienie prac doprowadzi do finalizacji budowy gazociągu, a w konsekwencji kiedy mogłoby to nastąpić” – zauważa analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich.

Ekspertka dodaje, że “prace na płytkich wodach niemieckich nie są narażone na sankcje amerykańskie, które dotyczą od października br. nie tylko statków zaangażowanych w budowę NS2 na głębokości poniżej 100 stóp, ale też podmiotów/osób świadczących usługi lub przekazujących towary niezbędne dla dostarczenia/działania tych statków”. “Na sankcje te narażone są natomiast podmioty aktywne przy budowie gazociągu w głębszych wodach duńskich. O realności tego ryzyka świadczy wycofanie się w ostatnim czasie norweskiego towarzystwa klasyfikacyjnego Det Norske Veritas (DNV GL) ze świadczenia części usług na rzecz Nord Stream 2 AG”, operatora gazociągu – wskazuje Łoskot-Strachota.

Jak zauważa, brak jest wskazówek ze strony rosyjskiej, jak Nord Stream 2 AG planuje ominąć te sankcje. “Niewątpliwie może szukać podmiotów gotowych świadczyć poszczególne usługi pomimo ryzyka sankcji amerykańskich. Mogą to być podmioty rosyjskie – co pokazuje choćby szykowanie rosyjskich statków do wznowienia układania rur po tym jak w grudniu 2019 r. wycofała swoje jednostki renomowana szwajcarska firma Allseas” – przypomina ekspertka. Zastrzega przy tym, że nie wiadomo, czy takie firmy, spełniające wymagane, wysokie standardy by się znalazły oraz jak długo trwałoby ich wdrożenie do prac nad projektem.

Główna specjalistka i koordynatorka prac badawczych OSW dotyczących europejskiego rynku i polityki gazowej przypomina, że ostatnio pojawiły się też informacje w mediach niemieckich i rosyjskich o tym jakoby władze niemieckiej Meklemburgii-Pomorza Przedniego starały się doprowadzić do powstania fundacji, która umożliwiałaby ochronę gazociągu przed sankcjami USA jako inwestycji ważnej dla ochrony klimatu. “Trudno jest zweryfikować te informacje oraz szczegóły dotyczące tego pomysłu. Niewątpliwie natomiast zapisy przepisów sankcyjnych zostały tak skonstruowane, by uniemożliwić uniknięcie sankcji poprzez transakcje za pośrednictwem podmiotów trzecich i umożliwiają m.in. objęcie nimi także podmiotów ułatwiających prace nad gazociągiem” – tłumaczy.

Spytana przez PAP, czy Rosjanie znajdą sposób, by dokończyć budowę bez zachodnich podwykonawców i jakie ewentualnie miałoby to implikacje, Łoskot-Strachota odpowiada: “Myślę, że od początku ogłoszenia przez amerykańskich senatorów zamiaru poszerzenia zakresu stosowania sankcji strona rosyjska pracuje nad opcjami ukończenia NS2 bez udziału zachodnich firm. W związku ze świadomie stosowaną strategią komunikacyjną minimalizującą informacje o planowanych działaniach, trudno przesądzać, z jakim skutkiem nad tym pracuje”.

Według ekspertki pewną wskazówką jest proces dostosowywania rosyjskich statków oraz wymogów formalnych m.in. zgód na budowę gazociągu do budowy NS2 bez jednostek Allseas. “Widać, że jest to czasochłonne oraz że podwyższa koszty. Dodatkowo długo nie wiedzieliśmy z całą pewnością, które rosyjskie statki będą zaangażowane w budowę niemieckiego odcinka – obecnie wszystko wskazuje, że główną jednostką odpowiedzialną za budowę będzie Akademik Czerski – oraz, jak sprawnie będzie ta budowa przebiegać. Nie wiemy też, jaki podmiot zastąpi DNV w świadczeniu usług na rzecz statków budujących gazociąg, z których norweska firma ostatnio się wycofała” – wskazuje.

“Wydaje się też, że zastąpienie tak ubezpieczycieli jak podmiotu odpowiedzialnego za certyfikację będzie trudniejsze niż zastąpienie statków Allseas rosyjskimi jednostkami. Jeśli się to uda, to wydłuży czas realizacji gazociągu i podniesie koszty projektu” – ocenia rozmówczyni PAP.

Pytana o szanse ukończenia projektu oraz późniejsze oczekiwane korzyści pomimo amerykańskich sankcji, ekspertka podkreśla, że trudno na to odpowiedzieć. “Bardzo mało wiadomo o tym, jak strona rosyjska planuje ukończyć NS2 w obliczu rosnących trudności związanych z poszerzanymi sankcjami USA. Nie jest też jasne, czy i jakie rozwiązanie prawne mające umożliwić uniknięcie sankcji wypracowali Niemcy (Meklemburgia-Pomorze Przednie). Niewątpliwe jednak widać determinację tak Gazpromu i Moskwy, zaangażowanych w projekt firm europejskich (Uniper, Wintershall, OMV, Engie i Shell), a także popierających realizację gazociągu Niemiec, Austrii i kilku innych państw UE by budowę NS2 ukończyć” – zaznacza Łoskot-Strachota.

“Aby zwiększyć atrakcyjność projektu widać wpisywanie go w strategiczne cele polityki klimatycznej UE – podkreślanie przez NS2 AG niższej emisyjności gazu z Rosji od np. LNG z USA oraz dyskusje rosyjsko-niemieckie nad opcją wykorzystania NS2 do eksportu wodoru. Prowadzone są prace nad wspólnym unijnym instrumentem mogącym chronić europejskie firmy przed tego typu eksterytorialnymi sankcjami – tłumaczy ekspertka. – Jednocześnie trwa lobbying m.in. Niemiec w Waszyngtonie mający ograniczyć ryzyko nałożenia sankcji lub w ogóle skłonić USA do rezygnacji z nich. Widać, że Berlin liczy na zmianę linii amerykańskiej wobec NS2 za kolejnej administracji nowego prezydenta Joe Bidena”.

“Trzeba pamiętać, że obecnie opóźnienia w realizacji NS2 nie są bardzo dotkliwe dla strony rosyjskiej czy europejskich partnerów Gazpromu – podkreśla analityczka – Ustalone zostały na kilka lat zasady dotyczące tranzytu gazu przez Ukrainę, a pandemia przyczyniła się do przynajmniej czasowego obniżenia popytu na gaz w Europie. Późniejsze oddanie do użytku NS2 nie byłoby więc olbrzymim problemem dla jego zwolenników. Wciąż też nie jest przesądzone, jak gazociąg będzie funkcjonował – musi on spełniać wymogi znowelizowanej dyrektywy gazowej, jednak za jej wdrożenie odpowiedzialna jest strona niemiecka”.

Pytana o efektywne posunięcie zmierzające do niedopuszczenia do zakończenia budowy projektu, któremu ostro sprzeciwia się Polska i państwa bałtyckie, ekspertka odparła: “Zablokowanie projektu znajdującego się w tak zaawansowanym etapie realizacji, choć nie jest niemożliwe, to jest bardzo trudne. Jedynym obecnie efektywnym sposobem mogącym, choć niemuszącym wstrzymać ukończenie budowy NS2 są amerykańskie sankcje. Dodatkowym wyzwaniem związanym zarówno z zablokowaniem NS2 jak i jego ukończeniem pozostają sprzeczne interesy i olbrzymie kontrowersje polityczne, jakie projekt budzi – czy projekt powstanie czy też nie pozostanie czynnikiem dzielącym UE wewnętrznie” – podsumowuje.

Źródło: PAP