Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter

W poniedziałek, 20 maja, na akwenach Bałtyku Południowego przeprowadzono pierwszy epizod ćwiczenia taktyczno-specjalnego pk. SAREX-24. Scenariusz epizodu morskiego, realizowanego przez Centrum Operacji Morskich – Dowództwo Komponentu Morskiego (COM – DKM) w Gdyni, zakładał poszukiwanie i ratowanie załogi samolotu transportowego, który awaryjnie lądował na Zatoce Puckiej. Dodatkowo, ćwiczenia obejmowały zwalczanie zanieczyszczeń ropopochodnych na Zatoce Gdańskiej.
W artykule
20 maja rozpoczęły się ćwiczenia pod kryptonimem SAREX-24, które zakończą się 24 maja. Są to ćwiczenia taktyczno-specjalne, koncentrujące się na prowadzeniu akcji poszukiwawczo-ratowniczych na obszarze lądowym i morskim. W manewrach biorą udział specjaliści ratownictwa morskiego i lotniczego z Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego (COM – DKM).
Głównym celem ćwiczenia jest sprawdzenie zdolności Sił Zbrojnych RP oraz układu pozamilitarnego jako integralnych elementów systemu bezpieczeństwa państwa w zakresie ratownictwa lotniczego, morskiego i bojowego. Organizatorem przedsięwzięcia jest Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych im. gen. Bronisława Kwiatkowskiego.
Działania ratownicze prowadzone były z wykorzystaniem sił powietrznych, nawodnych i lądowych. Koordynację operacji nadzorowało Centrum Ratownictwa Morskiego i Lotniczego, usytuowane w COM – DKM w Gdyni. W ramach ćwiczeń, na morze wysłano trzy okręty Marynarki Wojennej RP, w tym okręt ratowniczy ORP Lech, a także Lotniczy Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy LZPR5.

Do akcji włączyły się również jednostki Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, Morskiego Oddziału Straży Granicznej, Urzędu Morskiego oraz Lotos Petrobaltic. W miejscu upadku samolotu zlokalizowano osobę uwięzioną pod wodą, którą podjęli nurkowie. Po akcji ratunkowej osoba została poddana dekompresji. Dzięki sprawnej współpracy służb, w tym Naziemnemu Zespołowi Poszukiwawczo-Ratowniczemu z Wojsk Obrony Terytorialnej oraz Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi (PCK), udało się odnaleźć i udzielić pomocy pozostałym członkom załogi.
Marynarka Wojenna RP skutecznie zabezpieczyła rejon ćwiczeń, neutralizując zanieczyszczenia powstałe w wyniku rozszczelnienia zbiornika paliwowego samolotu. Do działań włączyły się również jednostki cywilne, które wspierały operacje ratownicze i zabezpieczające.
Epizod morski ćwiczenia SAREX-24 pokazał, jak ważna jest współpraca różnych służb w sytuacjach kryzysowych na morzu. Zaangażowanie i profesjonalizm wszystkich uczestników ćwiczeń pozwoliły na szybkie i skuteczne przeprowadzenie akcji ratowniczej oraz neutralizację zagrożeń ekologicznych.
Źródło: Dowództwo Operacyjne RSZ


76-letni Brytyjczyk zaginął po wypadnięciu za burtę wycieczkowca Marella Explorer 2 na północny zachód od Teneryfy. Do zdarzenia doszło w czwartek rano, gdy jednostka była w drodze na La Gomerę w ramach tygodniowego rejsu po Wyspach Kanaryjskich.
W artykule
Rejs wycieczkowcem to dla wielu pasażerów ucieczka od codziennych obowiązków: tydzień bez maili, korków i biura, za to z oceanem za bulajem i wieczornym drinkiem na pokładzie. Taki był też plan osób, które wsiadły na pokład Marella Explorer 2 – listopadowy urlop na Atlantyku, między Maderą a Wyspami Kanaryjskimi. Zamiast leniwego śniadania z widokiem na morze pasażerowie usłyszeli jednak nagły alarm i chłodny komunikat przez głośniki: „Man overboard” – człowiek za burtą.
Do wypadku doszło w czwartek, około godziny 9:48 czasu lokalnego. W tym czasie Marella Explorer 2 znajdował się około 15–16 mil morskich na północny zachód od Punta de Teno – zachodniego cypla Teneryfy – płynąc w kierunku La Gomery w ramach tygodniowego rejsu po archipelagu.
Według relacji pasażerów cytowanych przez brytyjskie media, większość gości była już w restauracjach, gdy najpierw rozległ się alarm, a następnie kilka razy powtórzono komunikat o człowieku za burtą. Kapitan natychmiast zwolnił, oznaczył pozycję statku i uruchomił procedury awaryjne: obserwację akwenu, manewry poszukiwawcze oraz kontakt ze służbami ratowniczymi.
Armator – Marella Cruises, linia należąca do grupy TUI – przekazał jedynie, że w pewnym momencie załoga dostrzegła pasażera za burtą i że firma współpracuje z hiszpańskimi służbami, zapewniając wsparcie rodzinie zaginionego.
Alarm trafił do Salvamento Marítimo, hiszpańskiej służby ratownictwa morskiego, o 9:48. Z centrum koordynacyjnego na Teneryfie uruchomiono kombinowaną akcję morsko-powietrzną. W rejon zdarzenia skierowano śmigłowiec i samolot poszukiwawczy oraz kilka jednostek ratowniczych i patrolowych Guardia Civil. Pierwszą fazę poszukiwań prowadził sam wycieczkowiec, wykonując manewry w rejonie oznaczonego markerem miejsca.
Dopiero później Marella Explorer 2 skierował się do portu w Santa Cruz de Tenerife, gdzie zacumował w nocy. Na pokład weszły służby prowadzące dochodzenie – analizowane są nagrania z monitoringu oraz zeznania świadków. Jednocześnie na morzu kontynuowana jest akcja poszukiwawcza. Silne prądy pomiędzy Teneryfą a La Palmą powodują, że obszar poszukiwań szybko się powiększa, a czas działa na niekorzyść zaginionego.
Na razie oficjalnie wiadomo jedynie tyle, że 76-letni obywatel Wielkiej Brytanii wypadł za burtę i mimo kilkudziesięciu godzin intensywnych działań nie natrafiono na jego ślad.
Marella Explorer 2 to wycieczkowiec zbudowany w 1995 roku w niemieckiej stoczni Meyer Werft, pierwotnie dla linii Celebrity Cruises. Jednostka ma około 246 m długości i może zabrać na pokład blisko 1,8 tys. pasażerów w ponad 900 kabinach, obsługiwanych przez załogę liczącą około 800 osób. W 2019 roku statek został przebudowany i wszedł do floty armatora Marella Cruises jako jednostka przeznaczona wyłącznie dla dorosłych.
Dla tysięcy turystów, którzy przez lata wsiadali na jego pokład, był po prostu pływającym hotelem – miejscem, gdzie morze jest tłem do wakacyjnych zdjęć. Czwartkowy poranek u wybrzeży Teneryfy przypomniał jednak, że nawet na najbardziej „oswojonym” akwenie morze nie przestaje być żywiołem. A wycieczka, która miała być prostą ucieczką od codzienności, w jednej chwili może zamienić się w dramat rozgrywający się daleko od brzegu, gdzie jedynym punktem odniesienia pozostaje linia horyzontu.
Autor: Mariusz Dasiewicz/The Sun