Cieśnina Ormuz nie jest zamknięta. Iran stworzył system selekcji statków

Cieśnina Ormuz pozostaje otwarta, lecz nie dla wszystkich na tych samych zasadach. Według tej interpretacji o przejściu statków decyduje dziś w dużej mierze to, czy dane państwo potrafi ułożyć sobie relacje z Iranem.

Pozwolę sobie przedstawić kolejną analizę Shanaki Anselma Perery – niezależnego analityka geopolityki i autora książki „The Ascent Begins”. Perera, którego na platformie X śledzi dziesiątki tysięcy osób zainteresowanych geopolityką i przemianami na rynku energetycznym, tym razem przygląda się cieśninie Ormuz nie jako zamkniętemu szlakowi, lecz jako precyzyjnie zaprojektowanemu systemowi selekcji statków przechodzących na tych wodach.

Poziom pierwszy: sojusznicy – bezpłatny tranzyt

Jak wskazuje Shanaka Anselm Perera w swoim wpisie na platformie X, sojusznicy przechodzą przez cieśninę Ormuz bez ponoszenia opłat tranzytowych. Według autora Malezja miała przeprowadzić siedem tankowców po wcześniejszych uzgodnieniach dyplomatycznych. Indie wynegocjowały zerowe stawki, natomiast Pakistan uzyskał zgodę na przejście dwudziestu jednostek. W przypadku Iraku, jak twierdzi Perera, tranzyt miał odbywać się bez naliczania opłat. Kraje uznawane przez Teheran za sprzyjające mają – według autora – korzystać z korytarza w rejonie wyspy Larak bez konieczności wnoszenia należności finansowych.

Poziom drugi: neutralni, płatny tranzyt

W tej grupie znajdują się przede wszystkim chińskie tankowce i kontenerowce. Co najmniej dwa z nich zapłaciły po dwa miliony dolarów w juanach – środki przeszły przez bank Kunlun i pośredników. Statki COSCO próbowały najpierw wejść bez kompletnej dokumentacji i zostały zawrócone już na wejściu. Kilka dni później, po uzupełnieniu dokumentów – numerów IMO, łańcucha własności, manifestu ładunku oraz listy załogi – otrzymały kod dostępu od dowództwa Hormozgan. Eskorta składająca się z łodzi pilotowych przeprowadziła je przez pięciomilowy kanał między Qeshm a Larak. Płatność dokonana została w walucie omijającej system SWIFT. Każde takie przejście jest dowodem na to, że tego rodzaju rozliczenia poza dolarem nie są już tylko teorią – stają się codziennością.

Poziom trzeci: wrogowie – zakaz wstępu

Jak wskazuje Shanaka Anselm Perera w swoim wpisie na platformie X, poziom trzeci dotyczy wrogów – tu obowiązuje całkowity zakaz wstępu.

Jak twierdzi Shanaka Anselm Perera, statki amerykańskie i izraelskie, a także jednostki państw uczestniczących w sankcjach wobec Iranu, mają nie być dopuszczane do procedury uzyskania zgody na przejście. Według autora nie otrzymują one zezwolenia, eskorty ani potwierdzenia umożliwiającego tranzyt przez cieśninę. Zamiast tego dostają czytelną lekcję na przykładzie tankowca Al-Salmi, który płonie u wybrzeży Dubaju – jako ostrzeżenie, jak wygląda Cieśnina Ormuz bez zezwolenia Teheranu.

Perera podkreśla jednak, że prawdziwy koszt nie tkwi w samych opłatach, lecz w ubezpieczeniu wojennym. Przed konfliktem tranzyt VLCC kosztował około 40 tys. dolarów. Dziś stawki sięgają od 600 tys. do 1,2 mln dolarów – wzrost trzydziestokrotny. Ubezpieczenie pochłania 5–10 proc. wartości kadłuba. Tankowiec przewożący ropę wartą 50 mln dolarów jest jeszcze w stanie to udźwignąć. Kontenerowiec wartym 5 mln dolarów – już nie. Marża znika, zanim statek zdąży wejść na wody Zatoki Perskiej.

W efekcie Cieśnina Ormuz stała się ekskluzywnym pasem dla ropy. Surowiec płynie – selektywnie, warunkowo i w walucie wybranej przez Teheran. Wszystko inne albo czeka, albo obiera najdłuższą drogę wokół Przylądka Dobrej Nadziei, albo w ogóle nie rusza z portu.

