Drugi terminal FSRU potrzebny szybciej, niż zakładano

W 2028 roku w Gdańsku zacznie funkcjonować pływający terminal gazowy FSRU (Floating Storage and Regasification Unit). Inwestycja ta znacząco wzmocni bezpieczeństwo energetyczne Polski. Jednak w perspektywie najbliższych lat nie powinniśmy poprzestawać na jednym projekcie. Jeśli Polska chce realnie stać się regionalnym hubem gazowym, konieczna będzie budowa drugiej jednostki.

W Porcie Gdańskim, w sąsiedztwie Baltic Hub, trwa budowa infrastruktury towarzyszącej pierwszemu FSRU. Sama jednostka powstaje w stoczni w Korei Południowej. Będzie to ogromny pływający terminal magazynująco-regazyfikacyjny LNG, który po zacumowaniu w porcie odbierać będzie ładunki skroplonego gazu ziemnego z metanowców, regazyfikować je i przesyłać do krajowego systemu przesyłowego.

Pytanie zasadnicze brzmi jednak: czy jedna jednostka zapewni Polsce trwałą stabilność dostaw w warunkach rosnącego zapotrzebowania na gaz?

Nadwyżka jako element strategii

Budowa drugiego FSRU powinna być rozpatrywana nie wyłącznie w kategoriach zabezpieczenia krajowego popytu, lecz jako element strategii budowy trwałej nadwyżki podaży. Tylko wówczas Polska może realnie stać się infrastrukturalnym hubem gazowym w regionie.

Nadwyżka mocy importowych oznacza możliwość eksportu gazu do państw sąsiednich oraz aktywnego uczestnictwa w regionalnym rynku LNG. Kluczowe jest przy tym odejście od myślenia, że pełne wykorzystanie mocy terminala jest warunkiem jego zasadności. Wiele terminali LNG w Unii Europejskiej w początkowym okresie funkcjonowania było zakontraktowanych w mniej niż 50%, a mimo to stanowiły fundament bezpieczeństwa, elastyczności i dywersyfikacji.

Drugi FSRU powinien pełnić podobną funkcję – być narzędziem strategicznym, a nie wyłącznie komercyjnym projektem liczonym w krótkoterminowych wskaźnikach wykorzystania.

Uzupełnienie dotychczasowych inwestycji

W ciągu ostatnich 16 lat Polska przeznaczyła ponad 30 mld zł na projekty dywersyfikacyjne: terminal LNG w Świnoujściu, Baltic Pipe, interkonektory z Czechami, Słowacją i Litwą, rozbudowę krajowego systemu przesyłowego oraz magazynów gazu, a obecnie także FSRU w Gdańsku.

Te inwestycje stworzyły solidny fundament infrastrukturalny. Drugi FSRU byłby jego logicznym uzupełnieniem. Wydatki na infrastrukturę pozostają bowiem niewspółmiernie niskie w porównaniu z kosztami paliwa gazowego oraz potencjalnymi stratami wynikającymi z niedoborów dostaw.

Przykład litewskiego terminala FSRU w Kłajpedzie pokazuje, że infrastruktura może zmienić warunki rynkowe. Po jego uruchomieniu ceny rosyjskiego gazu dla Litwy spadły o ponad 30%, a sama inwestycja zwróciła się w bardzo krótkim czasie, mimo wcześniejszej krytyki.

Skala ma znaczenie

Przy projektowaniu drugiej jednostki nie należy ulegać pokusie pozornych oszczędności. Analizy wskazują, że FSRU o 40% większej mocy regazyfikacyjnej byłby jedynie o około 10% droższy. Większa moc będzie szczególnie istotna zimą, w warunkach szczytowego zapotrzebowania.

Znaczenie to rośnie w kontekście planowanego dynamicznego wzrostu mocy gazowych w elektrowniach i elektrociepłowniach, które w najbliższych latach mają zwiększyć się nawet o ponad 200%.

Jednostka powinna być także przystosowana do obsługi dużych metanowców, w tym jednostek typu Q-Flex z Kataru, co zwiększy jej elastyczność operacyjną i handlową.

Handel LNG – niewykorzystany potencjał

Rozbudowa infrastruktury importowej powinna iść w parze z aktywną polityką handlową. W perspektywie kilku lat Polska może dysponować terminalem LNG w Świnoujściu, FSRU 1 oraz FSRU 2. To potencjał, który mógłby uczynić nas jednym z kluczowych graczy LNG na Bałtyku.

Tymczasem w obszarze morskiego handlu LNG w basenie Morza Bałtyckiego Polska praktycznie nie uczestniczy. Segment małych jednostek LNG – bunkierki i feederów – rozwijają Dania, Szwecja, Finlandia czy Estonia. Brakuje zarówno krajowych bunkierek LNG, jak i infrastruktury umożliwiającej przeładunek LNG z FSRU na autocysterny.

W efekcie infrastruktura pozostaje po naszej stronie, natomiast marża handlowa i operacyjna – po stronie sąsiadów.

Rola Gaz-Systemu

Inwestorem FRSU państwowa firma Gaz-System. Gaz-System jest w rękach rządu narzędziem do zapewnienia bezpieczeństwa w sektorze gazowym. Przez kilkanaście lat kierowane były na jego rzecz szerokie strumienie unijnej dotacyjnej gotówki, które ów podmiot nauczył się sprawnie wykorzystywać. Dodatkowo państwo polskie dofinansowało spółkę (tj. dokapitalizowało) kwotą 5 mld zł w dwóch ratach – 3 mld oraz 2 mld zł.

Należy też zwrócić uwagę, że państwo przez 20 lat funkcjonowania Gaz-Systemu praktycznie nie pobierało od niego dywidend. Państwo polskie powinno wiedzieć czego chce i używać narzędzia realizując swe strategiczne interesy nawet jeżeli nie wszystkie komórki excela świecą się na zielono.

Harmonogram

Budowa FSRU trwa około trzech lat, jednak realny proces – obejmujący negocjacje, kontraktowanie i odbiory – to 3,5-4 roku. Równolegle należy uwzględnić czas potrzebny na realizację infrastruktury portowej i lądowej, który może wynosić od czterech do nawet ośmiu lat, w zależności od zakresu prac i warunków terenowych.

Doświadczenia litewskie pokazują, że odpowiednio zaprojektowany terminal może zapewnić pełne pokrycie krajowego zapotrzebowania i wzmocnić pozycję państwa na rynku regionalnym.

Autor: Aleksander Zawisza, ekspert Instytutu Polityki Energetycznej im. Ignacego Łukasiewicza, autor raportów, analiz i dokumentów strategicznych. W przeszłości urzędnik państwowy i menedżer w firmach logistycznych i energetycznych.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *