9 grudnia  w stoczni Bath Iron Works, na rzece Kennebec (stan Maine) odbyło się wodowanie niszczyciela  USS Lyndon B. Johnson, trzeciej i najprawdopodobniej ostatniej jednostki należącej do nowatorskiego typu Zumwalt.

Wodowanie to kolejny kamień milowy w budowie USS Lyndon B. Johnsona (DDG 1002), który teraz będzie mógł przejść proces jego ostatecznego wyposażania. Jednostkę zamówiono jeszcze we wrześniu 2011 r., ale jej stępkę położono dopiero niecałe dwa lata temu – w styczniu 2017 roku. Według pierwotnych planów jego wejście do służby ma nastąpić wiosną 2019 roku.

Może Cię zainteresować:

US Navy: pierwszy niszczyciel typu Arleigh Burke w wersji Flight IIA TI w służbie

US Navy: pierwszy niszczyciel typu Arleigh Burke w wersji Flight IIA TI w służbie

9 grudnia w stoczni Bath Iron Works, na rzece Kennebec (stan Maine) odbyło się wodowanie niszczyciela USS Lyndon B. Johnson, trzeciej i najprawdopodobniej ostatniej jednostki należącej do nowatorskiego typu Zumwalt. Czytaj dalej

Trzeci okręt typu Zumwalt raczej na pewno będzie ostatnią jednostką tego typu, mimo że początkowo zakładano budowę aż 32 takich okrętów. Ich program był typowym przejawem optymizmu panującego w Stanach Zjednoczonych w ubiegłej dekadzie i skutecznego lobbingu tamtejszego przemysłu zbrojeniowego któremu udało się  przekonać rządzących do budowy broni nowej generacji. Miała ona zapewnić Waszyngtonowi przewagę techniczną nad wszystkimi globalnymi rywalami. Podobnie jak w przypadku innych tego rodzaju programów, program niszczycieli typu Zumwalt okazał się jednak zbyt drogi, szczególnie po problemach gospodarczych po kryzysie 2008/9 roku. Kosztował łącznie 22,5 mld dolarów a koszt pojedynczej jednostki oszacowano na 4,5 mld dolarów– niemal dwukrotność ceny okrętu podwodnego z napędem nuklearnym typu Virginia.

Za tę cenę uzyskano okręt, który miał zastąpić niszczyciele typu Arleigh Burke, wyposażony w nowatorski napęd elektryczny i wykonany w technologii stealth, ale którego rozmiary odpowiadają raczej krążownikowi (15  tys. ton wyporności w stosunku do 8-10 tys. niszczyciela typu  Arleigh Burke). Z tych wszystkich powodów zdecydowano się ostatecznie na rezygnację z budowy licznych Zumwaltów lecz aby nie zaprzepaścić efektów prac naukowo-badawczych zamówiono trzy jednostki. Projekt podlegał zmianom jeszcze w czasie budowy. Zrezygnowano m.in. z zastosowania 155 mm artylerii z programowalną amunicją, a dla redukcji tych kosztów na Lyndon B. Johnsonie zdecydowano się na pewne kompromisy konstrukcyjne, m.in. na budowę nadbudówki ze stali zamiast z drogich kompozytów.

Może Cię zainteresować:

US Navy: nowy okręt podwodny klasy Virginia dostarczony [VIDEO]

US Navy: nowy okręt podwodny klasy Virginia dostarczony [VIDEO]

9 grudnia w stoczni Bath Iron Works, na rzece Kennebec (stan Maine) odbyło się wodowanie niszczyciela USS Lyndon B. Johnson, trzeciej i najprawdopodobniej ostatniej jednostki należącej do nowatorskiego typu Zumwalt. Czytaj dalej

Obecnie niejasne pozostaje zastosowanie w US Navy Johnsona i pozostałych okrętów. Mówi się o wykorzystaniu ich jako platform dla pocisków rakietowych woda-woda i woda-powietrze (co plasowałoby je de facto w kategorii krążowników), albo jako pływających centrów dowodzenia (command & control ship). To ostatnie miałoby sens chociażby ze względu na zabudowane pokładowe wyposażenie elektroniczne, sensoryczne i łączności. Największą rolę okręty te odegrają jednak zapewne jako platformy testujące w praktyce zabudowane na nich nowatorskie rozwiązania. Tymczasem niszczyciele typu  Arleigh Burke pozostają w służbie a stocznie opuszczają kolejne ich wersje rozwojowe w cenie ok. 1,85 mld dolarów za jednostkę.

Podpis: ms