A amerykańska marynarka wojenna? Jak zauważa Shanaka Anselm Perera, okręty US Navy nie operują bezpośrednio w rejonie samej Cieśniny Ormuz. Według autora wpisu grupa lotniskowcowa USS Abraham Lincoln utrzymuje pozycję na wodach Morza Arabskiego, natomiast inne okręty US Navy pozostają na wodach Zatoki Perskiej.

W pierwszym miesiącu od początku konfliktu nie odnotowano przypadków eskortowania statków handlowych przez okręty US Navy w samej cieśninie. Perera twierdzi również, że ograniczona aktywność w tym rejonie wynika z utrzymującego się wysokiego poziomu zagrożenia ze strony min morskich, bezzałogowych systemów uderzeniowych oraz środków rażenia rozmieszczonych na wybrzeżu. W jego ocenie nawet znaczne osłabienie irańskich sił morskich nie eliminuje zagrożeń asymetrycznych, które w dalszym ciągu utrudniają prowadzenie operacji w bezpośredniej bliskości cieśniny.

Według Shanaki Anselma Perery w pierwszym miesiącu od początku konfliktu liczba statków przechodzących przez Cieśninę Ormuz uległa wyraźnemu ograniczeniu. Autor wpisu wskazuje, że w marcu przez cieśninę przeszło 181 jednostek, podczas gdy przed wybuchem działań zbrojnych dzienny ruch miał wynosić średnio około 138 statków.

W jego ocenie znaczną część ruchu stanowiły jednostki powiązane z Iranem oraz państwami uznawanymi za sprzyjające Teheranowi. Pozostałe statki – jak twierdzi Perera – miały uzyskiwać zgodę na przejście po spełnieniu określonych warunków finansowych i proceduralnych. W rezultacie, według autora, tranzyt ropy naftowej przez cieśninę odbywa się nadal, lecz w sposób bardziej selektywny niż przed rozpoczęciem konfliktu.

W ocenie Shanaki Anselma Perery Iran poniósł poważne straty w zakresie sił powietrznych, komponentu morskiego oraz części infrastruktury przemysłowej. Jak podkreśla autor, kluczowym atutem pozostaje jednak geografia – wąski odcinek wybrzeża po obu stronach najwęższego punktu Cieśniny Ormuz, liczący około 39 kilometrów.

Według jego interpretacji obecność sił amerykańskich w bezpośrednim rejonie cieśniny pozostaje ograniczona, natomiast tankowce państw utrzymujących relacje z Teheranem nadal realizują przejścia przez akwen. Opisywany przez autora mechanizm selekcji – obejmujący kontrolę dostępu, pobieranie opłat oraz eskortowanie wybranych jednostek – ma w jego ocenie potwierdzać znaczenie uwarunkowań geograficznych, które wciąż pozostają jednym z najtrudniejszych do zneutralizowania czynników w działaniach morskich.

Cieśnina Ormuz nie jest zamknięta. Jest całkowicie kontrolowana przez Iran – a marynarka wojenna USA, mimo całej swojej potęgi, najwyraźniej nie ma na razie pomysłu, jak tę sytuację zmienić.

Udostępnij ten wpis
Avatar photo
Mariusz Dasiewicz

4 komentarze

  1. USA narobiło bałaganu i nie wie jak się z tego wyplątać. kraje muzułmańskie to nie Wenezuela ani Kuba gdzie można szantażem coś wymusić. Trump się grubo przeliczył a my za to placimy

  2. Jak czytamy, w związku ze wzrostem kosztów ubezpieczenia, ropa podrożała między 5, a 10 %. Nie podrożała natomiast praca rafinerii, transport drogowy od rafinerii, do stacji paliw i podatki – TO DLACZEGO NA STACJACH PŁACIMY 50 % WYŻSZE CENY ZA DIZLA?!!! Kto Polaków okrada?! Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna – rządzący Polska!!! ~Krzysztof Kornatowicz, YouTuber, Gdańsk

  3. Typowy komentarz pisiora. Zero wiedzy o czynnikach wpływających na cenę ropy. Tylko aby siać zamęt i szerzyć i wszystko na rządzących. Jakie 50%? Matematyka na poziomie nawet nie podstawówki. Jak poczytasz ( jeśli umiesz) to ceny wzrosły dokładnie tyle i wzrosła cena ropy na światowych rynkach. Dobra rada, nie korzystaj z internetu bo on cię po prostu przerasta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *