Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter

Jak podaje agencja Bloomberg, pierwszy w tym roku rosyjski transport ropy naftowej wyruszył Północną Drogą Morską do Chin. W ślad za nim podążą kolejne statki, które również planują korzystać z tego szlaku.
W artykule
Północna Droga Morska, licząca 2500 mil, przecina wody syberyjskiej tundry i jest zazwyczaj używana tylko w miesiącach letnich, gdy jest duży spadek zlodzenia. Jednak zachodnie sankcje oraz ataki Huti na Morzu Czerwonym zwiększyły jej atrakcyjność jako najkrótszego przejścia między portami w Rosji i Chinach.
W zeszłym roku przez Północną Drogę Morską przetransportowano rekordowe 36 milionów ton ładunku, z czego ponad połowę stanowił skroplony gaz ziemny (LNG). Takie dane podała rosyjska firma energetyczna Rosatom, która zarządza tym szlakiem.
Chociaż podróż przez ten szlak może być uciążliwa, zwłaszcza jeśli statki potrzebują pomocy lodołamacza, trwające ataki jemeńskich Huti na Morzu Czerwonym sprawiły, że trasa ta stała się bezpieczniejszym wyborem. Coraz więcej rosyjskich tankowców może zdecydować się na korzystanie z Północnej Drogi Morskiej, aby uniknąć przemocy i szybciej dostarczyć ładunki do odbiorców.
Tankowiec Shturman Ovtsyn jest pierwszym, który skorzystał z tego przejścia w tym roku i jest już w połowie swojej podróży. Przejście to jest nietypowe dla tego małego tankowca, który zazwyczaj transportuje ładunki z terminalu Arctic Gates Gazprom Neft w Zatoce Ob do portu w Murmańsku.
Pod koniec czerwca tankowiec ten zabrał ładunek i po wyjściu na Morze Karskie skierował się na wschód zamiast na zachód i zmierza do Rizhao, chińskiego portu na północ od Szanghaju, gdzie, podobnie jak wiele innych rosyjskich tankowców, może przejść konserwację oraz dostarczyć ładunek.
Trzy tankowce należące do rosyjskiej grupy Sovcomflot mają dotrzeć do Murmańska przed końcem miesiąca. NS Arctic i SCF Baltica przepłynęły Północną Drogą Morską w zeszłym roku. Po załadunku prawdopodobnie skierują się do Chin przez północne wybrzeże Rosji. W przeciwieństwie do nich, dla trzeciej jednostki SCF Baikal Północna Droga Morska będzie całkowicie nowym wyzwaniem.
Kolejne dwa tankowce, również należące do Sovcomflot, zmierzają z Chin do Cieśniny Beringa i popłyną na zachód do Murmańska. Jednostki Korolev Prospect i Vernadsky Prospect mają zostać dostarczone w tym roku w ramach 10-letniego czarteru na potrzeby projektu Sachalin 2.
Źródło: Bloomberg/JB


30 listopada grupa aktywistów Greenpeace Australia Pacific przeprowadziła spektakularną akcję na podejściu do portu w Newcastle, gdzie wspięli się na masowiec BONNY ISLAND, na którego pokładzie znajdował się węgiel.
W artykule
Do incydentu doszło w rejonie wejścia do portu Newcastle, jednego z głównych punktów eksportowych australijskiego węgla. Trzech aktywistów Greenpeace przedostało się na pokład masowca, wykorzystując dostęp do łańcucha kotwicznego oraz konstrukcji burtowych. Obecność osób postronnych na części dziobowej jednostki uniemożliwiła jej normalne manewrowanie, natomiast równoległa blokada kajakami na torze podejściowym dodatkowo ograniczyła przestrzeń manewrową statku, co w praktyce całkowicie wstrzymało jego ruch.
Protest był częścią szerszej inicjatywy Rising Tide People’s Blockade, której uczestnicy domagają się wyznaczenia daty wygaszania eksportu paliw kopalnych oraz wstrzymania nowych projektów związanych z węglem i gazem.
Aktywiści rozwiesili na burcie masowca duży transparent z przesłaniem skierowanym do władz Australii: „Wycofywać węgiel i gaz”. Był to element blokady Rising Tide People’s Blockade, której uczestnicy domagają się wyznaczenia terminu odejścia od paliw kopalnych oraz wstrzymania zgód na nowe projekty związane z węglem i gazem.
Akcja zbiegła się w czasie z podpisaniem przez Australię Deklaracji z Belém podczas COP30 w Brazylii. Greenpeace podkreśla, że zobowiązania złożone na forum międzynarodowym pozostają w sprzeczności z utrzymywaniem wysokiego poziomu eksportu surowców energetycznych.
W proteście uczestniczyli także australijscy muzycy Oli i Louis Leimbach z zespołu Lime Cordiale. Według Oli’ego obecność artystów miała podkreślić, że ruch klimatyczny obejmuje różne środowiska społeczne. Zwrócił uwagę, że akcja Greenpeace stała się naturalnym przedłużeniem koncertu zorganizowanego w ramach Rising Tide, który zgromadził wielu zwolenników działań na rzecz ochrony klimatu.
Wśród osób, które wspięły się na pokład masowca, znalazła się również lekarka i aktywistka Greenpeace dr Elen O’Donnell. W swoim oświadczeniu wskazała na skutki katastrof klimatycznych obserwowane w pracy zawodowej oraz podkreśliła, że Australia jako trzeci największy eksporter paliw kopalnych na świecie ponosi szczególną odpowiedzialność za ich konsekwencje.
Skala protestu była na tyle duża, że lokalna policja zatrzymała ponad 140 osób płynących na kajakach i pontonach, które brały udział w blokadzie podejścia do portu, wśród nich również nieletnich. Organizatorzy określili działania jako „konieczne i pokojowe”, natomiast krytycy podkreślali rosnące ryzyko eskalacji oraz zakłócenia pracy największego portu węglowego świata.
Incydent w Newcastle wpisuje się w rosnącą liczbę protestów wymierzonych w infrastrukturę powiązaną z paliwami kopalnymi. Australia, mimo deklaracji składanych na arenie międzynarodowej, pozostaje jednym z głównych eksporterów węgla na rynki azjatyckie. Działania aktywistów pokazują, że presja społeczna na przyspieszenie transformacji energetycznej staje się coraz bardziej zauważalna.
Podobne napięcia pojawiają się także w innych regionach świata, gdzie troska o środowisko zderza się z realiami gospodarki oraz sytuacją na rynku pracy. Europejskie doświadczenia potwierdzają, jak trudne bywa pogodzenie ambitnych celów klimatycznych z rosnącymi kosztami życia. W Australii sytuacja pozostaje szczególnie złożona, ponieważ przemysł wydobywczy jest jednym z fundamentów lokalnych gospodarek.
„Chociaż zmiana klimatu dotknie najuboższych najmocniej, dla wielu z nich nie będzie jedynym ani największym zagrożeniem” – przypomniał niedawno Bill Gates, komentując tempo światowej transformacji energetycznej. Wskazał, że debata zbyt często koncentruje się wyłącznie na emisjach, pomijając kwestie społeczne takie jak dostęp do energii, ubóstwo czy brak możliwości rozwoju.
Jego zdaniem skuteczna polityka klimatyczna wymaga nie tylko redukcji emisji, lecz także inwestycji w rozwiązania poprawiające jakość życia. Zwrócił uwagę, że postęp technologiczny sprawił, iż globalne prognozy emisji są dziś mniej pesymistyczne niż dekadę temu.
Choć dla uczestników Rising Tide była to forma obywatelskiego sprzeciwu, wielu mieszkańców regionu oceniło akcję jako przykład radykalizmu uderzającego w lokalną gospodarkę i miejsca pracy. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że blokowanie statków nie rozwiązuje żadnego z realnych problemów klimatycznych, natomiast wzmacnia napięcia społeczne.
Wydarzenia w Newcastle pokazały, że spór między aktywizmem klimatycznym a ekonomicznym fundamentem tego kraju pozostaje nierozstrzygnięty i z zapewne jeszcze będzie powracał w w takiej lub podobnej formie.